Historia pewnego krzyża (1)
wtorek, 9 lutego 2010, 10:58
Niezwykły dar
Ile razy patrzę na Wizerunek Ukrzyżowanego, który przed laty zawiesiłam na ścianie w swoim pokoju, tyle razy przypomina mi się historia Jego renowacji, z którą wiążą się niezwykłe przeżycia.
Wiele lat temu, a było to w czasach rozpadu Jugosławii, moja siostra przywiozła mi niezwykły podarunek – jakieś kawałki niezwykle lekkiego drewna o dziwnych kształtach
– Zobacz, to fragmenty rzeźby przedstawiającej Pana Jezusa. Krzyż, na którym był umieszczony, zupełnie nie nadawał się do uratowania, więc go spaliliśmy. Chcesz? – powiedziała, wręczając mi tych kilka zszarzałych, na pozór niekształtnych kawałków drewna, wyjaśniając dziwny prezent.
Wzięłam je i w największym z fragmentów dostrzegłam głowę. Spojrzałam na zupełnie zmizerowaną Twarz Ukrzyżowanego i poczułam wielką radość.
– Pewnie!
Podziękowałam jej i przyjrzałam się dokładniej rzeźbie, a właściwie jej fragmentom. Była bardzo zniszczona. Głowa nie była cała – brakowało jej około jednej trzeciej w części górnej powyżej korony cierniowej, także zachowanej tylko we fragmentach. Obie ręce były wyłamane w górnej części ramion. Brakowało też jednej stopy – tej spod spodu. Całość pokryta była grubą warstwą brudu – chyba kurzu lub warstewki ziemi, może błota? Gdy tak trzymałam w ręku te zniszczone fragmenty Wizerunku, uderzyła mnie niezwykła lekkość i delikatność drewna, które można było bez większego wysiłku zniszczyć. Trzymałam więc w dłoniach Coś tak niezwykłego, że bałam się, że mogę Je uszkodzić samym paznokciem. Odniosłam wrażenie, że dotykam żywego, ciepłego Ciała Człowieka. W tym momencie czułam już, że muszę z tych bezbronnych kawałków na nowo złożyć Jego Wizerunek. Ale jak to zrobić? Przecież nie jestem zawodowym konserwatorem zabytków, choć w swoim życiu odrestaurowałam różne wizerunki Ukrzyżowanego! Obawiałam się, że w tym wypadku moja wiedza jest zbyt mała, gdyż nigdy dotąd nie spotkałam się z aż tak wielkim zniszczeniem! A jednak nie mogłam Go zostawić w takim stanie. Podziurawiona Głowa, oczy z zamkniętymi powiekami, głęboka rana w boku. Przykurczone z bólu nogi. Zdeformowana stopa. Ręce z ogromnymi ranami w dłoniach po gwoździach. Trzymałam w ręku Ciało Człowieka, który umarł za mnie, dając w ten sposób dowód swojej bezgranicznej miłości. Czy mogłam jej nie odwzajemnić?
– Widzę, że ty coś z Nim zrobisz! Kiedy nasz ksiądz proboszcz wziął Go by spalić, po prostu nie mógł włożyć Go do pieca, więc dał mi. Żal mu się zrobiło, kiedy patrzył na Twarz poranionego Jezusa, choć czuł, że powinien spalić, by poświęcony wizerunek Jezusa nie poniewierał się dłużej. Pewnie to samo odczuwali jego poprzednicy, bo ten zniszczony krzyż leżał na strychu kościoła od niepamiętnych czasów nikomu niepotrzebny i zbyt zniszczony, by ktokolwiek chciał się nim zająć. Nadawał się więc jedynie do spalenia, ale nie mogliśmy tego uczynić. Zapakowałam do woreczka foliowego i wzięłam z sobą. I wiesz co? Choć dotychczas na granicy zawsze zaglądali do bagażu, tym razem dali mi spokój – wyjaśniła, widząc moje wzruszenie.
Byłam już pewna, że Ukrzyżowany chce, by Jego Wizerunek nie został spalony lub rzucony gdzieś w kąt. Chciał zamieszkać u mnie, bym mogła codziennie, widząc Jego cierpienie, odpowiadać na Jego miłość. Pokochałam ten Jego wizerunek w chwili, gdy go ujrzałam i po raz pierwszy dotknęłam.
