DrukujHomeschoolersi uciekają przed Jugendamtem do USA

  • Kategoria: Świat
  • czwartek, 2 kwietnia 2009 13:55

Złożyli wniosek o azyl polityczny w USA, bo państwo, którego są obywatelami, przywłaszczało sobie ich dzieci. Małżeństwo z Korei Północnej? Nie – niemieckie małżeństwo, któremu nie pozwolono uczyć dzieci w domu.

 

Nauka niekoniecznie musi odbywać się w szkolnej ławce.Nauka niekoniecznie musi odbywać się w szkolnej ławce.

Pewnego dnia trzy lata temu dzieci państwa Romeike nie pojawiły się w szkole w Bietigheim-Bissingen w Badenii-Wirtenbergii. – Nasz najstarszy syn Daniel miał podręcznik do nauki o zdrowiu, w którym używano słowa „pieprzyć” dla określenia stosunku seksualnego. Inne książki namawiały do braku poszanowania dla osób, które powinny się cieszyć autorytetem, pojawiały się także okultystyczne rysunki i opowieści o wampirach i wiedźmach – twierdzi ojciec dzieci, Uwe.

Rodzice, którzy są ewangelikalnymi chrześcijanami, stwierdzili, że nie mogą tolerować sytuacji, w której ich pociechy nasiąkają poglądami, które są im obce. Dlatego złożyli do gminy wniosek o prawo do uczenia dzieci w domu. Mimo iż władze nie chciały wydać zgody, Romeike nadal nie posyłali potomstwa do szkoły. W październiku 2006 u drzwi rodziny zawitała policja, która siłą zaprowadziła płaczące dzieci do szkoły, rodzice zaś musieli zapłacić grzywnę w wysokości 30 euro za absencję każdego z dzieci na lekcjach. Łącznie uzbierało się tego 7500 euro. W 2007 roku także sąd okręgowy odmówił im prawa do nauczania domowego.

Tego było za wiele – państwo Romeike postanowili opuścić kraj, w którym nie mają wpływu na wychowywanie własnych dzieci. Spakowali swój dobytek i wyruszyli do Stanów Zjednoczonych. Obecnie ubiegają się o azyl polityczny w USA, ponieważ boją się, że mogą zostać zmuszeni do powrotu do RFN, gdzie mogą za homeschooling pójść do więzienia (takie przypadki w „wolnościowo-demokratycznym państwie”, jakim mienią się Niemcy, się zdarzają), państwo zaś odbierze im dzieci, które pójdą do rodzin zastępczych. Ich sprawę rozpatrzy dziś sąd imigracyjny w Memphis.

- Spośród państw Europy środkowej i wschodniej Niemcy najmocniej prześladują rodziców – twierdzi Michael Donelly ze Stowarzyszenia na rzecz Obrony Prawnej Nauki w Domu (HSLDA). - Państwo wierzy, że dzieci muszą być socjalizowane i że wszystkie dzieci muszą dorastać w takich samych warunkach i działać tak samo, inaczej nie odnajdą się w społeczeństwie – dodaje Uwe Romeike. To podejście tłumaczy konsul generalny odpowiedzialny za południowo-wschodnie stany, Lutz Gorgens. – Z przyczyn wynikających z naszej historii i wiary w to, że jedynie szkoły pozwalają na osiągnięcie odpowiedniego poziomu edukacji, Niemcy idą nieco dalej niż państwa, które także wybrały tę drogę – twierdzi. – Z resztą gdyby poddać kwestię pod głosowanie to jestem pewien, że zdecydowana większość by poparła obowiązek posyłania dzieci do szkoły. Co nie znaczy, że każdy rodzic będzie z tego zadowolony – dodaje dyplomata.

 

sks/HSLDA.com

  • digg.com
  • wykop.pl
  • Zapisz do del.icio.us
  • Ciekawe
  • Odsłon: 11252

Komentarze: 16

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil Mały Inkwizytor Mały Inkwizytor napisał/a:

    czwartek, 2 kwietnia 2009, 14:41

    Jak zostanie wprowadzony obowiązek szkolny od 6 roku życia, a moje dzieci nie dostaną się do jedynej szkoły w moim mieście, która ma zerówkę na poziomie - będę ich uczyć w domu. Ufam, że polskie władze nie pójdą w ślad Hitlera (to za jego czasów prowadzono w Niemczech karalność homeschoolingu) i nie odbiorą mi za to dzieci.

