DrukujProf. Wieczorkiewicz: Rosja ma potężną partię w Polsce

  • Kategoria: Polska
  • środa, 25 marca 2009 01:12

- Chciałbym wiedzieć, który z wpływowych polskich polityków, czy które z opiniotwórczych środowisk biorą pieniądze od Rosjan, bo to, że biorą, nie ulega wątpliwości - mówił ś.p. Profesor.

 

Oto niepublikowany wywiad ze zmarłym kilka dni temu historykiem, prof. Pawłem Wieczorkiewiczem. Został przeprowadzony we wrześniu 2008 roku, przed uruchomieniem portalu Fronda.pl.

 

Fronda.pl: Porównał Pan działania Rosji w Gruzji i reakcję Zachodu na te wydarzenia do sytuacji, gdy Hitler zajął Czechosłowację. Mówi Pan jednocześnie, że w Warszawie nikt nie powinien spać spokojnie, bo poważne siły polityczne w Niemczech i w Rosji marzą o wspólnej niemiecko-rosyjskiej granicy. Czy możliwy jest kolejny „17 września 1939"?

Prof. Paweł Wieczorkiewicz: Może nie w tym kształcie, bo historia nie powtarza się tak zupełnie dokładnie, ale może się powtórzyć w sensie pomysłu na likwidację państwa polskiego. Myślę, że 5 lat temu każdy uznałby możliwość ataku Rosji na którykolwiek z sąsiednich krajów za wykluczoną. W latach 80-tych nikomu nawet by do głowy nie przyszło, że Związek Radziecki może się rozpaść. Banalna wyobraźnia polityczna często zawodzi. Trzeba patrzeć szeroko i brać pod uwagę wszystkie najbardziej nieprawdopodobne możliwości.

Panie Profesorze, to kiedy nas napadną?

Na szczęście nie jutro. Ale myślę, że jest to możliwe wtedy, gdy Rosja upora się ze swoim dawnym imperium wewnętrznym. Podporządkuje sobie ostatecznie Białoruś (z tym ma pewien kłopot), zniszczy samodzielność Ukrainy, czy dokona implozji państwa ukraińskiego i rozbije Ukrainę na kilka podmiotów, które będzie dużo łatwiej uzależnić, być może poradzi sobie z Nadbałtyką, a wtedy przyjdzie kolej na Polskę. Raczej nie będą to rosyjskie tanki na Bugu, ale całkowite uzależnienie energetyczne, gospodarcze i polityczne.

Były możliwe inne scenariusze, które mogłyby uniemożliwić wykonanie paktu Ribbentrop - Mołotow?

Podstawowym warunkiem było inne rozwiązanie konfliktu Polski z Niemcami. Polubowne. Jeżeli strona polska przyjęłaby warunki niemieckie, z cała mocą trzeba powiedzieć, że Hitler sto razy bardziej wolał iść z Rydzem-Śmigłym na Stalina, niż ze Stalinem na Rydza. Innymi słowy: Polska jako sojusznik Trzeciej Rzeszy - to była alternatywa. Czy były inne możliwości? Teoretycznie Sowieci mogli się z Niemcami nie dogadać, wtedy II wojny światowej by nie było, a przynajmniej nie w 1939 roku i nie w tym kształcie. Być może agresja niemiecka poszłaby w stronę południa, w stronę Jugosławii, czy w stronę Morza Śródziemnego. Sojusz polsko-francusko-brytyjski stanowił bardzo mocną zaporę przeciwko agresji niemieckiej i bez zaszachowania go potężnym sojusznikiem Niemcy nie mieli żadnych szans na realne rozpoczęcie wojny. Hitler był ryzykantem ale nie był szaleńcem!

W październiku 1938 roku, w rozmowie Lipski - Ribbentrop padły propozycje układu polsko-niemieckiego, o którym Pan mówi. Jakby to mogło wyglądać w sensie realnej polityki?

Jest takie fałszywe przekonanie, że te rozmowy dotyczyły terytorium polskiego, że Niemcy chcieli nam na dzień dobry odebrać Śląsk czy Pomorze. A to nieprawda! Chcieli włączenia Gdańska do Rzeszy, co w jakimś sensie było oczywiste - Gdańsk był miastem niemieckim, w którym Polska miała interesy gospodarcze, ale nie miała argumentu etnograficznego, żeby w tym mieście jakoś szerzej stanowić swoje prawa. Po drugie, eksterytorialna autostrada przez korytarz a przecież to był pomysł polski - żeby było śmiesznie z początku lat 30-tych XX wieku. Po trzecie, było wejście do paktu antykominternowskiego, czyli niby uzależnienie od Niemiec, ale w mocnym towarzystwie, bo z Włochami i Japonią. Po czwarte, przedłużenie o 25 lat paktu o nieagresji.

Trzeba powiedzieć, że - wbrew propagandzie - Hitler w przeciwieństwie do Stalina podpisywane dokumenty traktował poważnie. To nie była propozycja: dzisiaj podpiszemy z Wami pakt, a pojutrze go złamiemy - jak to czynił Lenin a potem Stalin. Była to propozycja mająca trwale stabilizować stosunki polsko-niemieckie.

Jak by wyglądał ten sojusz? Niemcy potrzebowali osłony od Sowietów na czas wojny z Zachodem, a potem silnego partnera w ataku na Związek Sowiecki. Możliwości mobilizacyjne Polski wynosiły około 60 dywizji. Jeżeli weźmiemy pod uwagę przebieg kampanii już w 1941 roku, a czas grał na niekorzyść Niemiec, to w 1939-40 roku, 60 polskich dywizji z Niemcami niewątpliwie rozstrzygnęło by losy wojny na Wschodzie. W 1940 roku Adolf Hitler i Edward Rydz-Śmigły mogli świętować zwycięstwo na Placu Czerwonym w Moskwie!

