Dzień kobiet, dzień po.

Drukuj kategoria: Ogólne

Kilka refleksji po dniu kobiet.

Z jednej strony czytam o kobietach uciśnionych, ciemiężonych, przepracowanych- i  o mężczyznach-nieudacznikach, nieobecnych ojcach… jedynym pozytywnym rozwiązaniem wydaje się rozwód, wtedy kobieta odzyskuje siłę, radość życia i okazuje się przedsiębiorcza. Tylko kobieta osobna- kobietą szczęśliwą. Co się dzieje z owym mężczyzną, który gdzieś został po drodze? Nie wiadomo.

Z drugiej strony- czytam o tym, jakie złe, brzydkie i zaniedbane muszą być feministki, że krzyczą o prawach kobiet- cokolwiek przez to rozumieć. Że powinno być jak dawniej- kobieta przede wszystkim powinna być w domu i troszczyć się o rodzinę. Że dawniej podział ról był jasny i wszystko było dobrze. Tylko kobieta zaangażowana w rodzinę- kobietą szczęśliwą.

A życie? Moje? Ani tak, ani tak.

Co widzę? Że ani sytuacja postulowana współcześnie- kobieta i mężczyzna jako istoty całkowicie niezależne, nie zobowiązane wzajemnie; ani sytuacja dawna- kobieta i mężczyzna o rolach dość dokładnie skodyfikowanych, wzajemnie zależni i bez siebie bezradni i „rozdzielnopłciowym” życiu społecznym nie odpowiadają na to, kim jesteśmy jako kobiety i mężczyźni.

Współcześnie zapomina się o tym, że i kobieta, i mężczyzna są wyjątkowi i nie da się jednego dowolnie zastąpić drugim.

Dawniej- mam wrażenie- kobiety i mężczyźni żyli bardziej „osobno” przez to przypisanie ról- może więc nie znali się zbyt dobrze, bo mieli na to mniej szans?

Dziś wymaga się od nas nowych ról. Nowoczesne kobiety mają być aktywne zawodowo, a nowocześni mężczyźni mają być aktywnymi ojcami.

Obie strony mają swoje frustracje. Ona- że ma być świetna i w pracy, i w domu, że to za dużo. On- że ma jednocześnie utrzymać rodzinę i spędzać czas z dziećmi, że to nie zawsze do pogodzenia.

Można widzieć taki "mieszany" model jako zagrożenie dla swojej tożsamości, ale można też zobaczyć w tym szansę- może dzięki pewnemu przeniknięciu ról kobiety i mężczyźni lepiej zrozumieją się wzajemnie, dostrzegą, że drugiej stronie nie jest łatwo, że oni/one też żyją pod presją… Na końcu może zrozumieją też, że to, że jesteśmy tak różni jest szansą- mamy się uzupełniać i współpracować ze sobą. Jesteśmy sobie potrzebni i jesteśmy sprzymierzeńcami!

Taki dzień kobiet i mężczyzn, którzy się kochają, szanują i rozumieją mi się marzy.

Komentarze: 29

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 09:54

    Uzupełniać, ale...nie przejmować do końca swoich ról, bo to niekorzystne bardzo dla progenitury naszej. Chłopcy powinni mieć jakieś wzory męskości (choćby przemodelowanej) a dziewczęta kobiece. Unifikacja prowadzi do ...problemów. Dziewczęta bowiem, odważniejsze w łamaniu tabu w przekraczaniu zakazów (vide Ewa:) stają się naprawdę wyrafinowane w zachowaniach stricte chłopięcych, chłopcy, pozbawienie wzorów męskich, tracą rezon, stają się frustratami. Źle się dzieje, kiedy się wszystko tak miesza.

    Chociaż...może z tego powstanie jakaś nowa jakość, jakiś nowy model współżycia obu płci??? Może ...lepszy??? A może i nie...

  2. Zobacz profil Józef Józef napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 10:05

    A mnie to jakoś osłabia. Przecież media (merdia, jak mówi p. Stanisław Michalkiewicz) zestawiają w jednym szeregu Dzień Kobiet, Dzień Kota, Dzień Bez Papierosa, Dzień Zakochanych itp. To jakieś dziwactwo. Jak ktoś ma kota, to się nim zajmuje 365 (366) dni w roku. Jak ktoś jest zakochany, to w nosie ma kalendarz. Ideologia i jakiś pic jest w tym wszystkim.

    Z całym szacunkiem oczywiście (i w odpowiednich proporcjach) dla Kobiet, Kotów i Zakochanych.

  3. Zobacz profil Ogorek napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 10:21

    "Współcześnie zapomina się o tym, że i kobieta, i mężczyzna są wyjątkowi i nie da się jednego dowolnie zastąpić drugim."

    .