  2. Zobacz profil Maksymilian Maksymilian napisał/a:

    czwartek, 2 kwietnia 2009, 15:20

    Z tego co wiem w Polsce nauczanie dzieci w domu jest dozwolone. Trzeba mieć tylko zaprzyjaźnionego dyrektora szkoły i płacić za egzaminy (co pół roku czy rok). Posunięcie w/w Państwa dość radykale i mało patriotyczne (jeżeli wszyscy porządni rodzice z Niemiec wyjadą, będziemy mieli powtórkę z historii :( ) można było poszukać społecznej lub prywatnej szkoły - wszystko zależy od tego co jest się w stanie poświęcić dla swoich dzieci, ci rodzice wybrali emigrację.

  3. Zobacz profil Preff de Zoo Preff de Zoo napisał/a:

    czwartek, 2 kwietnia 2009, 16:12

    Memphis - jeśli to jest to Memphis na Południu, to mają szansę. Tam są tradycje wolnościowe. Swoją szosą - po początkowych wpisach widać, że pranie mózgu jest skuteczne. Oto nie państwo ma służyć rodzinie, a na odwrót: rodzice, którzy dbają o rodzinę i emigrują, nie są patriotami. Niedawno kard. Pell przypomniał nauczanie katolickie na ten temat: jednostka, rodzina i lokalna wspólnota są przed państwem.

  4. Zobacz profil Krzych Kop napisał/a:

    czwartek, 2 kwietnia 2009, 20:42

    Nie powiem, że sytuacja jest w porządku, ale też ci rodzicie sami się też o to prosili. Nie posyłać dzieci dlatego, bo nie podobają się im treści przekazywane w podręcznikach? Na litość Boską, równie dobrze mogliby pilnować, żeby dzieci nie przeklinały. Jak spotkają rówieśników to na pewno wpadną na takiego, który umie. Po za tym doskonale pokazali jak zamiast stawić czoła problemowi, schować głowę w piasek. Przecież mogli wytłumaczyć co i jak powinno być prezentowane. Od tego są rodzicami. Dlaczego zrezygnowali z przekazywania określonych wartości?

  5. Zobacz profil Mały Inkwizytor Mały Inkwizytor napisał/a:

    czwartek, 2 kwietnia 2009, 21:02

    @ Anonim 9807 - myślisz, że tak łatwo poradzić sobie z każdą bzdurą, której uczą w szkole? Moje dziecko chodzi do porządnej szkoły - poza jedną sprawą - silne lobby wyznawców ekoreligii. Przez kilka tygodni po "dniu ekologii" córka wpadała w histerię, gdy paliło się jej zdaniem za dużo świateł w domu. Musieliśmy długo tłumaczyć, że od naszych żarówek nie umrze żaden wieloryb. Teraz wyobraź sobie sytuację, gdy praktycznie każda informacja przekazywana w szkole jest podszyta konkretną przeciwną życiu i godności człowieka ideologią. Nie dasz rady zneutralizować wszystkiego.

  6. Zobacz profil Krzych Kop napisał/a:

    czwartek, 2 kwietnia 2009, 21:24

    To znaczy Inkwizytorze, że twoim zdaniem lepiej jest zamykać dziecko w domu, niż mu sprawę wytłumaczyć? Umyć ręce i liczyć na to, że nic złego się nie stanie? Od czego są rodzicie, skoro jak się zdaje nie mają u ciebie obowiązku uczenia dzieci odpowiedniego stosunku do życia i godności drugiego człowieka? Szkoła uczy różnych rzeczy, z różnych dziedzin. Matematyka narusza godność człowieka, ponieważ starożytni grecy byli gejami i uważali, że kobiety są wyłącznie od rodzenia dzieci? Nauka o systemie słonecznym jest podszyta ideologią, ponieważ kościół wierzył, że ziemia jest płaska i kręci się wokół słońca? Mity greckie to literatura pogańska, zakon Najświętszej Marii Panny jest do bani, bo sami go do siebie sprowadziliśmy? Jak usprawiedliwić "Kamienie na szaniec", "W pustyni i w puszczy"... Może już nie przesadzajmy. Rodzice są od tego, żeby wpoić im pewne wartości - a jeśli się poddają, to już wyłącznie ich wina. Po za tym wytłumacz mi, tylko szczerze: co złego jest w tym, że będą się uczyć segregować śmiecie, albo oszczędzać prąd? Co takiego potwornego jest w dbaniu o własne otoczenie?