No proszę, Polacy znowu w Moskwie...

I to, co ciekawe, ze swoim sojusznikiem Adolfem Hitlerem. Dalej to spekulacje na zasadzie pisarstwa science-fiction. Warto zauważyć dwa elementy - denazyfikacja, czy potępianie różnych wynaturzeń systemu nazistowskiego w perspektywie jego władzy nad całą Europą było po pewnym czasie oczywistością. Jak Chruszczow potępiał Stalina, tak Aksman, czy któryś z jego następców, potępiałby błędy i wypaczenia Hitlera. A po drugie, wbrew temu, co się sądzi taki scenariusz oznaczałby, że być może nie doszłoby do holocaustu! Nie byłoby potrzeby mordowania Żydów, można by było ich wysiedlić, wysłać na Syberię czy wysłać ich do dalekiej republiki żydowskiej na Wschodzie.

Teraz postawmy sobie fundamentalne pytanie etyczne, czy bardziej moralna byłaby współpraca ze zbrodniarzem Stalinem, czy ze zbrodniarzem Hitlerem? Ja nie widzę większej różnicy. Tak jak nie do końca się potępia politykę polskich komunistów, którzy się uważają za realistów, tak samo nie należałoby potępiać polskich władz, które poszłyby z Trzecia Rzeszą. Z perspektywy czasu widzimy, że komunizm był groźniejszy dla tożsamości europejskiej niż nazizm. Nazizm był ideologią przemijającą a komunizm jest niestety ideologią ciągle żywą. Naprawdę bardzo trudno wytrzebić i dobić tego gada w jego legowisku, bo rozprzestrzenił się po całym świecie!

Polacy nie zdecydowali się jednak wejść w układ z Hitlerem. Jak Pan Profesor ocenia politykę i postać ministra Józefa Becka?

Józef Beck był wybitnym politykiem, prawie mężem stanu. Ale popełnił kardynalny błąd w rozgrywce, którą bardzo finezyjnie postanowił przeprowadzić z Hitlerem, szantażując go razem z Wielka Brytanią i Francją. Nie wziął natomiast pod uwagę czynnika sowieckiego. Dlaczego? Przez lata nie umiałem sobie odpowiedzieć na to pytanie. To tak, jakby komuś przenikliwie widzącemu swoje otoczenie raptem zachodziły oczy bielmem. Otóż to bielmo polegało na tym, że jego najbliższy doradca i zaufany w sprawach polityki wschodniej płk Tadeusz Kobylański był sowieckim agentem. Innymi słowy obraz Związku Sowieckiego, jego intencji i możliwości, który otrzymywał Beck był zgodny z instrukcjami jakie Kobylański otrzymywał z Moskwy. Nic dziwnego, że Beckowi wydawało się, że Związek Sowiecki w 1939 roku nie ma siły.

Jaka jest symbolika 17 września, jakie to memento dla polskich polityków?

Samej agresji z 17 września nie można wyrywać z historycznego kontekstu. 17 września pokazał, że w momencie, kiedy obrona Polski przez sojuszników jest nierealistyczna, sojusznicy są gotowi pogodzić się z losem i oddać Polskę na łup. Żadne pakty, nawet pakt północnoatlantycki, nie zapewnią Polsce bezpieczeństwa. Pakty są o tyle skuteczne, o ile odpowiadają aktualnej sytuacji politycznej. A pamiętajmy, że mieliśmy wtedy sojuszników równie potężnych jak dzisiaj.

Pana zdaniem politycy myślą dzisiaj ahistorycznie?

Ależ oczywiście. To bardzo ciekawe, że przykładem kompletnie ahistorycznego myślenia jest, podobno historyk z wykształcenia, pan Donald Tusk. On myśli tak, jakby wczoraj nie było historii i jakby nie miało jej być jutro. To jakiś spóźniony uczeń tego szarlatana Fukuyamy. Tymczasem począwszy od tego, co robi Rosja i co się dzieje w naszym bliskim otoczeniu (już nie mówię o całym świecie) pokazuje, że pewne kalki historyczne odgrywają niezwykle ważną rolę. Rosja przecież ze względów ideologicznych i politycznych, a nie tylko gospodarczych, odbudowuje swoje dawne imperium. To tak wyraźne, że jeśli nie bierze się tego pod uwagę nie rozumie się nic z polityki i prowadzi się politykę na oślep. To jest polityka... (nie chciałbym używać teraz słów ogólnie uznanych za nieprzyzwoite).

Był taki dowcip: w Pradze czeskiej wybudowano monumentalny, nadnaturalnej wielkości pomnik Józefa Stalina, a za nim w kolejce stały figury czeskiego robotnika, czeskiego chłopa, czeskiej kołchoźnicy i czeskiego inteligenta. Ten pomnik zniesiono po 1956 roku, ale Czesi, którzy mieli wisielcze poczucie humoru mówili, że ten pomnik odzwierciedla sytuację polityczną Czechów - Czesi ustawiają się w kolejce, aby wejść Stalinowi nie powiem gdzie.

Otóż polityka niektórych polskich ugrupowań i naszych polityków przypomina mi niestety ten pomnik! Lekcja z historii jest czytelna i prosta: z Rosją trzeba rozmawiać twardo i nie należy iść z nią na żadne kompromisy, nie należy nadymać się z tego powodu, że pogłaszcze nas po głowie, ale trzeba twardo z zębami bronić tego co uznajemy za swój żywotny interes. Rosjanie wobec nawet niewielkiego, ale nieustępliwego państwa zachowują się ostrożniej. Mamy przykład Finlandii i mamy przykład Polski. Przecież Stalin dobrze znający XIX wiek pamiętał, że polskie powstania stały kością w gardle caratu i porzucił myśl o 17. czy 18. - zależy jak to liczyć - republice sowieckiej.

