-
To już jest koniec!
środa,26 maja 2010,23:03
kategoria: Wiadomości
Piszę swój 200-ny wpis na blogu ze smutkiem i nadzieją jednocześnie. Nie znam genezy konfliktu we władzach stowarzyszenia i nie za bardzo interesowałem się jego przebiegiem, widzę jednak, że dużo się zmieniło. Mimo, iż w żaden sposób nie byłem i nie jestem w niego zaangażowany, postanowiłem zakończyć swoją obecność na blogowisku i ogólnie na portalu. Bardzo mi było miło i miałem olbrzymie poczucie satysfakcji, że wiele osób czyta moje przemyślenia a ponadto jeszcze do tego komentuje. Nigdy nie było moim zamiarem nikogo poniżyć, czy też obrazić, jeżeli ktoś poczuł się jakoś szczególnie dotknięty mogę go tylko prosić o przyjęcie moich przeprosin. Moje poglądy zostały ukształtowane przede wszystkim w czasie studiów na UJ w Krakowie oraz późniejsze doświadczenie życiowe. Z przyczyn dla mnie do tej pory niezrozumiałych, porzuciłem moją kochaną filozofię i przeniosłem się do "organów ścigania". Tam ponad 15-cie lat tkwiłem w samym centrum ludzkiego "piekła", począwszy od bram "bajzlów", melin a skończywszy na apartamentach "bossów" narkotykowych, w tym czasie w wyniku obrażeń odniesionych na służbie orzeczono mi uszczerbek 22% zdrowia, a po odejściu na emeryturę, dano rentę inwalidzką. Mimo wielu zakrętów życiowych ocaliłem swoją wiarę i nadal czekam na spełnienie obietnicy "Syna Dawida", że wkrótce powróci i otworzy mi bramę życia wiecznego! Wierzę też, że największym darem Boga, jest wolność, do tego stopnia, że pozwolił nawet w jej imię zbuntować się swoim "aniołom". Dlatego zawsze miałem obsesję na jej punkcie! "Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę. … Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników; namaszczasz mi głowę olejkiem; mój kielich jest przeobfity". Kocham ziemskie życie, moje piwo, dobrą muzykę, szybkie samochody, dobre ciuchy, pistolety i leżenie do góry brzuchem! Kocham moją rodzinę, najlepszą żonę i kobietę moją Asię, córki i pierworodnego syna. Kocham Polskę, moją ojczyznę i ziemię gdzie pragnę złożyć moje kości. Za największe zło tego świata uważam "lewactwo", bandycką, anty-ludzką ideologię, gdzie człowieka sprowadza się do "bio-masy". Morduje w imię opętańczych zasad nienarodzonych (aborcja) i bezbronnych (eutanazja), niszczy moralnie – lansując dewiacje i rozwiązłość, rozbija rodzinę poprzez tzw. wolne związki i cudzołóstwo, okrada, gnoi finansowo i materialnie nakładając złodziejskie podatki i inne obciążenia fiskalne. Wprowadzając dyktaturę w postaci tzw. demokracji, sprowadza człowieka do roli "bydła" z kartką do głosowania. Jaka ideologia tacy ludzie ją wyznający i realizujący: tchórze, przygłupy, zboczeńcy, kłamcy, zdrajcy, kapusie… Jakże odmiennych ludzi (nie licząc wyjątków) spotkałem na łamach "Frondy", tutaj (chociaż wirtualnie) czułem się jak w innym świecie! Mam jednak świadomość, że musimy wyginąć jak Żydzi na pustyni po wyjściu z ziemi egipskiej. Być może dopiero do nowego lepszego świata wejdzie część z naszego "odzyskanego" młodego pokolenia, właśnie dzięki pracy i poświęceniu – Piotrka, Grześka, Tomka i wielu innych. Jutro spotykam się z ponad tysiącem młodych ludzi w "sadach rejmontowskich" w Kobielach Wielkich, będę im opowiadał o "prawdziwej" wolności, o tym, że życie jest piękne i wspaniałe, o tym, że warto żyć wedle zasad, tych prawdziwych a nie medialnych. Siedząc przy komputerze, słuchając Prokofieva, wznoszę kufel wspaniałego lagera, pijąc Państwa zdrowie!!! Niech Bóg ma nas w swojej opiece!!!
