Trzeci chromosom
piątek, 26 lutego 2010, 11:37
„To piąty tydzień”- Ewa ciągle słyszała w uszach głos lekarza. I dalej, podczas którejś kolejnej wizyty. „Ponieważ ma pani już 35 lat lepiej zrobić badania prenatalne. Sprawdzimy czy wszystko jest w porządku. Zgadza się pani?” Ewa machinalnie przytaknęła, siedzący obok Adam skinął głową. Podróż do pobliskiego miasta wojewódzkiego, znana klinika, niemiłe badanie, ponowna podróż po wyniki, zielono-beżowy gabinet. „Nie ma żadnych wątpliwości. Płód posiada dodatkowy chromosom, jest to wada genetyczna zwana zespołem Downa.” Ewę dziwił kompletny brak własnych reakcji. Nic, nawet jednego szybszego oddechu. Siedziała bez ruchu, nie pamiętała żadnych myśli, nie wiedziała nawet czy o czymkolwiek myślała. „W tej sytuacji ma pani prawo do legalnej aborcji. Proszę to rozważyć. Nie chcę pani nic sugerować, ale taka wada warunkuje poważny niedorozwój umysłowy dziecka i liczne problemy zdrowotne. Wiem, że to pani pierwsza ciąża, rozumiem, co pani czuje, ale ma pani szansę na kolejne zdrowe ciąże…”. „Rozumie co ja czuję?” myślała Ewa. „Przecież ja nic nie czuję”. Rozpłakała się tuż po zamknięciu drzwi mieszkania. Adam próbował ją przytulić, wyrwała się. Pozwolił jej się wypłakać, potem znowu spróbował. Przytuliła się mocno. „Trzeba powiedzieć rodzicom i Marcie” szepnęła.
_____
Ewa patrzyła przerażona na teściową syczącą w kierunku Adama. „Mówiłam ci żebyś się z nią nie żenił. Nie dość, że przyszła z gołą dupą i musisz na nią pracować to jeszcze i to.” Spojrzała na Ewę z odrazą. „Oczywiście usuniesz tę ciążę” powiedziała kategorycznie. „Trudno, żeby wszyscy biegali dookoła debila. W NASZEJ rodzinie nigdy nie było debili. To musiało by coś u was” Ewa czuła, że zaraz zemdleje. Wolała rozpaczliwy płacz swojej matki i pełne dystansu słowa siostry: „Zrobicie, jak zechcecie. To wasza sprawa”. Przypomniała sobie babcię Jankę siedzącą jak zwykle w milczeniu w swoim kąciku. Podczas rozmowy babcia trzymała w ręku różaniec i patrzyła na Ewę bez przerażenia czy strachu, po prostu z miłością. Adam mówił coś do matki podniesionym głosem, czego Ewa nie słyszała bo wybiegła szybko do łazienki. Po chwili przyszedł Adam i łagodnie zachęcił ją do wyjścia. W milczeniu dojechali do domu.
____
„Muszą państwo podjąć decyzję, to już 10 tydzień”. Ewa czuła, że cała drży. Chwyciła szybko rękę Adama ale jeszcze szybciej ją puściła. Adam trząsł się jeszcze bardziej. „Zadzwonimy jutro” usłyszała własny głos. „Dobrze” Powiedział lekarz, a potem dodał” cokolwiek państwo postanowią, proszę nie mieć wyrzutów. To nie jest państwa wina.”
Adam zatrzymał samochód przed klatką schodową i wtedy Ewa powiedziała nagle: „Nie zrobię tego. Za nic tego nie zrobię.”. Adam spojrzał na nią uważnie. „Jesteś pewna?” zapytał. Skinęła głową i z zobaczyła jak Adam oddycha z ulgą. „Bardzo chcę tego dziecka” powiedział. „A twoja mama?” -zapytała. „Moja mama musi się z tym pogodzić. Postaram się, żeby ci nie dokuczała. Jakoś damy radę”. „Cały czas tak myślałeś?” zapytała Ewa. „Nie wiem. Na początku w ogóle nie myślałem… Ewo też się boję…”. Weszli do mieszkania przytuleni.
