-
Pokochać Inkwizycję!
poniedziałek,30 marca 2009,12:51
kategoria: Religia
Przypadek Ojca Pio przez jego zwolenników był używany do ataków na Kościół hierarchiczny. Przeciwnicy Ojca Pio natomiast posługiwali się chłodem watykańskich archiwów do dyskredytowania stygmatyka. Kapucyni wydali właśnie książkę, która powinna na zawsze zakończyć spór pomiędzy charyzmatykami a sceptykami: "Przesłuchanie Ojca Pio".
Watykan co jakiś czas robi prezent żądnym prawdy historykom oraz żądnym sensacji dziennikarzom i odtajnia niektóre akta. Benedykt XVI odtajnił w ostatnim czasie akta z dochodzenia Świętego Oficjum (dawniej Święta Inkwizycja, aktualnie Kongregacja d/s Wiary) w sprawie niezwykłych zjawisk towarzyszących o. Pio. Włoski historyk Francesco Castelli przeanalizował akta śledcze. Analiza wskazauje nie tylko na nowe fakty w sprawie o. Pio lecz także na to, jak działała inkwizycja.
Wszyscy, którzy spotkali się w życiu z nieprawdziwymi faktami dotyczącymi brutalności i bezwzględności Inkwizycji będą zaskoczeni. Podobnież Ci, którzy mylą działalność najważniejszej watykańskiej kongregacji z działaniem inkwizycji państwowych np. w dawnej Hiszpanii. Śledztwo w San Giovanni Rotondo ukazuje Inkwizycję jako pobożną instytucję szukającą prawdy o Bogu i strzegącą by wierni nie gubili się w drodze do Chrystusa.
Inkwizytor bp. Raffaello Carlo Rossi przesłuchuje wpierw przeciwników o. Pio, by w dalszym śledztwie móc od razu weryfikować ich zarzuty. Nie posługuje się on torturami lub wyrafinowanymi metodami psychologicznymi, jak chcieliby pewnie autorzy fantastycznych książek o Kościele. Jego narzędzia to Ewangelia, papier i pióro. Jego pytania są wywarzone i przemyślane. Jest on wytrawnym słuchaczem. Jest także zamknięty, skryty i chłodny. Takie cechy, które z reguły źle się kojarzą są bardzo porządane w tego typu śledztwie. Powodują, że inkwizytor zamknięty jest na sugestie z zewnątrz a osoby przesłuchiwane znają powagę sytuacji. Tu nie ma żartów. Zjawiska naddprzyrodzone, jak bilokacja, stygmaty, czytanie w myślach mogą bowiem pochodzić z dwóch źródeł: od Boga lub od diabła. Należy odkryć to źródło by oczyścić o. Pio z zarzutów lub gdyby się potwierdziły ochronić przed nim wiernych.
Czytelnicy zachwyceni będą postawą o. Pio wobez inkwizytora i samego śledctwa. Oddaje się on zupełnie do dyspozycji bp. Rossi. Jest pokorny i otwarty na współpracę. Choć niektóre czynności mogłyby być uznane przez niego za poniżające (oględziny stygmatów, mierzenie ich miarką, przeszukanie pokoju, mierzenie czasu poszczególnych czynności podczas Mszy Św.) o. Pio wie, że są potrzebne. Nie protestuje w żadnej chwili. Nie uskarża się. Niejeden dzisiejszy pyszny kapłan obraziłby się za samo pytanie o to, czy współżył z kobietami. O. Pio nie jest pyszny i choć zarzut w tej materii mógłby odczytać jako atak na niego, on tylko pokornie odpowiada, że nie. Ojciec Pio uczy nas, że mimo to, że na co dzień przemawiał do niego sam Chrystus, intytucja Kościoła również reprezentuje Chrystusa. Nie można się przeciwko niej buntować, miotać. Wszelka władza pochodzi od Boga. Także władza Kościoła nad sakramentami, charyzmatami i czystością doktryny.