-
W poszukiwaniu kamienia młyńskiego
poniedziałek,24 maja 2010,10:18
kategoria: Wiadomości
Kompromis to rzecz często bardzo pożądana, jednak bezrefleksyjne jego stosowanie jest groźne. Istnieją pojęcia to opisujące: "granice kompromisu", "zgniły kompromis", "kompromis za wszelką cenę". Przy okazji wywiadu jaki udzielił ks. prof. Franciszek Longchamps de Berier oraz komentarza prezesa Terlikowskiego, zacząłem zastanawiać się czy można go zastosować w kwestii obrony (ochrony) życia. Czy robić to wybiórczo lub selektywnie? Jeżeli tak, to jakie przyjąć kryteria? Kto i dlaczego ma je ustalać? Ciśnie się wiele pytań, raczej bez odpowiedzi. Pan redaktor Terlikowski pisze: "w praktyce, dla ludzi, którzy są zabijani różnica nie jest aż tak wielka", śmiem twierdzić, że żadna… Zasada ochrony życia musi być bezwzględna!!! Inaczej stawiamy się w roli "stwórcy", sędzi i kata. O ile dla niewierzących nie ma to większego znaczenia, są przecież tylko bio-masą. To dla wierzących (nie tylko chrześcijan), jest to sprawa fundamentalna i nie podlegająca dyskusji. Rada ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, w swoim oświadczeniu stwierdziła tylko oczywistość, nagle okazało sie, że dla w/w księdza, nie ma ona większego znaczenia bo nie postawił ktoś przy niej pieczątki. Podobnież było on wielce zasłużony na polu obrony życia. Dzieciaki często w szkole mówią: "co było a nie jest, nie pisze się w rejestr". Mógł też ewentualnie nie mieć świadomości, że jego wypowiedź może być wykorzystana, przez media typu. "GW" do siania wątpliwości i zamętu. Jeżeli tak, to może czas zacząć życie eremity z dala od ludzi, tym bardziej dziennikarzy?! Nasz Pan powiedział kiedyś – "kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza". Wody obecnie jest u nas pod dostatkiem a i kamień odpowiedniej wagi też się znajdzie…
-
Konsekwencje
niedziela,23 maja 2010,10:54
kategoria: Wiadomości
We wczorajszej gazecie codziennej "Fakt" ukazała się ciekawa informacja, otóż w Ostródzie zaszło jednocześnie w ciążę 5 gimnazjalistek. Okazało się, że jest to wynik zabawy w tzw. słoneczko lub gwiazdkę. Czyli ileś tam panienek leży na ziemi stykając się głowami a chłopcy sobie je wg. kolejności lub losowo "bzykają"! Podobnież tego typu harce były tam powszechne, wielu o tym wiedziało oczywiście poza rodzicami, wychowawcami, nauczycielami, policją (część osób miała prawdopodobnie poniżej 15 lat) itd. Nagle wszyscy "nabrali wody w usta", do tego wyrażając zdziwienie. Oczywiście dyżurne "autorytety" stwierdziły, że to wina braku edukcjai seksualnej i oczywiście reperesyjnej ustawy antyaborcyjnej. Pisze do mnie jakaś "kobić", że jest działaczką grupy, która ma na celu doprowadzenie do depenalizacji posiadania narkotyków (na własny użytek), podaje jakieś "księżycowe" dane i powtarza brednie lansowane przez media. Pyta co jako "znawca tematu" w tej dziedzina o tym myślę? Patrzę jak rozpaczeni ludzie, którzy potracili wiele w czasie powodzi, pytają dlaczego tak się stało? Próbują szukać winnych wśród polityków, urzędników czy Pana Boga. Co łączy te trzy w/w wydarzenia? Są to konsekwencje ludzkich wyborów, gdzie zamiast zasad, zdrowego rozsądku, doświadczenia pokoleń, napomnień prawdziwych autorytetów, za prawdę przyjmuje się lewackie szaleństwa i bełkot współczesnych szarlatanów. Co teraz powiedzą dzieci, które urodziły dzieci, swojemu potomstwu? Gdy osiągną pewien poziom świadomości i zapytają na początku roku szkolnego, może z okazji I Komuni Świętej, gdzie jest mój tata? Może dostaną odpowiedź jak w ponurym dowcipie – "Była taka impreza, że masz szczęście, że nie szczekasz". Dlaczego wyśmiewano religię, staroświeckie, nie życiowe "prawdy"? Dlaczego nie wpojono tym młodym ludziom, że eksperymentowanie z moralnością, zasadami, cielesnością, wstydem zawsze przynosi straszne konsekwencje, często na całe życie. A teraz słowo do "ciotki rewolucji", byłaś kiedyś w szpitalu psychiatrycznym zobaczyć tych o których "prawa" walczysz? Umarł ci ktoś na rękach co twierdził, że kilka lat temu w czasie imprezy wszedł w "niewinny romans" z drug'ami? Masz codzienny kontakt z ludźmi bedącymi