_____
„No cóż, to państwa decyzja. Jeżeli jesteście tego pewni poprowadzę tę ciążę. Obawiam się, że czekają państwa trudne chwile. Czy ma pani wsparcie psychologiczne?” Ewa zaprzeczyła. „Niech państwo poszukają kogoś, tak będzie lepiej. Może się pani spotykać z różnymi reakcjami. Myślę, że lepiej będzie, jeżeli ciążę spędzi pani w domu. Może pani mieć kłopoty z ciśnieniem i pracą serca. Proszę zasięgnąć wszelkich informacji na temat zespołu Downa. Im więcej państwo będą wiedzieć tym lepiej”.
_____
„Ewuniu, kochanie, rozmawiałam z mamą i Martusią”- Ewa z radością usłyszała głos babci. „Pomyślałam, że mogłabym przeprowadzić się do was i gotować. Nie powinnaś być sama, kiedy twój mąż jest w pracy, kochanie. Jeżeli Adaś będzie robił zakupy a Martusia pomoże w sprzątaniu damy sobie radę”. Ewa poczuła łzy w oczach. „Babciu…” wyszeptała.
Adam ucieszył się z propozycji babci Janiny. Oświadczył, że nie chodzi o obiady, ale będzie spokojniejszy, jeżeli Ewa będzie pod opieką babci kiedy on będzie w pracy.
Następne dni Ewa z babcią poświęciły głównie na surfowanie po Internecie w poszukiwaniu informacji na temat zespołu Downa. Babcia zadzwoniła do znajomej bibliotekarki i za dwa dni Adam pojechał po książki. Pewnego dnia Marta przyniosła broszurki o stowarzyszeniu rodziców dzieci z zespołem Downa. Ewa na przemian czuła spokój i przerażenie. Kiedy płakała babcia wyciągała różaniec. Po paru dniach wspólny różaniec stał się stałym elementem ich życia. „Poczekacie na mnie z modlitwą?” zapytał Adam pewnego dnia. Babcia uśmiechnęła się do niego. „Poczekamy, idź z Bogiem.”
_____
W trzydziestym tygodniu Ewa poczuła się bardzo źle. Lekarz kazał jej leżeć. Codziennie rano przyjeżdżała mama, popołudniami wpadała Marta. Babcia czuwała nad dietą. Ewa jadła coraz mniej, cały czas płakała. W końcu psycholog zalecił wizytę u psychiatry. Tam Ewa pękła. „Teściowa przysyła mi takie SMS-y”- podała telefon pani doktor, ta podała aparat Adamowi. „Już nie mogę” – Ewa wybuchnęła płaczem. „Zmarnowałaś życie mojemu synowi… On ma cię już dosyć… Gdyby nie jego chore poczucie obowiązku dawno by odszedł… Gdyby nie ty mój syn byłby szczęśliwy… i wreszcie: Ty szmato, to na pewno nie jest dziecko mojego syna…” „Dlaczego mi nie powiedziałaś? „ zapytał Adam. „Nie chciałam cię martwić” –szepnęła. „Poza tym pomyślałam, że… że to może być prawda…”. „Ewa!” krzyknął „Coś ty? Jak mogłaś pomyśleć… Pani doktor, niech jej pani wytłumaczy…”.
______
„Stanowczo nie życzę sobie, żebyś w jakikolwiek sposób kontaktowała się z Ewą. Po tym co zrobiłaś ja również nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Mam nadzieję, że się opamiętasz”- Adam ze złością rzucił słuchawkę nie słuchając łkań i krzyków matki. Westchnął bezradnie. Babcia Janka patrzyła na niego smutno kiwając głową. Usiadł i schował twarz a w dłoniach. „Adasiu”- powiedziała łagodnie babcia. „Daj jej czas. To jej pierwszy wnuk. Twoja mama się boi.” Adam gwałtownie się wyprostował. „Nigdy bym nie pomyślał, że moja matka może by taka podła” warknął gwałtownie. „Niech jej babcia nie broni. Nie chcę tego słuchać”. Babcia ze smutkiem pokiwała głową.
_____
To zdarzyło się w dniu, kiedy zaczynał się 36 tydzień ciąży. W południe zadzwoniła Marta. „Zawiozłam Ewę do szpitala. Mama już tam jest, postaraj się przyjechać jak najszybciej.” Stojący obok Adama szef wręczył mu kluczyki do służbowego samochodu. Potem powiedział: „Będzie lepiej, jak cię tam zawiozę.” Jechali w milczeniu, pod szpitalem Adam wyskoczył z samochodu i pognał do wejścia. „Jakby co, dzwoń o każdej porze” krzyknął za nim szef.