Także w okresie polski ludowej był jeden polityk, który potrafił się postawić w Moskwie, Władysław Gomułka, któremu udało się doprowadzić do uznania granicy polsko-niemieckiej przez rząd RFN. To był niepodważalny sukces. Jego następcy prowadzili już politykę na kolanach. Dzisiaj mamy także do czynienia z tą złą tradycją PRL czy XVIII wieku. Nazywając rzecz po imieniu, polscy magnaci brali stałe pieniądze z ambasady rosyjskiej. Ja chciałbym wiedzieć, który z wpływowych polskich polityków, czy które z opiniotwórczych środowisk biorą dzisiaj pieniądze od Rosjan, bo to, że biorą, to nie ulega wątpliwości. Rosja ma potężną partię w Polsce, najlepszym przykładem jest reakcja na sprawę gruzińską, jak podniosły się różne głosy, albo ostatnio kiedy podniesiono wrzawę w sprawie rzekomych czy rzeczywistych więzień CIA w Polsce. Nawet jeśli były, z punktu widzenia polskiej racji stanu „gęba na kłódkę!" Każdy, kto teraz o tym mówi, w sposób oczywisty działa na rzecz Rosji, bez względu na to, czy sobie z tego zdaje sprawę, czy nie!

W jednej z rozmów powiedział Pan wprost, że Gruzja to dla Rosji początek, to środek a nie cel sam w sobie. Potem ma być Azerbejdżan, później Białorusi, co w konsekwencji umożliwi Rosjanom odcięcie Zachodu od kaspijskiej ropy naftowej i gazu. Czy Europa to rozumie?

Kłopot polega na tym, że Europa coraz bardziej zatraca instynkt samozachowawczy. Europa rozumuje już nie od wyborów do wyborów, bo to można znieść, ale od sondażu do sondażu. Polityka budowana w perspektywie tygodnia, dwóch nie jest żadną polityką. Jeśli ma się do czynienia z konsekwentną polityką rozpisaną na lata, to jest to wyrzucanie przez okno łyżeczek, kiedy pali się cały dom. Muszę powiedzieć, że tragedia gruzińska uświadomiła mi, że prowadzenie polityki europejskiej przez Unię Europejską jest niemożliwe. UE jako podmiot polityczny jest zerem! To pokazuje, że eurosceptycyzm jest dobry, owszem integracja gospodarcza, ale integracja polityczna ma niewielki w tej sytuacji sens.

Jakie wobec tego sojusze regionalne mają w tym momencie szanse na realne powodzenie?

Pójdźmy po rozum do głowy. W historii Polski w XX wieku było dwóch wielkich myślicieli politycznych. Jeden bardziej praktyk, drugi bardziej teoretyk, myślę o Piłsudskim i Dmowskim. Piłsudski wymyślił sposób zabezpieczenia się przed Rosją, który się okazał nierealny w rzeczywistości dwudziestolecia, natomiast był sposobem na przyszłość. A dobry los czy opaczność boska zechciały dać nam możliwość jego realizacji.

Dmowski nie miał dobrego pomysłu, jego genialna w swoim politycznym przewidywaniu koncepcja wyczerpała się realnie w latach 1918-1920. Sztucznie, ordynarnie robiona przyjaźń polsko-niemiecka w ciągu ostatnich kilku lat pokazuje swoją prawdziwą twarz. Pani Merkel to macocha Polski a nie matka. Ta słynna okładka „Wprost" to ironia przecież. Merkel, tak jak przedtem Schroeder, jest zakochana w Putinie i w niemieckim niedźwiedziu. Tych sentymentów nie da się prosto wykorzenić. Poza tym, z kimże Niemcy mają robić interesy jak nie z największym rynkiem i największym potencjalnym dostarczycielem surowców na świecie?

Nowe Rapallo?

Przecież to Rapallo już jest, a co niemiecki minister spraw zagranicznych powiedział po ataku Rosji na Gruzję? Że to Gruzja napadła na Rosjan. To tak samo, jak Finlandia napadła 1939 roku na Związek Sowiecki. To ten sam schemat rozumowania. Rosjanie oczywiście podnoszą głos: „to oni pierwsi!" Jest taki stary dowcip jak powierzono wilkowi pieczę nad małym zajączkiem - sierotką znalezioną w lesie. Zwierzęta udają się do swoich zajęć, wracają wieczorem, a zajączka nie ma. „Gdzie jest zajączek" - pytają. „Musiałem go zjeść" - mówi smutno wilk. „A dlaczego?" - pytają. „Bo poruszał nosem!"

Gruzini być może też parę razy poruszyli nosem i oczywiście są winni. Powtarzanie tych samych tez przez naszych publicystów czy polityków jest obrzydliwe. Służby specjalne, gdyby zechciały się tą tematyką zająć, musiałyby sprawdzić konta tych panów i sprawdzić ich zależności i, jak myślę, ich moskiewskich mocodawców.

Piłsudski wymyślił system limitrofów, czyli państw sukcesyjnych po upadku imperium sowieckiego, które byłyby związane z Polską. Siłą rzeczy obawiając się Rosji stanowiłyby takie przedmurze, już nie tylko Zachodu, ale i Polski w stosunku do Rosji. Sytuacja się o tyle zmienia że mamy nieszczęsny obwód kaliningradzki, który nie chce być złym prorokiem, ale w ciągu 10 czy 20 lat wróci do niemieckiej macierzy, a wtedy zobaczymy dopiero, co to znaczy mieć mini-Prusy Wschodnie na karku.