w ciężkich depresjach, rozpaczy, którzy potracili rodziny, majątki, radość życia, nadzieję, ponieważ idioci twojego pokroju naopowiadali im, że doznają szczęścia żrąc jub paląc jakieś gówno! Nie kupuje się go (szczęścia) u dealera w worku za 20 zł, lecz wypływa ono z ludzkiego serca i rozmumu! Chcesz działać na rzecz innych? Chcesz społecznie się angażować, to zamiast idiotyzmów o których nie masz "zielonego" pojęcia, zajmij się np. ostrzeganiem młodych dziewczyn aby nie bawiły się w "słoneczko"… To samo dotyczy powodzian, pamiętajcie duża część tego co się wydarzyło to wasza zasługa. Wybraliście takich ludzi to ich macie, rządzą wami tak jak widać, pobudowaliście się na terenach zalewowych, to was zalewa (zgodnie z prawami fizyki), nie ubezpieczyliście swoich majatków, nie dostaniecie odszkodowań. Nie ostrzeżono nas, grzmią do dziennikarzy. A co może miał przyjść kurier z kwiatami i informacją!!! Mieszkając na terenach zagrożonych, często mając wcześniejsze doświadczenia z tego typy wypadkami, należało być czujnym. Gdzie byli mężczyźni opiekunowie swoich domostw, żon i dzieci? Przecież to nie było trzęsienie ziemi, którego nie da się przewidzieć i odpowiednio przygotować. Jak mieszka się w pobliżu cieków wodnych, zbiorników, depresji, zagłębień i przez kilka dni intensywnie pada, co pokazują w telewizji, mówią o tym w radio i piszą w gazetach, to przecież jest normalne, że może dojść do tego typu sytuacji! Życie to nie jest serial telewizyjny, ulegając magii współczesnych szamanów, duża część społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy, że rachunki (często bardzo duże) przyjdzie im płacić osobiście. Czar pryśnie a zostanie "twarda" rzeczywistość i niespłacone długi zaciągnięte u "władcy tego świata"…
-
Wszyscy będą odwróceni
czwartek,20 maja 2010,23:04
kategoria: Wiadomości
Złapała mnie wiosenna depresja. Z jednej strony rzecz naturalna, po-zimowy brak witamin, wypłukany magnez i potas, ciemno, zimno, mokro, brak słoneczka. Do tego szereg nawarstwionych problemów osobistych, rodzinnych, finansowych. Miotam się, szukam rozwiązań, ogólnie jak mawiał pewien naczelnik – mam wrażenie, że "pcham puste taczki". Zdaję sobie sprawę, że w życiu tak bywa – "raz na wozie, raz pod wozem". W tym momencie moja pozycja jest zdecydowanie w tej drugiej konfiguracji. Patrzę jednak na ludzi poszkodowanych powodzią i jest mi wstyd. Co oni mają powiedzieć, często na starość stracili dorobek swojego życia. Zniszczone domy, zagrody, ogrody, padły inwentarz… Obraz człowieka siedzącego na kominie i czekającego na ratunek, utkwił mi przed oczami i nie daje spokoju. Młyn ludzkich tragedii, walka o jedyny większy zakład w rejonie, bo gdy on upadnie, większość straci pracę i nadzieję, heroizm strażaków, "hieny" grabiące resztki dobytku, bezradni urzędnicy, "mordy" próbujące zbić polityczny kapitał na zaistniałej sytuacji, szamoczący się "płemieł", który w znacznej mierze odpowiada za tą sytuację. Powtarzam, że nie ma znaczenia jaka opcja lub partia jest u władzy, odpowiedzialność ponosi zawsze rządzący. Siedzę w suchym domu (mimo, że zalało nam piwnice), popijam piwko, słucham pięknej muzyki, – podobnież syty nigdy nie zrozumie głodnego. Wstyd, konsternacja, bezradność. Wiem, że ci ludzie pozostaną bez pomocy, pierwsze dni owszem ktoś im coś da, jakieś pieniądze, ubranie, może trochę budulcu, potem w miarę upływu czasu zacznie się zapomnienie. Przypominam sobie opowiadanie Hłaski pt. "Wszyscy byli odwróceni", właśnie wszyscy (większość) wkrótce się odwróci, jak zawsze. Z pewnością w najbliższą niedzielę wrzucę kilka złotych do puszki "Caritasu", pomodlę się za cierpiących i …
PS. Dzisiejsze "Szkło kontaktowe", Miecugow z jakimś typem rozmawiają o powodzi, telefonuje "kobieta" z Warszawy, cytuję "mam nadzieję, że Kaczyński pokaże swoją starą twarz i nie zostanie wybrany na prezydenta, dziękuję". Funkcjonariusz ideologiczny TVN, przechodzi gładko do twierdzenia, że premier Tusk, wyraźnie zyskuje, bo pojawia się w newralgicznych miejscach i potrafi rozmawiać ze zwykłymi ludzmi… Faktycznie już mi lepiej zaświeciło bowiem "słońce Peru"!