Adam biegł przez korytarz, z daleka pomachała mu ręką teściowa. „Ewa jest nieprzytomna, trzeba natychmiast robić cesarkę, lekarz już na ciebie czeka.” Adam wpadł do gabinetu. „Proszę się uspokoić, żona miała gwałtowny skok ciśnienia, na szczęście ktoś od razu wezwał pogotowie (Adam pomyślał z wdzięcznością o babci i Marcie). Sytuacja, już jest opanowana, pani Ewa jest przytomna, ale tętno dziecka słabnie. Musimy operować. To zespół Downa?… Podziwiam państwa…”. Lekarz wyszedł a pielęgniarka zaprowadziła Adama do sali, gdzie leżała Ewa. Przy jej łóżku siedział anestezjolog i położnik. „Z pewnych względów zastosujemy znieczulenie ogólne. Czy ma pani jakieś pytania?” Ewa popatrzyła na Adama i zapytała: ”czy dziecko przeżyje?” „Nie mogę dać państwu żadnej gwarancji. To koniec ósmego miesiąca, jest już dobrze rozwinięte ale przy trisomii istnieje duże ryzyko wady serca. Nie chcę państwa łudzić, w pani przypadku tak jest prawie na pewno, wyniki nie są jednoznaczne ale z mojego i kolegów doświadczenia wynika, że raczej należy się liczyć z problemami z zastawkami. Jeżeli zajdzie taka potrzeba dziecko zostanie natychmiast zoperowane.” Ewa gwałtownie powiedziała: "Panie doktorze, mam prośbę, gdyby było coś nie tak, proszę go natychmiast ochrzcić”. „Oczywiście, pielęgniarka się tym zajmie” powiedział lekarz a potem uśmiechnął się: ” Czy wybrali państwo imię dla synka?”. Zaprzeczyli. Przez cały ten czas w ogóle o tym nie pomyśleli. „Jak panowie mają na imię?” zapytała Ewa. „Paweł”- odpowiedział anestezjolog. „Adam, jak pani mąż” powiedział położnik. „Damy mu na imię Paweł Adam” powiedział Adam. „Będę tu cały czas” dodał przytulając Ewę.
_____
Adam z wahaniem wybrał numer matki. „Chciałem ci powiedzieć, że masz wnuka, nazywa się Paweł Adam. Na razie jest w inkubatorze…” zaczął i w tym momencie usłyszał syk matki: „TO COŚ nie jest moim wnukiem! Przecież to nie twoje dziecko. Oprzytomniej nareszcie”- krzyknęła „To nie może być twoje dziecko!” Adam rozłączył się i zacisnął zęby.
U Ewy siedziały mama i babcia. „Ewuniu, kiedy będzie można go zobaczyć?” zapytała babcia. „Za kilka dni, na razie jest w inkubatorze. Na szczęście operacja nie jest konieczna, wada serca jest niewielka. Biedactwo nie umie ssać i nie będę mogła go karmić piersią, muszę ściągać pokarm, na razie karmią Pawełka sondą ale pielęgniarka mówi, że odruch ssania może się jeszcze pojawić.” Powiedziała Ewa a potem dodała: „Mamusiu, jak my sobie damy radę… Tak się boję… Och, babciu…” rozpłakała się. „Ewuniu, kochanie" szepnęła babcia a mama pogłaskała ją po ręce. "Zobaczysz, poradzimy sobie. Teraz pomyśl o sobie, jak Pawełka przyniosą z inkubatora będziesz mało spała” uśmiechnęła się mama.