    Nic tu sie nie zapomina.

    To jest konkretna strategia niszczenia moralnosci i zycia (cywilizacja smierci) sodomistow i innych corek i synow kudlatego.

  4. wtorek, 9 marca 2010, 10:31

    Zgadzam się z Ogorkiem

    Zamieszać, pomieszać, zadymić - to metoda kudłatego. Cel: "Bogami będziecie...."( nie dodaje, że tylko przez chwileczkę, a przez wieczność razem z nim....

    A ludzie dają się oszukać, omamić " świecidełkami" jak małe, naiwne dzieci

  5. Zobacz profil Ogorek napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 10:42

    Ooooooo Magdalena :)

  6. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 10:45

    Już Ci mówiłam, Leonka żeś mądra? Aha, mówiłam ,wczoraj, ok, tylko przypominam:)

  7. Zobacz profil Moni Moni napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 10:46

    Ogórku też mądry jesteś, jako i Magdalena, amen!

  8. Zobacz profil Leonka Leonka napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 12:32

    Elffi

    Właśnie nie chodzi mi o unifikację, tylko o to, żeby obie strony zachowały swoją specyfikę i jednocześnie zrozumiały tę drugą stronę. Wzorce męskości/ kobiecości- potrzebne, ale np. w odniesieniu do kobiet ani wzorzec całkowitej zależności od mężczyzny, ani wzorzec całkowitej autonomii nie odpowiada na pytanie "kim jest kobieta i jak się spełni".

    Nie jest to proste i dość trudno mi to opisać. Może jeszcze tak:

    Trochę przejaskrawiając, można powiedzieć, że dawniej uważano drugą płeć za zło konieczne (kobieta bez męża? nigdy! Mężczyzna bez żony? Murowana śmierć głodowa..), obecnie zaś za zło niekonieczne (gdy małżonek/ małżonka nie spełnia oczekiwań- wymienić).

    A chodzi mi o to, żeby płeć przeciwną uznać za dobro (konieczne).

    Tak jakoś :)

  9. Zobacz profil Leonka Leonka napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 12:36

    Józefie

    Wszystkie powyższe rozważania niezależne od sensowności/ lub nie dni: kobiet, kota, teściowej, obszarów wodno-błotnych i tak dalej :)

  10. Zobacz profil Leonka Leonka napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 12:39

    Ogórku, Magdaleno

    Oczywiście, zło hula po świecie z inicjatywy kudłatego, któremu wydatnie pomaga korona stworzenia, czyli człowiek, niestety. Niemniej jednak w tym tekście chodziło mi o szukanie pozytywów, światełek w tunelu (pozdrowienia dla maszynisty) i wyjść z sytuacji :)

  11. Zobacz profil Leonka Leonka napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 12:39

    Monitako

    (kryg, kryg...)

  12. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 13:15

    Rozumiem , o co Ci chodzi (też się staram trochę przy Was zmądrzeć:) i zgadzam się z tym, że powinniśmy się uzupełniać. Wiesz, myślę, że kiedy się ludzie naprawdę kochają, to takie porozumienie przychodzi naturalnie. Już to jaka Grażyna zbroję mężowską przywdzieje i rycerza zastąpi, już to tatuś w potrzebie dłońmi jak bochny warkoczyk córeczce zaplecie.

    Poza tym jak zawsze zasada złotego środka, równowaga jest warunkiem harmonii.

    Gdybym żyła w okresie, kiedy kobieta była formalnie podporządkowana mężczyźnie -- poszłabym do klasztoru lub została...znachorką. Gdybym miała żyć w czasach, kiedy musiałabym się wstydzić swojej kobiecości (że taka kura ze mnie, że czasem lubię się pokrygować, czy pobyć: "taka mala":) też bym się oflagowała.

  13. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 13:15

    Zatem zgadzając się z Tobą wznoszę okrzyk):

    Żądam równowagi...miłości i przyjaźni pomiędzy płciami!!! I... kwiatów z byle okazji!!!

  14. Zobacz profil Leonka Leonka napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 13:17

    Elffi

    Kwestia kwiatowa- bardzo istotną!

  15. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 13:20

    Taka sytuacja może być szansą na zrozumienie tej drugiej strony. Słuszna uwaga.

    Jeśli kobieta tylko siedzi w domu, a utrzymanie spada na barki mężczyzny, to nieraz konflikty pojawiają się właśnie na tym tle. Mąż wraca z pracy i pyta: "No coś ty przez cały dzień robiła...? Ja to przynajmniej pracowałem."

    A te troje dzieci, obiad, zakupy itp...

  16. Zobacz profil Leonka Leonka napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 13:40

    Na przykład. A żona z kolei nie rozumie, czym on taki zmęczony, bo tylko siedzi za biurkiem i stuka w komputer. I ma pretensje, że za mało pomaga w domu. I się mijają, choć powinni się nawzajem wspierać.