Dlatego pomysł prezydenta Kaczyńskiego, który wykazał się tutaj przenikliwością męża stanu, który zaczął budować oś Warszawa - Baku, Warszawa - Tbilisi, Warszawa - Kijów, nie mówiąc już o republikach bałtyckich, to jest jedyny skuteczny sojusz regionalny. Być może za jakiś czas uda się do tego związku doprosić Węgrów, bo nie liczyłbym na Słowaków i Czechów. Węgrzy mają swoje porachunki z Moskalami. Przecież w 1848 roku i w 1956 roku doświadczali ich, może nie w tym stopniu co my, ale w każdym razie mają tę bolesną świadomość. Taka grupa państw, zwłaszcza z Ukrainą, która jest zwornikiem tego systemu, daje możliwość przeciwstawienia się Rosji. Najbliższy rok, dwa to będzie walka o Ukrainę.

Może do grupy państw bałtyckich uda się doprosić Skandynawów?

Szwedów i Norwegów nie, ale może Finów. Szwedzi w swym dobrobycie będą się zajmować uchodźcami, w ich ofiarność nie bardzo wierzę.

Prof. Andrzej Nowak uważa, że mocarstwowa polityka Rosji to tylko wydmuszka, że to tylko element gry jaką prowadzi Rosja z Zachodem, żeby oligarchowie mogli bezpiecznie zbijać fortuny.

My się na ogół zgadzamy. To są dwa oblicza tego samego zjawiska. Imperialna polityka zapewnia pomyślność i rozwój oligarchów a oni nakręcają tę nacjonalistyczną sprężynę. Jedno wynika z drugiego. Ale może nie zgodziłbym się z pojęciem „oligarcha". Bo to tak, jak nasze „Kulczyki", „Krauze" i różne inne. Są to panowie, którzy dysponują pewnymi pieniędzmi, one zostały im powierzone przez potężne organizacje typu KGB, typu FSB, tajne służby czy wcześniej aparaty komunistyczne. A o tym, że można ich zdmuchnąć jak świeczkę świadczy przykład Michaiła Chodorkowskiego takiego samego złodzieja jak Abramowicz, takiego samego złodzieja jak nasi, którzy robili majątki uwłaszczając się na majątku polskim czy rosyjskim.

 

Rozmawiał Jakub Lubelski

Wrzesień 2008

  • digg.com
  • wykop.pl
  • Zapisz do del.icio.us
  • Ciekawe
  • Odsłon: 7575

Komentarze: 29

Opinii wyrażanych przez użytkowników portalu Fronda.pl nie należy utożsamiać z poglądami redakcji.

  1. Zobacz profil handcuff handcuff napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 10:55

    Nie do końca zgadzam się z prof. odnośnie sojuszu z Hitlerem. Dziwi mnie, że takie słowa wypowiada historyk. Nie wierzę, że III Rzesza potraktowałaby Polskę jak prawdziwego sojusznika. Owszem, może i udałoby się nam wspólnie zająć Moskwę - to rzeczywiście było realne. Ale co nam z tego? Prędzej czy później Berlin wystąpiłby przeciwko nam. W ideologii nazistowskiej Słowianie, Żydzi i Cyganie byli podludźmi, więc prędzej czy później mielibyśmy przerypane. Aczkolwiek rzeczywiście można by się zastanowić nad holokaustem - o ile wiem, były plany wysłania Żydów na Madagaskar, jednak uznano je za nierealne w warunkach wojny. Dlatego postanowiono kwestię żydowską "rozwiązać". I tu można by się z prof. zgodzić, że jeśli Rosja byłaby zajęta, to Żydzi mogliby być wysyłani w jej głąb. Aczkolwiek i tak nie spotkałyby ich tam żadne luksusy, a raczej nędza, bieda, zezwierzęcenie, może i obozy pracy. Ogólnie rzecz biorąc, nie traktuję w 100% poważnie tego wywiadu. Podchodzi pod spiskowe teorie dziejów. Jasne, że Rosja ma u nas jakieś wpływy, ale wątpię, by sytuacja wyglądała tak, jak opisywał ją rozmówca. Pozdrawiam.

  2. Zobacz profil janetatanka napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 12:14

    Wstretne. I to niby pan profesor i niby swietej pamieci. Pan Wieczorkiewicz jako historyk powinnien dysponowac calkowita wiedza na temat istoty nazizmu. Tymczasem sprowadza on caly problem do "byc moze holocaustu tez by nie bylo".!!!!! Czyli II wojna swiatowa = HOLOCAUST. Niemcy i Zydzi powinni zaplakac sie na smierc, ze umarl.