  7. Zobacz profil Adam Adam napisał/a:

    czwartek, 2 kwietnia 2009, 22:24

    Szkoła ma współpracować z rodzicami a rodzice ze szkołą. I tyle. A pierwszeństwo w wychowaniu mają rodzice (tak naucza Kościół), więc jeśli szkoła nie spełnia swoich wymagań, rodzice mają prawo bronić swoich dzieci. Amen.

  8. Zobacz profil damar napisał/a:

    czwartek, 2 kwietnia 2009, 22:59

    @anonim 9807! Czy nie uważasz, że zaśmiecanie umysłu małego dziecka treściami niemoralnymi, względnie przedwcześnie podawanymi i to w niewybredny sposób ("pieprzenie" o akcie seksualnym), jest wystarczającym powodem, aby dzieci uczyły się w domu. Nawet w Polsce jest to prawnie możliwe. A wyniki badań amerykańskich wskazują, że dzieci uczone w domu nie tylko mają lepszą wiedzę, ale i są dojrzalsze emocjonalnie, społecznie itp., nie wykazują agresji, której uczą się w szkołach. Zresztą cały Twój wywód świadczy o braku rzetelnej wiedzy.

  9. Zobacz profil Sarcina napisał/a:

    piątek, 3 kwietnia 2009, 00:58

    Anonim#9807 ma po prostu skomuszony mózg. W każdym z nas trochę z tego jest po poprzednim (?) systemie, który wraca. Gość chyba nie zetknął się jeszcze z takimi problemami (moze nie ma dzieci?). Mimo że ostatnimi czasy autorytet nauczyciela mocno podupadł, brednie wyniesione ze szkoły mocno w dzieciach siedzą, nawet tych normalnie myślących. Nie pozostaje chyba nic innego, jak podkopywać dalej autorytet nauczyciela, tylko co wtedy?

  10. Zobacz profil Jana Jana napisał/a:

    piątek, 3 kwietnia 2009, 12:11

    Może Anonim#9807 nie ma dzieci, ale ja mam - dwie córki z trzeciego małżeństwa, plus po jednym synu z dwóch poprzednich - i absolutnie się z nim zgadzam, że szkoła szkołą i podręczniki podręcznikami, ale nic nie zwalnia rodziców z dzielenia się swą wiedzą i doświadczeniem z progeniturką.

  11. Zobacz profil Pokręć Pokręć napisał/a:

    piątek, 3 kwietnia 2009, 14:34

    Ufff! Na szczescie nie mam dzieci i nie zanosi sie na to, ze je bede mial. Jeden haczyk mniej do zlapania mnie za niego przez biurestwo. A takich rzeczy, jak sposob wychowywania dzieci przez ich rodzicow spoleczenstwo nie powinno absolutnie glosowac, podobnie, jak tego, jakiego koloru bielizne kiedy kto ma nosic. To sa sprawy osobiste - nie panstwo rodzilo dzieci, nie panstwo je utrzymuje, wiec niech panstwo sie odstosunkuje. A kazdy, komu zalezy na normalnosci powinien miec jasny cel w zyciu: postepowac tak, zeby nie karmic tego molocha, tak, jak w internecie nie karmi sie trolla. No i kwestia demokracji: demokracja dzis, to tyrania wiekszosci pozwalajaca mniejszosci na zmuszanie do tyrania na nia owa wiekszosc. Coz jak "trzymal Zbyszko Tatarzyna, a Tatarzyn za leb trzyma". Bezsens i kompletna paranoja.