-
Oczyszczająca fala powodziowa
środa,19 maja 2010,23:59
kategoria: Wiadomości
Katastrofy naturalne zdarzają się na całym świecie i nie sposób ich uniknąć. Nie podlegają wpływom partyjnym i nie ważne jest czy rządzi PO czy PiS i tak prawdopodobnie powódź by nastąpiła, chyba, że jak napisał jeden z forumowiczów, los odwróciłby modlitwy. Ale nie o cudach chciałem napisać, a o bolesnej weryfikacji dotychczasowych rządów. Kiedyś jeden Amerykanin powiedział mi, że potęga danego państwa objawia się w trakcie sytuacji nadzwyczajnych i akcji ratowniczych. Sprawne zarządzanie kryzysowe (jasny podział kompetencji, przygotowanie merytoryczne), funkcjonalna, niezawodna infrastruktura (łączność, drożność komunikacyjna, bezpieczne budynki i magazyny, ciągłość dostaw – wody, energii, paliw, opieka medyczna i społeczna), zaplecze techniczne (sprzęt ratunkowy, pompy, urządzenia lokacyjne itp.), świadczą o jego sile. Faktycznie porównując, działania na terenie Stanów Zjednoczonych a np. w Rosji, Haiti, czy też państwach Afryki, widzimy całkowity rozziew jeżeli chodzi o ich skuteczność. Machanie szabelką, rakiety międzykontynentalne, głowice jądrowe, nadymanie się kacyków i sekretarzy na nic się zdają. Gdy patrzę obecnie na sytuację w Polsce widzę, państwo trzeciego świata z nieudolną administracją, z rozpadniętymi drogami, z marnymi służbami ratowniczymi. Chaos, rozpacz, beznadzieja. Można teraz zakpić z wielu wyborców, chcieliście rząd lanserów, to macie. Zamisat wzmacniać Polskę, szukali wrogów ludu, IV RP, "dożynali watachy" a ciemne masy podniecały się bełkotem idiotów, lewactwa, kapusi i zwykłych hochsztaplerów. Kasierka z super-marketu i sprzedawca frytek drżeli, że komandosi CBA nasłani przez "krwawego" Kamińskiego, spętają ich o 6.00 rano i umieszczą w obozie koncentracyjnym, gdzie będzie ich przesłuchiwał sadysta Ziobro. A oszołom Macierewicz podsłucha rozmowy sprzątaczek, konserwatorów i handlarzy drobiem aby ich pogrążyć i zniszczyć moralnie! Moi drodzy powodzianie, wierzcie mi, "warszawka", "elity", "salon" i "autorytety" siedzą sobie teraz w knajpkach w Warszawie lub w swoich apartamentach i mają was w du…!!! Dziesiątki obetnic, groźby w obecności kamer, że winni zostaną rozliczeni, zapewnenia o pomocy i wsparciu, ile razy było to już przerabiane? Spytajcie tych co doświadczyli tragedii, co zostało z hymnych deklaracji. No może to, że gdy dwa lata temu obok Częstochowy przeszła niszczycielska trąba powietrzna, to przyjechał Ś.P. Prezydent Lech Kaczyński i rzeczywista pomoc szybko nastąpiła. Czas się moi drodzy obudzić! Chcecie zobaczyć swoich władców, patrzcie – bezradni, śmieszni, zagubieni. Wojowoda małoplski grzmi, że policzy się z Prezydentem Krakowa, bo niby to jego wina katastrofalna sytuacja w mieście. Nie panie Kracik, pan jest przedstawicielem niejakiego Tuska (płemieła), to pan jest odpowiedzialny za to co się dzieje w Krakowie. Zamiast "gnoić" przeciwników politycznych, trzeba się było wziąć za robotę. Mam nadzieję, że fala powodziowa zmyje tzw. III RP a po niej zostawi normalną Polskę! Dla mnie może się nazywać IV, V, czy VI, nie jest to ważne, ma tylko być ojczyzną dla każdego Polaka (tego najsłabszego i najbiedniejszego też)!!!!