Do sali weszła Marta prowadząc obcą kobietę. „Przyprowadziłam ci gościa” powiedziała do siostry. „Mam na imię Maria” powiedziała obca pani. „Jestem wolontariuszką ze Stowarzyszenia Rodziców Dzieci z zespołem Downa. Twoja siostra powiedziała, że będę potrzebna. Moja córka Paulinka ma zespół Downa, ma już siedem lat i chodzi do pierwszej klasy… Przepraszam, że ja tak bezceremonialnie ale w stowarzyszeniu wszyscy mówimy sobie po imieniu..” „A czy babcie i prababcie też należą do Stowarzyszenia?” zapytała babcia Janina. „Oczywiście” odpowiedziała Maria. „Moja mama też należy. I tata. Razem wychowujemy Paulinkę i Marcinka. Marcin to mój starszy syn.” „A twój mąż?” Zapytał Adam. „Mój mąż ma nową rodzinę” powiedziała Maria, „Po urodzeniu Paulinki odszedł. Nigdy mi nie wybaczył, że nie zgodziłam się na aborcję. Ale nie przyszłam tutaj mówić o sobie. Ewo, jak dojdziesz do siebie zadzwoń, potem z mężem przyjdziesz na nasze spotkanie. Porozmawiamy o rehabilitacji Pawełka, umówię cię z lekarzem, który z nami współpracuje, powoli wszystkiego się nauczycie”. Maria uśmiechnęła się i miło pożegnała tłumacząc, że nie chce męczyć Ewy.
_____
Piątego dnia Ewie przyniesiono Pawełka. Miał skośne oczka i krótkie paluszki. Zaraz przyszedł położnik i pediatra. „Proszę uważać na przychodzących z wizytą. Dzieci z zespołem Downa mają obniżoną odporność. Z Pawełkiem na razie wszystko jest w porządku, jest w bardzo dobrej kondycji. Proszę porozmawiać z położną o karmieniu, spróbujemy nauczyć go ssania, przyczyną kłopotów jest drobna nieprawidłowość w budowie podniebienia, skorygujemy ją a na razie…” pani pediatra szczegółowo zaczęła wyjaśniać Ewie co należy robić, by pomóc maleństwu w jedzeniu.
Po południu Pawełka zabrano na kolejne badania. Ewa leżała i starała się zdrzemnąć gdy drzwi powoli się otworzyły. Zobaczyła teścia i przestraszona usiadła. „Dzień dobry Ewo” rozejrzał się niepewnie. „Jeżeli pozwolisz… chciałbym zobaczyć mojego wnuka. Mama nie wie, że tu jestem. Ona… nie najlepiej to wszystko znosi… Czy pozwolisz mi zobaczyć Pawełka?” zapytał teść. „Och tato…” szepnęła Ewa…
*****
To moja pierwsza próba literacka, więc proszę o wyrozumiałość. Opowiadanie składa się z wątków zaczerpniętych z kilku prawdziwych historii.
Od 2006 roku dzień 21 marca (21. para chromosomów i trisomia 21. 03!) poświęcony jest osobom z zespołem Downa
Komentarze: 37
Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

piątek, 26 lutego 2010, 12:05
piątek, 26 lutego 2010, 12:21
piątek, 26 lutego 2010, 12:28
piątek, 26 lutego 2010, 12:35
piątek, 26 lutego 2010, 12:36
piątek, 26 lutego 2010, 13:18
piątek, 26 lutego 2010, 13:27
piątek, 26 lutego 2010, 13:44
piątek, 26 lutego 2010, 13:58
piątek, 26 lutego 2010, 14:04
piątek, 26 lutego 2010, 14:05
piątek, 26 lutego 2010, 14:09
piątek, 26 lutego 2010, 14:27
piątek, 26 lutego 2010, 14:35
piątek, 26 lutego 2010, 17:03
piątek, 26 lutego 2010, 17:26
piątek, 26 lutego 2010, 17:32
piątek, 26 lutego 2010, 17:41
piątek, 26 lutego 2010, 17:45
piątek, 26 lutego 2010, 18:47
piątek, 26 lutego 2010, 18:58
piątek, 26 lutego 2010, 18:59
piątek, 26 lutego 2010, 19:00
piątek, 26 lutego 2010, 19:09
piątek, 26 lutego 2010, 19:45
piątek, 26 lutego 2010, 20:16
piątek, 26 lutego 2010, 21:03
piątek, 26 lutego 2010, 21:06
piątek, 26 lutego 2010, 22:55
sobota, 27 lutego 2010, 00:24
sobota, 27 lutego 2010, 14:47
sobota, 27 lutego 2010, 16:01
sobota, 27 lutego 2010, 16:30
sobota, 27 lutego 2010, 16:58
sobota, 27 lutego 2010, 17:27
sobota, 27 lutego 2010, 18:42
niedziela, 28 lutego 2010, 06:13