  3. Zobacz profil Michorek2000 napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 12:29

    Jako potomkowi zakatowanych żołnierzy Batalionów Chłopskich, wieśniaków zmuszanych pod karą śmierci do wożenia furmankami rozstrzelanych Żydów i wrzucania ich do masowych mogił - NÓŻ MI SIĘ W KIESZENI OTWIERA NA MYŚL O SOJUSZU POLSKO - NIEMIECKIM W 1939 R.!!! Jednocześnie jestem historykiem i taka reakcja jest dla mnie właśnie ahistoryczna, dokładnie jak opisuje to ś. p. Profesor. W 1939 r. nie ma BCh, nie ma rozstrzelanych Żydów, nie ma masowych mogił, nie ma katowni gestapo w każdym mieście. Polska ze swoim potencjałem, granicami (które w wyniku ataku na Rosję byłyby kolosalnym atutem, a nie śmiertelną pułapką jak we wrześniu '39), bitnością, doświadczeniem w walkach na wschodzie, po prostu wygrałaby tę kampanię moskiewską dla Niemiec na ich sprzęcie i uzbrojeniu. A po takiej wojnie, jak ktoś wyobraża sobie rozbrojenie zaprawionych w walce polskich 60 dywizji (wcale lekko licząc, bo mogłoby ich być spokojnie 80)??? Jak ktoś wyobraża sobie efektywne zarządzanie terenem od Atlantyku po Ural bez wsparcia sojuszniczej administracji znającej teren, języki, społeczeństwa??? To wszystko musiałoby przekładać się na osłabianie nazizmu jaki w efekcie znamy - on rzeczywiście nigdy by taki nie był. Inna sprawa, że jest to oczywiście pakt z szatanem. Być może tamtą historię dałoby się zmienić, ale czy takie pragmatyczne stanowisko dałoby w efekcie polski Kościół? Karola Wojtyłę? Rozbłysk nadziei na cały świat? Czy nie bylibyśmy dzisiaj całkowicie ateistycznym społeczeństwem względnego dobrobytu i zezwierzęcenia??? Wot wapros... Atwieczaj kto umnyj!

  4. Zobacz profil Asperges me Asperges me napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 13:32

    Wspaniały wywiad i wspaniały pan prof. Wieczorkiewicz! Ma absolutna rację w swojej analizie sytuacji Polski w 1939r.! Ukłony dla Frondy za ten wywiad. Panie profesorze niech Pan spoczywa w pokoju!!! +.

  5. Zobacz profil casimirus napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 13:50

    "Trzeba powiedzieć, że - wbrew propagandzie - Hitler w przeciwieństwie do Stalina podpisywane dokumenty traktował poważnie". ŚP. Pan Profesor raczy się jednak mijać z prawdą i robi wrażenie jakby dostawał niezłe stypendium od rządu RFN. Przypomnę, że w 1934 r. Niemcy i Polska podpisały deklarację o nieagresji, co jakoś "poważnie traktującemu dokumenty" Adolfowi nie przeszkodziło w napaści na Polskę pięć lat później. Rozumiem, że takich rzeczy może nie znać mgr historii Donald Tusk (zwłaszcza jeśli nosi parasol nad aktualnym kanclerzem Niemiec), ale od profesora historii można chyba takiej wiedzy wymagać? Przypomnę, że równie ważny dokument obowiązywał Niemcy w Stosunkach z Sowietami w 1941 roku, i to jednak Niemcy rozpoczęły wtedy wojnę z Sowietami. http://pl.wikisource.org/wiki/Deklaracja_polsko-niemiecka_o_niestosowaniu_przemocy_z_26_stycznia_1934

  6. Zobacz profil Michorek2000 napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 15:03

    Przez "traktowanie poważnie" rozumiałbym nieplanowanie działań wojennych w momencie składania podpisu na pakcie o nieagresji. Analizując politykę niemiecką, można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że podpisując jakiś układ w danej chwili, w danej konstelacji politycznej, rzeczywiście traktowały go jako obowiązujący. Czego absolutnie nie da się powiedzieć o komunistach, dla których wszystko było zagrywką taktyczną zmierzającą do jak najszybszego zniszczenia wroga (dla zmyły nazywanego przyjacielem). Przecież to są kanony myśli bolszewickiej - nie ma żadnego ważnego układu czy porozumienia z burżuazją; można takowe traktować tylko jako rozejm dla przegrupowania sił do ataku. Oczywiście w jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z kłamcami i potworami, ale istotą sprawy jest ukazanie alternatywy - idąc z jednym, mogliśmy się uchronić przed drugim. A tak spadł na nas i jeden i drugi. Jest jeszcze jedna alternatywa mało brana pod uwagę. Ale o tym w kolejnym poście bo ten jest za długi :-)

  7. Zobacz profil Michorek2000 napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 15:09

    A ową alternatywą jest pójście z Rosjanami! Czy to możliwe? A czy ktoś w Polsce ówczesnej badał w ogóle na jakich warunkach Rosja zgodziłaby się dać nam gwarancje bezpieczeństwa? Nie mówię tutaj o negocjacjach prowadzonych w obecności Francuzów i Anglików w Moskwie, ale o tajnych kanałach dyplomatycznych Warszawa - Moskwa. Pewnie byłby to warunki straszne, ale alternatywą jest walka na dwa fronty i oczywista przegrana wraz z rozbiorami. Ale tu mamy sprawę agentury... Na co zwracał uwagę i o czym był przekonany np. ś.p. prof. Łojek

  8. Zobacz profil denver denver napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 15:31

    W Historii politycznej 1935-1945 był w sądach dotyczących aliansu z Hitlerem bardziej wstrzemięźliwi w ocenach. Ale tak czy inaczej wyjątkowy historyk.