Położyłam otrzymane fragmenty na pianinie, lecz On ciągle zwracał na Siebie moją uwagę. Nie mogłam przejść obok, nie zatrzymawszy choć na moment wzroku na Nim i nie dotykając. I wciąż to samo uczucie ciepła, jakby dotykało się żywego Człowieka, przyspieszone bicie serca i wielka radość z Jego obecności w moim domu. Czułam wielką miłość, jaka promieniowała od tych poszarzałych kawałków drewna, jak by to była żyjąca kochająca Osoba. Na to samo zwróciła uwagę moja siostra.
Od tej pory większość moich myśli związanych było z renowacją tego niezwykłego podarunku. Dorabiałam już kiedyś brakujące ręce Jezusowi w innych wizerunkach, ale nigdy dotąd nie rekonstruowałam głowy. Bałam się, że tym razem rekonstrukcja może się nie udać. Wiedziałam jednak, że muszę zdobyć się na odwagę. Pomodliłam się do Ducha Świętego prosząc Go o pomoc i przystąpiłam do rekonstrukcji. Kupiłam więc specjalną masę stolarską do uzupełniania braków w drzewie lipowym, którą mogłam uzupełnić ubytek w Głowie i dorobić brakujące fragmenty. Pomodliłam się, by rzeźbiarz, który kiedyś wykonał tę Pasyjkę, pomógł mi, bym nie zniszczyła jego dzieła. Od tej pory czułam, że ktoś kieruje moją pracą. To tak, jakbym nigdy nie robiła niczego innego! Wiedziałam już, że dorabiając brakujący fragment Głowy muszę to robić stopniowo, nie w jeden dzień. Potem – ten ktoś kierował moimi palcami, by dorobione włosy nie różniły się od tych, które ocalały. To samo – z koroną cierniową. Gdy masa zupełnie wyschła, ze zdumieniem zauważyłam, że część dorobiona i oryginalna jakby się zrosły i tylko inny odcień wskazywał na to, co jest stare, co nowe. Stopniowo naprawiałam pozostałe uszkodzenia – dokleiłam ręce, dorabiając brakującą cząstkę ramienia i wzięłam się za rekonstrukcję drugiej stopy. Kiedy ukończyłam, nie byłam zadowolona ze swej pracy, więc rozpoczęłam pracę nad stopą od nowa. Efekt dokładnie ten sam. (cdn)
Komentarze: 33
Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

wtorek, 9 lutego 2010, 11:10
wtorek, 9 lutego 2010, 11:15
wtorek, 9 lutego 2010, 11:47
wtorek, 9 lutego 2010, 11:59
wtorek, 9 lutego 2010, 12:02
wtorek, 9 lutego 2010, 12:04
wtorek, 9 lutego 2010, 12:08
wtorek, 9 lutego 2010, 12:25
wtorek, 9 lutego 2010, 12:28
wtorek, 9 lutego 2010, 12:56
wtorek, 9 lutego 2010, 13:03
wtorek, 9 lutego 2010, 13:27
wtorek, 9 lutego 2010, 14:20
wtorek, 9 lutego 2010, 15:07
wtorek, 9 lutego 2010, 15:25
wtorek, 9 lutego 2010, 19:04
wtorek, 9 lutego 2010, 19:14
wtorek, 9 lutego 2010, 19:16
wtorek, 9 lutego 2010, 19:25
wtorek, 9 lutego 2010, 19:51
wtorek, 9 lutego 2010, 19:52
wtorek, 9 lutego 2010, 20:06
wtorek, 9 lutego 2010, 21:37
wtorek, 9 lutego 2010, 21:38
wtorek, 9 lutego 2010, 22:05
wtorek, 9 lutego 2010, 22:06
wtorek, 9 lutego 2010, 22:15
wtorek, 9 lutego 2010, 22:16
wtorek, 9 lutego 2010, 22:27
wtorek, 9 lutego 2010, 22:31
wtorek, 9 lutego 2010, 23:06
wtorek, 9 lutego 2010, 23:13
wtorek, 9 lutego 2010, 23:16