  12. Zobacz profil zbig napisał/a:

    wtorek, 7 kwietnia 2009, 08:30

    Od lutego br. uczymy naszą córkę w domu [5-ta klasa]. Nie byliśmy w stanie znieść błędów, wypaczeń i absurdów szczególnie w sferze kulturowej i wychowawczej. Tempo nauki wzrosło dwukrotnie! Horyzonty wiedzy wykraczają daleko za program! Mamy czas na kino, tenisa i pływanie! Mimo wieloletniego doświadczenia pedagogicznego dopiero teraz dotarło do mnie, że dwa główme cele bezpłatnego szkolnictwa w Polsce [i na świecie] to: Zapewnienie rodzicom bezpłatnej opieki nad dzieckiem, by mogli wydajnie pracować dla dobra socjalistycznej ojczyzny. Indoktrynacja polityczna, obyczajowa i kulturowa celem "wyprodukowania" nowego obywatela o "jedynie Właściwych " poglądach.

  13. Zobacz profil Benedykta Benedykta napisał/a:

    czwartek, 9 kwietnia 2009, 21:48

    Bardzo ciekawe. Mogę się z tym zgodzić. Rodzice, angazujący się w wychowanie i nauczanie swoich dzieci bez trudu mogą dojść do takiego wniosku. A z drugiej strony, jeżeli w klasie jest 27 uczniów, z których dwie trzecie to dzieci emocjonalnie i wychowawczo zaniedbane przez rodziców, którzy nie mają dla nich czasu, i trzeba się zająć wszystkimi na raz to czego mozna je nauczyć? Znam szkołe, gdzie w klasach jest od 4 do 8 uczniów i efekty, są podobne do tych, o jakich piszesz. Może rodzice tacy jak ty mogliby zmienić sposób funkcjonowania szkoły, i myślenia o nauczaniu?

  14. Zobacz profil Hugo Hugo napisał/a:

    wtorek, 28 kwietnia 2009, 09:30

    Jana napisał, że absolutnie się zgadza z Anonimem 9807, bo "szkoła szkołą i podręczniki podręcznikami, ale nic nie zwalnia rodziców z dzielenia się swą wiedzą i doświadczeniem z progeniturką". Intrygujące, ale to właśnie antagoniści tegoż Anonima chcą, by to rodzice dzielili się swoją wiedzą, a szkoła co najwyżej wspomagała ten proces. A jeśli szkoła nie pomaga, a wręcz przeszkadza, to należy zrezygnować z tej "pomocy". Nie trawię wtrącania się państwa w moją sferę. To ja wychowuję dziecko, a nie szkoła. I to ja decyduję, czy chcę posłać moje dziecko do szkoły i której i jakie treści będzie poznawać. Bo najpierw będzie poznawać podstawy, a potem będzie się mierzyć z pozostałą wiedzą - mając swe podstawy. Anonim 9807 oraz Jana kompletnie mylą pojęcia. I nie powinno być tak, jak proponuje Anonim 9807, że szkoła popierze mózg dziecka, wprowadzi zamęt, a rodzic mężnie będzie wszystko tłumaczył i prostował. Dziecko początkowo chłonie wiedzę "jak leci". Rodzic nawet nie nadąży z tym prostowanie. Najpierw dziecku należy przekazać wzór i podstawy. Potem głupie pranie mózgu nie mu nie zaszkodzi. Ale dopiero potem.

  15. Zobacz profil zosia.p zosia.p napisał/a:

    środa, 29 kwietnia 2009, 15:23

    A może potraktowac szkołę jak stół szwedzki? Nie znam rodzica, który miałby wiedzę i pasje do wszystkich przedmiotów, no i takiego, który miałby na wszystko czas. Zwłaszcza jeśli musi zarabiać. Trudno też pograć w piłkę tylko z rodzicami. Ale jeśli istniałyby szkoły np. tylko z przedmiotami ścisłymi: matematyką, fizyką, chemią i biologią, a całej humanistyki uczyliby rodzice w domu?

    I socjalizacja byłaby możliwa, i więcej czasu by zostawało, i możliwośc manipulacji mniejsza.

  16. Zobacz profil zbig67 napisał/a:

    piątek, 1 maja 2009, 19:14

    a USA to takie święte?

    kolebka satanizmu...demokracja do przesady, śmierć zdrowego rozsądku...zdrowy rozsądek tam umarł jak kobieta dostała wielomilionowe odszkodowanie za poparzenie sie gorącą kawą u Mc Donalda

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.