-
Już słychać kroki uchodzącego Lota
poniedziałek,17 maja 2010,22:12
kategoria: Wiadomości
Mieszkamy w dzielnicy Zawodzie, jak sama nazwa wskazuje jest ona "za wodą" w stosunku do właściwej Częstochowy. Obok nas przepływają dwie największe okoliczne rzeki Warta i jej dopływ Kucelinka. Urodziła się tutaj moja Asia, mama i mój teściu. Od zawsze dochodziło tu do zalewów, kiedyś znacznych, ostatnio niewielkich. Dzisiaj zostało odcięte od świata pół dzielnicy. Wracając kilkanaście minut temu z zakupów, ledwo przejechaliśmy główną ulicą dzielnicy, mimo, że żona ma największy model Toyoty Land Cruiser i jechaliśmy z napędem na cztery koła. Ale to nic w porównaniu do tego co dzieje się na krańcach południowych Polski. Są już pierwsze ofiary, przerwane wały, zalane drogi, tory kolejowe itd. Po mroźnej zimie, mokra wiosna, być może upalne, suche lato. Zmiany klimatu, "kaprysy" natury, ale czy tylko? Mój były proboszcz twierdzi, że jawne obrażanie Boga, zawsze przynosi tragiczne konsekwencje. Kto dzisiaj wznosi suplikacje, ile osób uczestniczy w "Majowym", kto podejmuje pokutę wołając "Jezusie synu Dawida ulituj się nade mną!". Niedziela, dzień Pański, parkingi przy hiper i super – marketach "pękają w szwach", telewizor w centralnym miejscu naszego domu i życia, tam codziennie przez wiele godzin, składa się pokłony współczesnym "bałwanom". Oszuści, złodzieje, kapusie, dewiańci, narkomani, cudzołożnicy, młodzi idioci i zidiociali starcy, sączą nieprzerwanie swój jad. Zbrodnia, występek, degeneracja podniesiona do rangi cnoty. Do Krakowa leci p.o. premiera niejaki pan Tusk. W blasku kamer przejdzie w gumiakach po kałuży, z poważną miną wysłucha jakiegoś urzędniczyny, obieca "wszelką pomoc" i wsparcie. Po czym odleci, cudu nie będzie, to nie Mojżesz i wody się nie rozstąpią, co najwyżej jeszcze jej przybędzie. Acha, przecież w sobotę to królewskie miasto gościło paradę "tolerancji i równości", oczywiście jedno z drugim nie ma nic wspólnego. To średnowieczne zabobony, ciemnota i bajania oszołoma. W Sodomie noc przed odejściem Lota, też było słychać śmiech, alkoholowe wrzaski i sapanie "wecujących" się obywateli…
-
Teraz zaczynam rozumieć
niedziela,16 maja 2010,21:33
kategoria: Religia
Pogoda jaka jest każdy widzi, zimno, słotno, buro, szczególnie u nas na południu Polski. Nie chce się wierzyć, że to maj, jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku. Wczoraj w Krakowie, dzisiaj w Kielcach, grupka lewaków i dewiantów, próbowały zakłócić porządek pod hasłem "równości i tolerancji". W polityce "dziady nienawiści" tworzący komitet jednego z kandydatów na urząd prezydenta, pluli i obrażali wszystkich, którzy tak jak oni wcześniej nie dali się "wycwelować" komunie. Patrzę na kandydatów do nagrody "Wiktora" tj. osobowiści telewizyjnej 2009 roku. Szkoda nawet komentować, aby się tam znaleźć, trzeba faktycznie być już człowiekiem kompletnie zatraconym. Dzisiaj rano, Jasna Góra, Kaplica Miłosierdzia, klęczę wraz z grupą ludzi. Rozglądam się, widzę kobiety i mężczyzn w różnym wieku, każdy jest na swój sposób inny, przyszliśmy jednak wszyscy w jednym celu "obmyć nasze dusze z grzechu w krwi Baranka". Spowiadam się u księdza emeryta z Sandomierza, nie "filozofuje", ujmuje mnie jego prosta, naturalna wiara. To właśnie ona jest sprawczynią, wszelkiego dobra. "Idź twoja wiara cię uzdrowiła" – mówił wielokrotnie Jezus. To samo powiedział Asi gdy swoimi modlitwami, wyrwała naszą córkę z objęcia śmierci. Wpatrując się w obraz "Czarnej Madonny" przypominam sobie Jej słowa – "uczyńcie wszystko cokolwiek wam powie!". Ale "obciach", co może zaoferować mi dzisiaj Syn cieśli z Nazaretu, to, że narażę się na kpiny, to, że uznają mnie za "oszołoma"? Niebo? A może tam już wszystkie lokale są zajęte? Wieczorem jeszcze więcej deszczu, porywisty wiatr, przenikający chłód, szaro, brudno, ciemno. Przechodząc koło kościoła słyszę słowa pieśni-"Chwalcie łąki umajone, Góry, doliny zielone;". Teraz zaczynam rozumieć…