  9. Zobacz profil Sarcina napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 16:15

    Gdzieś czytałem, nawet chyba na Frondzie, że ponoć Hiltler po cichu bardzo cenił Polaków. Pewnie to jakaś plotka dorabiana nie wiadomo po co, ale faktem jest, że jakaś realna alternatywa "niemiecka" wówczas istniała. I "święte oburzenie" na taką możliwość, ba - jedynie na snucie przypuszczeń - jest po prostu dziecinadą. Niekt nie wie, jak potoczyłaby się wówczas historia, niewykluczone, że dużo lepiej dla narodu polskiego. Najlepszy dowód na korzystniejszy dla nas obrót sprawy w sojuszu z Hilterem to dzisiejsza UE, coraz bardziej narodowosocjalistyczna (naród europejski) i faszystowska. Może byśmy jakoś dociągnęli do współczesności. Najbardziej zaskoczyła mnie sprawa eksterytorialnej autostrady. Jeśli to prawda, że to nasz pomysł, to rzeczywiście niezła kicha. Niestety dyplomacja nie była jak widać naszą mocną stroną już wtedy. U nas funkcjonuje albo włażenie w d... (jak teraz, z tym, że tych d... jest kilka), albo postawa Rejtana.

  10. Zobacz profil Karol  Jasiński Karol Jasiński napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 16:41

    "Jako potomkowi zakatowanych żołnierzy Batalionów Chłopskich, wieśniaków zmuszanych pod karą śmierci do wożenia furmankami rozstrzelanych Żydów i wrzucania ich do masowych mogił - NÓŻ MI SIĘ W KIESZENI OTWIERA NA MYŚL O SOJUSZU POLSKO - NIEMIECKIM W 1939 R.!!!" by anonim nie uważasz że gdyby doszło do takiego sojuszu to wymienione przez Ciebie wyżej fakty nie miałyby miejsca?

  11. Zobacz profil Unicorn Unicorn napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 18:06

    "Trzeba powiedzieć, że - wbrew propagandzie - Hitler w przeciwieństwie do Stalina podpisywane dokumenty traktował poważnie." Cóż. Każdy się może pomylić :> "A po drugie, wbrew temu, co się sądzi taki scenariusz oznaczałby, że być może nie doszłoby do holocaustu! Nie byłoby potrzeby mordowania Żydów, można by było ich wysiedlić, wysłać na Syberię czy wysłać ich do dalekiej republiki żydowskiej na Wschodzie." Karkołomne ale nie pozbawione sensu. Idąc dalej to Stalin był winien, że zamordowano Żydów. Grzech zaniechania :> Innymi słowy alternatywa iść z Hitlerem była dla nas lepsza niż to, co znamy. Hitler przegrał bo źle rozegrał partię z Polską. Wątek Suworowa i Sołonina o Dniu M można zostawić na boku...Gdyby Polska poszła z Hitlerem prawdopodobnie Dnia M nie byłoby- tak jak w rzeczywistości a wojna na Wschodzie o wiele bardziej zwycięska. Co więcej, możliwe, że powiodłaby się akcja prometejska i wielki materiał ludzki- miliony jeńców rosyjskich zostałby lepiej wykorzystany... Itd...

  12. Zobacz profil M4RSH4LL M4RSH4LL napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 19:58

    MOŻE OPUBLIKUJECIE na video rozmowę a nie tylko urywek ?

  13. Zobacz profil Aryst O\' Teles Aryst O\' Teles napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 20:27

    Ostatnie zdanie pierwszego akapitu w zapisanej przez kogoś odpowiedzi na pytanie: Jakie wobec tego sojusze mają w tym momencie szansę na realne powodzenie? "... opaCZność boska..." Autor: Redakcja Fronda, kategoria Polska... Rzeczywiście, lepiej wideło ...

  14. Zobacz profil Prorok Prorok napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 20:36

    Do tych sarkających na sojusz polsko-niemiecki: oczywiście byłby to sojusz ze złem, ale nie przesadzajcie - inni w ten układ weszli i jakoś im się tego nie pamięta ( Węgry, Rumunia, Bułgaria...). Może w ten sposób uniknęlibyśmy hakatomby naszych, polskich ofiar. I może byłyby "tylko" te,ze strony sowieckiej. Układ z sowietami takżę był układem ze złem (wcale nie mniejszym!).

  15. Zobacz profil syn_marnotrawny syn_marnotrawny napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 21:03

    Do poprawienia w odpowiedzi na pytanie "Jakie wobec tego sojusze mają ...": 1) "opaczność boska" 2) "Merkel, tak jak przedtem Schroeder, jest zakochana w Putinie i w niemieckim niedźwiedziu." - chyba "rosyjskim niedźwiedziu".

  16. Zobacz profil RONIN        RONIN napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 21:04

    Nasze społeczeństwo żyje romantyczną wizją 1939 r. Ale dostaliśmy w tym nieszczęsnym roku potworne lanie, większe niż powinniśmy. Nasza ówczesna generalicja totalnie zawiodła. Dezercja i nieudolnośc niektórych generałów przerażająca i zastanawiająca.Owszem były chwalebne punkty oporu jak Mokra,Westerplatte,Hel ale to tylko wyjątki potwierdząjace regułę. Wskazuje się m.in. że słabośc armii wynikała z nadmiernego scentralizowania procesów dowódczych i nawet obciążano tym Piłsudskiego że to właśnie jego koncepcje dowodzenia(szkoda że tym czasie już nieżył)sprowadziły na nas pogrom w 39 r. Jest oczywiście sprawa że przed wybuchem wojny zawaliła nasza dyplomacja i służby wywiadowcze ponieważ nie rozszyfrowały prawdziwych zamiarów Anglików czy Francuzów i przez to nasze "naiwne" władze wystawiły się na pogrom. Gdyby posiadały taką wiedzę że sojusznicy nas "oleją" prawdopodobnie inaczej wyglądałyby relacje z niemcami - typu jakaś zgniła dla nas ugoda z hitlerem ale tego już nie sprawdzimy.

