-
PUNKT XVII: CAR DOBRODZIEJ ŁASKAW
poniedziałek,31 sierpnia 2009,17:17
kategoria: Polityka
No i mamy.
Najpierw ruskie bombardowanie opinii publicznej skandalicznymi tezami o współpracy II Rzeczypospolitej z Hitlerem.
Coś takiego nie mogło się zdarzyć bez rozkazu Putina.
Ale oto po bombardowaniu przez propagandowe pionki przyszedł czas na głos samego Putina. I tu nagle objawienie – Putin jest dla nas łaskaw! Pisze jakby nie ten sam człowiek! Cóż za przemiana!
W swoim „Liście do Polaków” z początku krytykuje długo i rozwlekle instrumentalne traktowanie historii i przy okazji przyznaje, że pakt Ribbentrop-Mołotow „bez żadnych wątpliwości można z pełnym uzasadnieniem potępić”. Pisze wprawdzie zaraz, że w tamtej sytuacji wielu paktowało z Hitlerem, że i Anglia, i Polska; że było Monachium, że było Zaolzie, że Stalin musiał szukać pokoju z Niemcami, mając jednocześnie wojnę z Japonią. I przy tej okazji formułuje Putin piękną zasadę: „rozsądnej i odpowiedzialnej polityki, wychodzącej poza granice moralne i prawne, być nie może”.
Potem wspomina o braterstwie broni wszystkich aliantów – tych z Zachodu i ze Wschodu; i o tym, że w Polsce spoczywa „600 tys. żołnierzy Armii Czerwonej, którzy oddali życie za jej wyzwolenie”. Dziękuje Polakom za troskę o sowieckie cmentarze. Twierdzi zarazem, że „naród rosyjski, którego losy zniekształcił reżim totalitarny, dobrze rozumie uczulenia Polaków związane z Katyniem”, ale wspomina i „tragiczne losy żołnierzy rosyjskich, którzy dostali się do niewoli podczas wojny 1920 roku”. Wreszcie wyraża nadzieję, że stosunki polsko-rosyjskie „wcześniej czy później osiągną tak wysoki, z prawdziwego zdarzenia partnerski poziom”, jak współpraca rosyjsko-niemiecka.
Tym listem zarobił sobie Putin, o dziwo, na pozytywny komentarz moskiewskiego korespondenta „GazWyboru”, Wacława Radziwinowicza. By nie być gołosłownym, zacytuję: „W Rosji, podobnie jak w Polsce, zastanawiano się, co rosyjski premier powie Polakom. Niektórzy z ekspertów wyrażali obawę, że możemy usłyszeć coś w rodzaju gniewnej <<mowy monachijskiej>> Putina z 2007 r., którą uznano za początek nowej zimnej wojny. Tekst, który dziś publikujemy, dowodzi, że się mylili” („GazWybor” z poniedziałku 2009, s. 1).
Rozumiem, że to komentarz polityczny, a nie logiczny. O rosyjskiej kampanii oszczerstw „GazWybor” pisze bowiem, i to ostro, tuż obok. Tylko – zapewne z przyczyn ogólnodrażliwych – jej komentarze nie łączą oszczerstw z Putinem, a jedynie ze „służbami”. W zamieszczonym tamże tekście Adam Rotfeld pociesza nas, że w kampanii oszczerstw „nie występują poważni historycy”, co „wystawia dobre świadectwo rosyjskiej nauce” („GazWybor” z poniedziałku 2009, s. 2). Zgoda! No ale co z Putninem?
Bo przecie na tym tle list Putina jest podwójnie straszny. Pomijam już frazesy o moralności w polityce, które pod jego piórem (współautora wojny czeczeńskiej etc.) zakrawają na kpinę lub prowokację, albo na jedno i drugie. Ale o słusznych normach w traktowaniu historii pisze tu (i to z jakim zapałem!) człowiek, który j e d n o c z e ś n i e z zimną krwią zleca przeprowadzenie kampanii historycznych oszczerstw. Nie ma wątpliwości: list został zaplanowany jako ważny element tejże kampanii – a jego publikacja odbywa się w najlepiej wybranym momencie, wtedy właśnie, gdy kampania powoli osiąga swoje apogeum.
A najważniejszy efekt tego zabiegu jest chyba taki, że na tle oszczerstw – czyli d z i ę k i nim – list Putina wydaje się ugodowy i do przyjęcia. Że się takim wydaje, świadczy powyższy komentarz Wacława Radziwinowicza. A że ugodowym i do przyjęcia nie jest – to łatwo stwierdzić.
Przecie mimo wspomnień o totalitaryzmie Putin wyraża się o Związku Sowieckim tak, jakby można było to krwawe, zbrodnicze państwo traktować na równi z zachodnimi demokracjami. A prawda jest taka, że w 1939 roku zarówno wojna prowadzona przeciwko Hitlerowi, jak i wojna z Sowietami Stalina byłaby wojną sprawiedliwą i słuszną.
Dalej, Putin wspomina o Katyniu, to świetnie. Ale Katyń bynajmniej nie wyczerpuje tego, co zgotowała Polsce Sowiecka Rosja. Katyń nie był jakimś epizodem, tylko szczegółem szeroko zaplanowanej eksterminacji narodu, której początkiem zaledwie okazała się zbrojna agresja w dniu 17 września. Miliony niewinnych Polaków przesiedlonych, pozbawionych zdrowia i życia w latach 1940-1941 – oto niepełny, bo przerwany przez atak Hitlera na Sowietów, efekt tych eksterminacyjnych działań. Powtórka, już w innym wymiarze, nastąpiła po roku 1944.
Z tego tytułu wzmianka w liście Putina o „wyzwoleniu” przez Armię Czerwoną nie może nie wywołać w polskich czytelnikach irytacji, i nie przypomnieć wiersza, jaki jaki Józef Szczepański napisał w sierpniu 1944 roku na skrawku wolnej polskiej ziemi pomiędzy armiami Hitlera i Stalina: „Czekamy Ciebie czerwona zarazo | Byś wybawiła nas od czarnej śmierci”.
Putin wie doskonale, lepiej niż ktokolwiek inny, czym było wejście Armii Czerwonej na terytorium Polski w roku 1939 i w roku 1944. Armia Czerwona nie niosła Polsce wyzwolenia, lecz kolejne krwawe zniewolenie. Niestety, zarazem owo zdanie o rzekomym „wyzwoleniu” może się wydawać najłatwiejsze do przełknięcia przez polskich czytelników, bo jest na pozór najbardziej „łagodne” i „ugodowe”. Na tle…
I kto wie, czy właśnie nie o to kłamstwo w tym całym liście chodzi. Ono to wszakże ma szansę utrwalić się w ogóle. Ma szansę, bo ostateczna okupacja Polski nastąpiła w momencie, kiedy Sowieci byli sojusznikami państw demokratycznych. Bo państwa demokratyczne usankcjonowały wówczas działania Sowietów. Stały się ich wspólnikami. Trudno to zanegować.
A napomknięcie o obecnej dobrej współpracy Rosji i Niemiec może już tylko wywołać smutny uśmiech, no i oczywiście przypomnienie paktu Ribentropp-Mołotow.