-
Dumanie nad kufelkiem
sobota,15 maja 2010,08:25
kategoria: Ogólne
Ostatnie dni minęły mi w ekspresowym tempie. Sobota i niedziela to spotkania z czytelnikami na "Targach wydawców katolickich", niesamowite uczucie, tysiące zwiedzających, kupujących, setki rozdanych autografów oraz spotkanie autorskie w "Klubie księgarza" na Starym Rynku. Do tego nawiązanie kilku znajomości, a także wywiady dla radia i prasy. Poniedziałek, wtorek, środa to sprawy zawodowe na Pomorzu. Miłym przerywnikiem, był pobyt w hotelu "Gdańsk", gdzie znajduje się browar restauracyjny, prowadzony przez dwóch panów Michałów S. i G. Ten pierwszy zdobył niecały miesiąc temu mistrzostwo świata w miodosytnictwie w Collorado w USA!!! Razem długo rozmawialiśmy na temat istoty piwowarstwa, najnowszych trendach, tradycji, popijając wspaniałą "pszenicę"! Obserwowałem niedawno proces produkcji w zakładzie należącym do wielkiego koncernu, patrząc na "warzenie" w wykonaniu panów Michałów nie sposób nie dostrzec, że komputer nigdy nie zastąpi wiedzy, pasji i kunsztu człowieka (przynajmniej w tej materii). Przypomniałem sobie film dokumentalny o "tworzeniu" najlepszych (zdaniem wielu znawców) piw na świecie. Chodzi o te warzone przez zakonników w Belgii i Holandii, szczególnie trapistów. Tam oprócz w/w przymiotów dochodzi jeszcze rzecz na którą współczesny świat nie stać – czas. Absolutny brak pośpiechu, nabożne milczenie, staranność każdej czynności, dbałość o najmniejszy szczegół, efekt absolutnie "boski" trunek!!! Brak jakichkolwiek kompromisów, drogi na skróty. Gdy dwa dni temu słuchałem wypowiedzi kandydata na stanowisko prezydenta pana Olechowskiego na temat narkotyków, zdałem sobie sprawę jak te dwie wyżej przytoczone zasady mają fundamentalne znacznie w naszym życiu. Oczywiście rzeczony pan, opierając się na najlepszych europejskich wzorcach był "za a nawet przeciw". Gdy zostałem wczoraj poproszony przez telewizję Polsat o komentarz do ostatnich zatrzymań członków dużej zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się handlem, przemytem i produkcją narkotyków, stwierdziłem, że te "diabelskie" substancje zawsze niosą zło i nieszczęście. Tutaj nie może być żadnego kompromisu!! To samo dotyczy wielu innych rzeczy – zdrady, cudzołóstwa, "wolnych związków", tchórzostwa itd., one zawsze obrócą się prędzej czy później przeciwko człowiekowi, niosąc nieszczęście i rozpacz. Mam świadomość, że doskonale o tym wiedząc, często sam łamałem te zasady. Tylko opatrzności Bożej zawdzięczam, że zawsze dostawałem kolejną szansę. Warto czasami podumać nad piwkiem…
PS. Przed sądem w Limanowej rozpoczął się dzisiaj proces mężczyzny, który między innymi zaprzęgał swoją żonę do pługa. Czytając na ten temat notkę na jednym z portali internetowych, nie mogłem oprzeć się myśli, że ogólnie jest to słuszna koncepcja, wymagająca jedynie dopracowania szczegółów np. w kwestii popasu, tudzież kształtu i wagi chomonta! Ale to tylko drobiazgi. Tak więc wiśta, wio!!!