  17. Zobacz profil -xpost- -xpost- napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 21:14

    "Bo to tak, jak nasze „Kulczyki", „Krauze" i różne inne. Są to panowie, którzy dysponują pewnymi pieniędzmi, one zostały im powierzone przez potężne organizacje typu KGB, typu FSB, tajne służby czy wcześniej aparaty komunistyczne. A o tym, że można ich zdmuchnąć jak świeczkę świadczy przykład Michaiła Chodorkowskiego takiego samego złodzieja jak Abramowicz, takiego samego złodzieja jak nasi, którzy robili majątki uwłaszczając się na majątku polskim czy rosyjskim." od dziesieciu z gora lat powtarzam to wszytkim znajomym - a im dalej, tym bardziej patrzą na manie jak na wariata. Gorzka satysfakcja z tej lektury, ale dziękuję wszechpotęznej F za tę publikację! ... iniecierpliwie czekam na film:)

  18. Zobacz profil OZON OZON napisał/a:

    środa, 25 marca 2009, 22:33

    II wojnę światową należało poprowadzić inaczej. Jedną z potencjalnych możliwości był sojusz z Niemcami. Polska w tym sojuszu miałaby status prawdopodobnie podobny do Włoch. Innym wyjściem było np. wejście do wojny w 38 i obrona Czechosłowacji. W każdym bądź razie trzeba uznać, że zachowanie Polski w 39 było błędne, jak okazuje się z tego wywiadu winny był za to zdrajca. Wniosek z tego jeden: jak winna upadku I RP była zdrada targowicka tak winna upadku II RP winna była zdrada płk. Tadeusza Kobylańskiego. Czyja zdrada spowoduje upadek III RP?

  19. Zobacz profil Prorok Prorok napisał/a:

    czwartek, 26 marca 2009, 06:37

    Do Ozona: "Czyja zdrada spowoduje upadek III RP?" - Ja mam jedną nadzieję - chętnych jest tylu, że zanim to między sobą ustalą nas już nie będzie na tym świecie.

  20. Zobacz profil Preff de Zoo Preff de Zoo napisał/a:

    czwartek, 26 marca 2009, 07:49

    Z jednej strony fenomenalny wywiad. Otwartym tekstem o jurgieltnictwie polskich polityków i o różnych możliwych konfiguracjach politycznych przed i w trakcie II WŚ. Z drugiej - de facto memento mori sui generis :)) powtarza to, co między wierszami łońskiego roku powiedział Szewach Weiss: gdyby Polska nie była tak harda i dumna 1938-39, nie byłoby holokaustu. Po naszemu - Zagłady. Bardzo twórcza, %^#$!@!..., interpretacja. Otwiera nowe, szerokie możliwości.

  21. Zobacz profil Michorek2000 napisał/a:

    czwartek, 26 marca 2009, 08:11

    Karol Jasiński: chyba pan nie przeczytał co jest dalej...

  22. Zobacz profil Michorek2000 napisał/a:

    czwartek, 26 marca 2009, 08:16

    Ale panie i panowie - co sądzicie o sojuszu polsko-radzieckim w 1939 r.? A co z agenturą komunistyczną? Czytaliście może "Agresję 17 września" ś.p. prof Jerzego Łojka?

  23. Zobacz profil Kolazonta Kolazonta napisał/a:

    czwartek, 26 marca 2009, 15:20

    Podobno Rosji wystarczy gazu na ponad 100 lat. Już teraz spekuluje się, że były ZSRR będzie ograniczał wydobycie (po pierwsze w celu manipulacji ceną, po drugie w celu zaoszczędzenia zasobów). Putin o tych stu latach mówi jak o wieczności, ale powiedzmy sobie szczerze- to tylko 1 wiek a w tym czasie Europa może się przestawić na paliwa z Bliskiego Wschodu, czy Norwegii. Przecież próby dywersyfikacji dostawców surowców energetycznych są widoczne gołym okiem. Jedyną możliwością rozwiązania tego problemu jest dla Rosji oczywiście wywołanie wojny. Gruzja jest tylko preludium. Dlaczego kraj, który stracił w ciągu kilku ostatnich miesięcy miliardy dolarów, inwestuje w wojsko zamiast w pobudzenie gospodarki? Dlaczego Putin wprowadził do podstawówek wychowanie wojskowe? Dlaczego sprzeciwia się tarczy antyrakietowej? Będzie wojna, powiadam, a idioci z Brukseli jeszcze Sowietom przyklasną...

  24. Zobacz profil RONIN        RONIN napisał/a:

    czwartek, 26 marca 2009, 22:11

    W perspektywie 5-10 lat nie grozi nam wojna z Rosją.Putin, Miedwiediew są w miarę przewidywalni.Ich Rosja to oczywiście imperializm ale na to cierpią mocarstwa nawet my w naszej mikroskali środkowoeuropejskiej. Najgorszym byłoby gdyby do władzy w Rosji dorwała się jakaś kreatura w stylu stalina czy lenina a to wcale nie jest wykluczone.od tego momentu zaczęłyby sie nasze prawdziwe problemy. Jeżeli chodzi o wojnę gruzińską to jest do rozstrzygnięcia kilka spraw:powód hazardowej gry Szakaszwilego (dał się podpuścic?), dlaczego nie zrobiono prostej w sumie akcji zablokowania strategicznego tunelu Roki przez co Rosja byłaby mocno ograniczona w działaniach a gruzini zdecydowali się na ostrzał Cchinwali, który im chwały nie przyniósł.Tak czy siak widac że Zachód nie zamierza umierac za Gruzję ale i ... za nas. Jest też pytanie skoro ROSJA inwestuje w swoją armię to dlaczego my nie inwestujemy w swoją?