Postać inkwizytora i sposób prowadzenia przez niego śledztwa ukazuje każdemu katolikowi sposób interpretaji i rozeznania nadprzyrodzonych charyzmatów pojawiających się w Kościele. W pierwszej kolejnościu nie można im wierzyć bez rozeznania. Następnie należy poznać osobę, przez którą charyzmat się przejawia. Musi być ona głęboko wierząca i moralnie czysta. Inkwizytor wskazuje także na trzy zasadnicze cechy: niechęć do sławy, nie czerpanie żadnych korzyści majątkowych z posiadanych charyzmatów (także dla rodziny), czystość seksualna. Jedną z podstaw jest również zachowanie wierności nauczaniu Kościoła i pokora wobec jego chierarchii.
"Przesłuchanie Ojca Pio" jest więc gratką zarówno dla czcicieli świętego, jak i dla zainteresowanych funkcjonowaniem instytucji Kościoła. To książka wzbudzająca szacunek do Świętego Oficjum oraz do charyzmatów występujących w Kosciele. Dzięki niej można zainteresować się realnością zjawisk nadprzyrodzonych oraz pokochac inkwizycję!

Z książką możesz zapoznać się w Gloria24.pl
Ten link znalazł się tu tylko dlatego, że kupując w księgarni
Gloria24.pl wspierasz finansowo portal Fronda.pl
Staramy się aby teksty prezentowane na blogu Gloria24.pl
miały charakter merytoryczny a nie wyłącznie handlowy.
-
Wspomnienia o Janie Pawle II na sprzedaż
środa,25 marca 2009,11:57
kategoria: Kościół
W ostatnim czasie w ofercie naszej księgarni pojawiły się nowe książki będące wspomnieniami o Janie Pawle II. Szczególnie mam tu na myśli: "Beskidzkie Rekolekcje" i "Najbardziej lubił wtorki". Książki te w krótkim czasie stały się tzw. hitami wydawniczymi. Czy słusznie?
By opisać, co znajdziemy w tych książkach, posłużę się notami od wydawców: "Opowiada, jak wyglądał zwykły dzień Jana Pawła II w Watykanie, co go wzruszało, co rozśmieszało, o czym rozmawiał z ważnymi politykami, komu się zwierzał, co czytał, co naprawdę lubił śpiewać, kogo zapraszał na święta, jak spędzał Sylwestra i dlaczego lubił wtorki" oraz "Niezwykła książka o niezwykłej przyjaźni. Nie jest to ani biografia Wandy Półtawskiej, ani wspomnienia, ale publikacja wyjątkowych dokumentów – wieloletniej osobistej korespondencji Autorki z jej kierownikiem duchowym księdzem Karolem Wojtyłą."
Jak widać, wymienione wyżej książki prezentują prywatność, a w jakimś sensie także intymność Jana Pawła II. Odnoszą się więc do sfery będącej poza działalnością publiczną Papieża, choć na pewno z nią luźno związanej. Jeżeli chodzi o "Beskidzkie Rekolekcje" to wiele osób z tak zwanego "Środowiska" uważa wprost, że są to karygodne wynurzenia. Zastanawiam się nad moralną oceną tych książek. Czy można publikować cudzą korespondencję i wspomnienia z życia codziennego? Według mnie upublicznianie tego typu informacji włącza się w ten sam nurt obyczajowości co reality show - jest to po prostu podglądanie. Obnażanie z tajemnicy, do której każdy ma prawo. Sam Jan Paweł II raczej delikatnie dozował tego typu informacje na swój temat. Był powściągliwy. Wydawnictwa nie biorą dziś tego w ogóle pod uwagę.
Ciągle mam wątpliwość, czy książki te służą Kościołowi i wierze? Prywatnej wierze być może tak. Nie bez powodu cieszą się popularnością wśród czytelników. Wzbudzają uczucia. Przybliżają Jana Pawła II jako człowieka. Przedstawicielka jednego z wydawnictw broniąc tego typu literatury napisała mi: "nie potrzebuję świętych figurek, którym będę oddawać cześć, tylko potrzebuje bliskości świętych". Innym służą książki typu "Cuda". Ale te drugie pokazują wielkość Boga poprzez orędownictwo Jana Pawła II a nie informacje w stylu: "jak spędzał Sylwestra". Od razu wyczuwalna jest tu przewaga książek "pobożnościowych" nad sensacyjnymi wspomnieniami...