-
Bałkańskie wspomnienia i książkowy insekt
czwartek,6 maja 2010,21:20
kategoria: Wiadomości
W chwili obecnej jestem w trakcie pisania dwóch kolejnych książek. Jedna z nich, to moje wspomnienia ze służby w Policji, składałać się będzie z szeregu anegdot i opisów przypadków, w których uczestniczyłem. A zaiste jest co opowiadać, szczególnie o moich pobytach na Bałkanach oraz Białorusi. Oczywiście duża część tamtych wydarzeń, nadal okryta jest tajemnicą służbową i raczej nigdy nie ujrzy światła dziennego a szkoda. Ale zgodnie z teorią "wyparcia" wspomnienia przykre i trudne zapomina się, a pozostają przyjemne lub humorystyczne. Oto jedno z nich. "Któregoś razu w trakcie pobytu w Sofii, kierownictwo ichniejszego CBŚ, zaprosiło nas na uroczystą kolację do Akademii Policyjnej, znajdującej się na obrzeżach miasta. Uczta była prawdziwie królewska, mnóstwo bałkańskich specjałów oraz wina i rakji. Po skonczonym posiłku, w doskonałych humorach, postanowiliśmy się odwdzięczyć gospodarzom i zaprosiliśmy ich do ekskluzywnego pubu na whysky i cygaro. Tam po wypiciu kilku szklaneczek, postanowiliśmy, kontynuować zabawę w jakimś nocnym klubie. W związku z tym, że bułgarski szef miał jutro rano ważne spotkanie w ministerstwie, zostawił nas pod opieką dwóch swoich f-szy, przykazując aby w miarę możliwości spełniali nasze życzenia i zachcianki. Jednego z nich nazywaliśmy "Tygrysem", był po 50-tce, pracował wcześniej w "bezpiece" i ogólnie był zawsze mocno wystraszony. Nakazaliśmy więc włączyć "koguty" i jechać do jakiegoś dobrego "piekiełka", licząc na jakieś damskie występy. Odwiedziliśmy jeden, drugi, trzeci lokal i ogólnie lipa. Zdesperowani zaczeliśmy "ostro" domagać się konkretów. Coraz bardziej przerażony "Tygrys", dostał nagle olśnienia. Stwierdził pełen euforii, że teraz udamy sie do lokalu gdzie "balet" mamy gwarantowany i występy niewieście są niesamowite! Faktycznie podjechaliśmy do dużego budynku w centrum stolicy, na bramce stało czterech "goryli", wygladających bardziej na "Terminatorów", niż ludzi. Legitymacja służb specjalnych zrobiła swoje i szybciutko dostaliśmy ekstra lożę do dyspozycji. Klub faktycznie okazał się niesamowity, bardzo duży, gdzieś na 400 osób, super kiczowate charakterystyczne dla tego typu działalności wnętrze, na wielkiej, oświetlonej tysiącami lampek scenie, chwilowo tańczyli jacyś, naoliwieni gogusie. Szybko zjawił się kelner z litrem "Finlandii" – 100$ za falszkę! :-( Byliśmy już mocno "weseli" i domagaliśmy się damskiego towarzystwa i rzeczonych występów. Nasz opiekun, zapewniał nas iż za chwilę zobaczymy taki show, że szkoda gadać. "Pękła" jedna butelczyna, druga, ledwo już siedzimy, "Tygrys" śpi. Moja cierpliwośc się wyczerpała, więc pytam kelnera w języku polsko-angielsko-rosyjsko-niemieckim, kiedy do nas dołączą piękne "Panie". Ten kłaniając się nisko, odrzekł, że już "się robi". Po chwili patrzę a w naszym kierunku "pcha" jakiś dwóch na wpół rozebranych facetów. Zirytowany, swoją językową nieporadnością, zacząłem wyjaśniać sytuację, kreśląc zamaszyście rękami kształty niewieście. Po moim krótkim "przedstawieniu", na twarzy kelnera pojawił się szeroki uśmiech i z rozbrajającą szczerością wyznał, że przecież to jeden z najlepszych na Bałkanach klubów dla "homciów" i raczej trudno będzie mu zrealizować nasze życzenie. Faktycznie uzmysłowiłem sobie wtenczas, że 90% klienteli stanowią faceci. Otrzeźwiałem natychmiast!! Budzę mojego Kuma i Pawła, informując ich o doznanej porażce. Opuściliśmy "przeklęte" miejsce w trybie natychmiastowym, pozostawiając "charszczącego" Bułgara. Czym prędzej udaliśmy sie do hotelu, dziękując Opatrzności, że uchroniła nas od ostatecznej klęski!" Fajne to były czasy! W drugiej książce zamierzam opisać zagrożenia czyhające na ludzi (szczególnie młodych) z strony współczesnej cywilizacji. Będzie oczywiście o uzależnieniach, przestępczości, wpływie mediów, dewiacjach, ciemnej stronie duchowości i oczywiście o destrukcyjnych, szaleńczych ideologiach (z lewactwem na czele). Wydawca "naciska", więc bedę musiał się pośpieszyć. Ponownie serdecznie zapraszam na spotkanie autorskie w trakcie "Targów wydawców katolickich" w dniach 8-9.05.2010 r. – Zamek Królewski – Arkady Kubickiego . W sobotę w godz. 13 -14, podpisywać będziemy z Asia i Glorią Marią książkę "Świadectwo Glorii Marii, rzecz o nadziei" oraz "Narkotyki, narkomania – podstawy wiedzy" (Arkady Kubickiego). W niedzielę zaś w godz. 12 – 13 zapraszamy na dyskusję dotyczącą problematyki zawartej w w/w publikacjach (sala w Klubie Księgarza, Rynek Starego Miasta 22/24). Jeszcze raz serdecznie zapraszam!!!