  17. Zobacz profil Derajash Derajash napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 14:03

    Kiedyś "kodowano" na różnice, teraz "kodują" na równość. A przecież sztuką i wtedy i teraz jest wzajemne poznawanie się, empatia.

  18. Zobacz profil Ogorek napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 14:58

    Rudziaczek: "Mąż wraca z pracy i pyta: "No coś ty przez cały dzień robiła...? Ja to przynajmniej pracowałem."

    .

    Co ty masz za meza?

    Mahometanin?

  19. wtorek, 9 marca 2010, 16:24

    (...)

    .

    Namieszał kusy,

    i feministki,

    i ZUS-y,

    obnaża kobietę moda,

    nic ująć,

    ani dodać!

    .

    A kobieta...

    jest skarb najcenniejszy

    i duszę ma szmaragdową,

    i kochać potrafi...

    i myśleć,

    warunek:

    - własną głową!

  20. Zobacz profil Rudzia Rudzia napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 17:31

    Ogorek. Ja tak ogólnie. Znam taką sytuację z rodziny, ale niekoniecznie mojej.

    Zresztą każdy zna takie sytuacje.

  21. wtorek, 9 marca 2010, 17:39

    @Kazimierz:)))))

  22. wtorek, 9 marca 2010, 17:45

    "mamy się uzupełniać i współpracować ze sobą. Jesteśmy sobie potrzebni i jesteśmy sprzymierzeńcami!" Oj tak, ale wara moi panowie od mojej kuchni! Jak miło być niewiastą " dawnej daty", która prosi mężczyznę o odkręcenie słoja, wbicie gwoździa, wkręcenie żarówki( potrafię to, ale po co mają o tym wiedzieć, że w razie czego potrafię posługiwać się nawet pędzlem, młotkiem, wkrętakami i lutownicą;))))

  23. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 18:04

    Kazimierzowi w podzięce :)

    Szmaragdowa dusza

    z rubinową

    piękno natury

    człowieczej

    tworzą pospołu

    Czasem się spotka nawet

    diamentową duszę

    Lecz to rzadkość wielka

    choć możliwa tuszę

    Kiedy się pojawi

    Czyż Bóg o płeć pyta?

    Człek koroną stworzenia

    maż to czy kobi(e)ta !!!

    :)) Kazimierzu

  24. Zobacz profil Leonka Leonka napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 18:14

    Ach, Kazimierzu, jak pięknie związałeś mowę!

    Ach, Elffi, co za respons!

    to pisałam ja,

    Leonka- głowa tombakowa :)

  25. Zobacz profil Leonka Leonka napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 18:17

    "wysoki Sądzie, muszę się rozwieść ze swoją żoną, bo między nami jest zbyt duża różnica płci"

  26. Zobacz profil Elffi Elffi napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 18:26

    Leonko (z oburzeniem nieudawanem)

    Jaka tombakowa ??

    ze złota szczerego

    Z duszą szmaragdową

    całość ( tu moment na zastanowienie)

    ...Coś pięknego!!!

    ***

    Dusza szmaragdowa...cudo Kazimierzowe!!! Nie ??

  27. Zobacz profil Leonka Leonka napisał/a:

    wtorek, 9 marca 2010, 18:45

    cudo!

  28. Zobacz profil Ewagriusz Ewagriusz napisał/a:

    środa, 10 marca 2010, 07:51

    Witam @Leonkę i Komentatorów.

    Skoro wróciłem, zob. wpis na moim blogu, to najpierw propozycja.

    Może by Monitako, albo inszy historyk też, napisał jak to naprawdę z dyskryminacją a upokarzaniem białogłów w historii było. W takim średniowieczu (słowo - "worek"), a i nie tylko wtedy, nie tyle pleć się liczyła, co - jak to dzisiaj nazywamy - posiadanie błękitnej krwi. No kto miał więcej praw, czy to w wieku XIII, czy XVIII: chłop (facet) czy szlachcianka (kobieta), ha?

    A co do tożsamości pomieszania, to zgoda. Tylko jak z tego wyjść?

    I to chyba nie tak, że tylko kudłaty miesza - i wszystko proste. Są np. feministki konserwatywne:-)

    Ukłony

    Ewagriusz

  29. Zobacz profil J.G. J.G. napisał/a:

    niedziela, 14 marca 2010, 20:08

    Jakie sprzymierzeńcami!? Jakie partnerstwo!?

    Uległość! Posłuszeństwo! Kobieta w kuchni jest i basta!

    A tak (prawie) na poważnie, to podpisuję się kończynamy wszelkiemy.

    Pamiętam w modlitwach.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.