Czy służą Kościołowi? Wszystko zależy chyba od poziomu konserwatyzmu odbiorcy. Dla tych, dla których papież jest przewodnikiem w drodze do zbawienia, książki te są po prostu niepotrzebne. Są oddaleniem się od sensu nauczania papieża. Zamiast na to, co wynika z encyklik i postaw Jana Pawła II w konkretnych sytuacjach, zwracają uwagę na uczucia wobec osób wymienionych z nazwiska lub na to, co pojawiało się na papieskim stole. Nie przekazują nauczania papieskiego, tak jak np. "Świadectwo" kard. Dziwisza. Rodzą jałowe dyskusje w stylu, kto zaprosił Aleksandra Kwaśniewskiego do papa mobile.
Wbrew pozorom to właśnie takie wspomnienia służą pomnikomani Papieża Polaka. Rozpowszechniają pewną fałszywą ikonę w popkulturze. Budują obraz Karola Wojtyły, który niemalże zakochany był w krakowskiej lekarce, był żartownisiem i do tego nie lubił pracować. Począwszy od Tygodnika Powszechnego na TVN24 kończąc (zresztą to ta sama grupa medialna, więc cóż się dziwić) na marginesie tych książek dyskutuje się nad "ludzkim obliczem" Jana Pawła II a jednocześnie krytukuje się papieskie nauczanie. I tu jest pies pogrzebany.
Zdecydowanie polecam książki, takie jak "Cuda", które mówiąc o papieżu prowadzą do Boga a nie na kremówki...
-
To Jezus leczy złamanych na duchu
piątek,20 marca 2009,11:25
kategoria: Religia
Każdy człowiek stykający się z literaturą katolicką spotyka się z treściami, które mogą przemienić jego życie. Oto świadectwo czytelniczki:
"Chętnie się podzielę swoimi odczuciami dotyczącymi książki pt. ,,To Jezus leczy złamanych na duchu''. Od pewnego czasu moją rodzinę bardzo mocno przesladuje szatan. Konsekwencje tego są bardzo szerokie i bardzo bolesne, a nawet nieodwracalne dla człowieka. Szukałam ratunku dla siebie i swojej rodziny w wielu miejscach. Z Bożej Łaski otrzymałam wiele pomocy jak również polecono mi tę książkę. Mając za sobą wiele przykrych przeżyć stwierdzam, że szkoda, że ta pozycja nie jest mocno reklamowana i polecana wszystkim ludziom. Po przeczytaniu odpowiednio przygotowałam się do odmówienia wszystkich modlitw, które są w tej książce polecane. Modląc się gorąco odzyskałam wewnętrzny spokój i wzrosła moja wiara i nadzieja, że Bóg może wszystko więc trzeba się wytrwale modlić aby umieć odczytać i przyjąć wolę Bożą. Uczestniczyłam i znów się wybieram na Mszę Świętą o uzdrowienie w Bytomiu. Za pierwszym razem nie powstrzymałam płaczu, gdyż takie wrażenie na mnie zrobiła ta Msza i świadectwa ludzi uleczonych. Myślę, że tę książkę, te modlitwy powinien móc przeczytać każdy człowiek przynajmniej przed ślubem, aby w swoje małżeństwo nie wnosić ,,złego'' bagażu lecz zacząć nowe życie z Bogiem."

Z książką możesz zapoznać się w Gloria24.pl
Ten link znalazł się tu tylko dlatego, że kupując w księgarni
Gloria24.pl wspierasz finansowo portal Fronda.pl
Staramy się aby teksty prezentowane na blogu Gloria24.pl
miały charakter merytoryczny a nie wyłącznie handlowy.