-
Kat pilnie poszukiwany
środa,5 maja 2010,09:52
kategoria: Polityka
Na stronie głównej portalu "Fronda", ukazuje się często hasło – przesłanie – "Odzyskujemy młode pokolenie", ja bym do tego dodał i "Ostatecznie wyrwijmy lewackiej hydrze łeb". Czas jest niezwykle korzystny, należy więc włożyć tylko trochę wysiłku i dokonać aktu miłosierdzia wbijając "misericordię" w "ideologiczne" serce bestii! SLD po śmierci ś.p. J. Szmajdzińskiego rozpada się i całkowicie marginalizuje. Wystawienie w wyborach prezydenckich "Piotrusia Pana" w postaci nijakiego Napieralskiego, spowoduje, że nie zagłosują na niego ani "starzy" towarzysze, którzy mu nie ufają ani młodzi lewicowcy, których perspektywa nie sięga dalej niż własny interes. Wiedzą oni dobrze, że tu nie mają już zbytnich szans na "kręcenie lodów", więc dyskretnie przechodzą w szeregii klienteli jedynie słusznej partii. Okazało się (to co przewidziałem już kilka lat temu), że faktycznym grabażem PZPR (SdRP, SLD), będzie Kwaśniewski i pani "Beza". Żyjąc w luksusie, brylując na salonach, całkowicie oderwali się od rzeczywistości, tym samym pokazali swojemu elektoratowi, że służy jedynie za "motłoch". Miller który próbował jeszcze "ratować" sytuację, został "wypalantowany" (lubię to słowo, używał go powszechnie jeden z kolegów opozycjonistów), a pozostali mając alternatywę – skończyć jak w/w czy "przysiąść na du…" i konsumować synekury, wybrali w większości to drugie. Sztandar SLD wyprowadzić!!! O pozostałych lewicowo – lewackich partyjkach szkoda gadać, tworzący je ludzie to swoista "rodzina Adamsów" polityki. Pozbawione faktycznego wsparcia politycznego lewactwo, może już tylko i wyłącznie liczyć na media, przede wszystkim należące do koncernów ITI i Agora. O ile dla tego drugiego, popieranie tej obłakanej ideologii, jest jego "istotą", kwestią – "życia lub śmierci", to już dużo wcześniej, a po ostatnich wydarzeniach szczególnie, panowie z TVN (i reszta), mają poważne dylematy i wątpliwości. Hojnie opłacani aktywiści w postaci – zwiędłych "autorytetów", kapusiów, "ciotek rewolucji", studentów "półanalfabetów", sfiksowanych seksualnie jednostek i itp., nie są w stanie zaproponować nic więcej, niż – mordowanie innych (aborcja, eutanazja), "gnojenie" rodziny (rozwody, "wolne związki", cudzołustwo) i auto-destrukcja (rozwiązłość seksualna, narkotyki, gusła i czary). Podniesiona do rangi nowego objawienia "Krytyka polityczna", lansowana na lewo i prawo, okazała się "wydmuszką", a po "łyknięciu" lokalu na Nowym Świecie, zmieniła się w knajpianą nabojkę. Wydarzenia które rozegrały sie po tragedii 10 kwietnia 2010 r., musiały być dla lewactwa prawdziwym szokiem. Tyle lat "prania mózgów" Polaków, tyle milionów $ i co? Klęska! Czytam wczoraj o marzeniach maturzystów – założyć rodzinę, mieć dzieci, dostatno żyć… Dla dobra tego pokolenia, dla szczęścia naszych dzieci – "pourywajmy ostatecznie łby czerwonej hydrze"!