  25. Zobacz profil Michorek2000 napisał/a:

    piątek, 27 marca 2009, 09:08

    Ronin: wybacz, ale to jest myślenie zachodnie z lat 60-tych i 70-tych, sprytnie wtłoczone w tamtejsze mózgi przez Rosjan. Nie ma czegoś takiego, jak przewidywalny i nieprzewidywalny przywódca Rosji. Ten kraj zawsze walczy o swoje a zabawa w dobrego i złego policjanta, jastrzębie i gołębie to jest właśnie to co Rosjanie opracowali do perfekcji. To co bierzemy za miękkość Putina (bo Miedwiediew się tak naprawdę nie liczy, to pionek), jest tak naprawdę teatrem, maskaradą na potrzeby przychylnych kamer. Samych dziennikarzy w Rosji za czasów Putina zamordowano jakieś dwie setki... Jeśli Putin stwierdzi, że właśnie nadszedł czas aby wywołać wojnę to bez najmniejszego wahania to zrobi. Jedyne co może go powstrzymać to ocena własnych sił.

  26. Zobacz profil leon.leon leon.leon napisał/a:

    piątek, 27 marca 2009, 14:41

    Włądysław Studnicki miał racje i przewidzial, juz wiosną 1939 (w broszurze "Wobec nadchodzacej II wojny swiatowej"), jak skonczy sie polityka polska chodzaca na pasku aliantów. No i sie niestety w latach 1944 -45 sprawdziło. Trzeba było isc z Niemcami i rozbic Sowiety. Szkoda,ze zmarł historyk, ktory nie bał sie glosno mowic o tych sprawach. RIP

  27. Zobacz profil RONIN        RONIN napisał/a:

    piątek, 27 marca 2009, 18:38

    Anonim 1710 nie napisałem że Putin jest miękki bo nie jest a jest w miarę przewidywalny. W miarę przewidywalny bo to co robi to pełzający imperializm i trudno tego nie widziec. W perspektywie 5-10 nie będzie agesji na Polskę bo Rosja jest w tej chwili kolosem na glinianych nogach i Putin dobrze to wie.Jakbys przyjrzał sie towarzystwu, które chce dorwac się do władzy w Rosji to jest to podejrzany autorament i nie nalezy tego lekcewazyc bo taki np lenin startował z gorszych pozycji a poprzez terror zaszedł na szczyt, więc mimo wszystko lepszy dla Polski jest Putin niz jakis a la Lenin ale oczywiście nie wyklucza to tego że lepszym od Putina dla Polski byłby np Kasparow (ale to nierealne). Każde mocarstwo walczy o swoje więc to żaden argument przeciw Rosji bo łatwy do zbicia. Mnie zastanawia osłabianie naszej armii wobec zapędów militarnych Rosji.

  28. Zobacz profil Jana Jana napisał/a:

    sobota, 28 marca 2009, 00:50

    Szkoda, że się zmarło panu Wieczorkiewiczowi, bo któż teraz w przedmowie do jakiegoś wojennego filmu z epoki peerelu będzie równie żarliwie udawadniał, że tak naprawdę, to wojny nie wygrali Rosjanie, a Chuck Noris, który najpierw pod Stalingradem położył trupem strzałami z biodra całą armię von Paulusa, potem na Łuku Kurskim wykopem z półobrotu załatwił wszystkie co do jednego Tygrysy von Mansteina i na koniec przełamał Wał Pomorski siłą woli. Miał też jeszcze podobno Chuck w planie zdobycie Berlina manewrem oskrzydlającym, ujęcie żywcem samego Adolfa Hitlera z zaskoczenia i zawieszenie gwieździstego sztandaru na Reichstagu, ale zawalił na całej linii jego kumpel z Delta Force - Generał MacGyver, który co prawda skonstruował na tę okoliczność z czterech zapałek, pętelki sznurka, dwóch spinaczy i latarki stosowny pojazd o napędzie fotonowym, ale że pomylił stolicę Reichu ze stolicą Alt Reichu, więc niestety miast w Berlinie zdesantował go w Sosnowcu....

  29. Zobacz profil RONIN        RONIN napisał/a:

    sobota, 28 marca 2009, 20:56

    Jana akurat II wojnę wygrała Armia Czerwona a nie Rosjanie a to jest zasadnicza różnica.Sowieckie spisy z ówczesnych lat wskazywały że Rosjan było około 55-60 procent w ZSRR. W Armii Czerwonej było kilkadziesiąt różnych narodowości od Rosjan, Ukrainców i Białorusinów począwszy a na azjatach skończywszy. Byli też i Polacy. Jeżeli o chodzi o skład osobowy to w przypadku oficerów możemy mówic o większej przewadze Rosjan. Jeżeli jednak już tak podkreślasz narodowośc to zwróc uwagę, że sam Generalissimus był Gruzinem a jeden z najwybitniejszym marszałków II wojny światowej Rokossowski (np o operacji Bagration to chyba nie trzeba pisac) od strony ojca był Polakiem z dosyc znanego rodu. Niektóre dywizje Armii Czerwonej stanowiły po prostu zbiorowisko ludzi, którzy ani w ząb nie rozumieli rosyjskiego,oficjalnego języka stosowanego w armii. Armia Czerwona bezdyskusyjne przeorała Wehrmacht i budzi podziw jej nieludzka wprost żywotnośc na potworne straty, które poniosła. Żadna armia świata by się nie podniosła po operacji Barbarossa a Armia Czerwona jednak tak. II wojnę siatową wygrał Związek Sowiecki ale nie tak jak chciał, bo chciał o wiele więcej. Gdyby nie Powstanie Warszawskie Armia Czerwona zatrzymałaby się w ... Paryżu.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.