• fronda.pl
  • Modlitewnik
  • Fronda.tv
  • Ciekawe
  • Blogi
  • FForum
  • Klub Fronda.pl
  • Kanał informacyjny

Stosik Torquemady

"Niezdolność klęczenia okazuje się zatem istotą elementu diabolicznego." - Józef kardynał Ratzinger

  • Zawodzenie i pobrzdąkiwanie Ducha Soboru

    niedziela,30 sierpnia 2009,16:37

    kategoria: Kościół

    Profesor Stefan Swieżawski w książce „Lampa wiary” napisał bardzo ciekawe słowa:

    Miałem dwadzieścia kilka lat i w czasie wakacji, chodząc z notesikiem nad brzegiem Bugu, kreśliłem plan reformy liturgicznej na 25 lat naprzód. Pamiętam, jak patrzyłem z zazdrością na cerkiew unicką i myślałem, jak tam jest już pięknie, że ludzie nie śpiewają piosenek, tylko samą mszę, że mają język starocerkiewny, który rozumieją, a nie tak jak u nas – łacinę, która stwarzała trudności w zrozumieniu i przeżywaniu liturgii.

    Teraz, z perspektywy 40 lat można śmiało powiedzieć, że profesor Swieżawski ma poważne powody do przewracania się w grobie. Mimo wprowadzenia zrozumiałego języka, ludzie nadal nie rozumieją liturgii, ale o tym napiszę następnym razem. Dzisiaj skupię się na muzyce sakralnej. Jak nietrudno zauważyć – od młodości Swieżawskiego zmieniło się u nas na gorsze. Ludzie nadal nie śpiewają mszy. Natomiast pieśni zmieniły się na ewidentne piosenki, nierzadko z debilnymi tekstami, w rozrywkowej aranżacji i z towarzyszeniem hopsiupów i innych takich.

    Ale zaraz! Przecież II Sobór Watykański zreformował liturgię! Teraz nie ma być smutnego zawodzenia po łacinie. Ma być wesoło i posoborowo! Scholki dziecięce! Gitarry liturgiczne! Msze beatowe! Perkusja! Walczyk pokutny! Tango na dziękczynienie! Wznoszę ręce moje wzwyż! Klasku klasku! Tancerki liturgiczne! Ekspresja i aktywny udział! Rym cym cym i tralala! Przecież Msza to Uczta Eucharystyczna, a kto to widział smucić się na imprezie? Trza śpiewać i tańczyć!

    Jest tylko jeden problem. Soborowa konstytucja o liturgii świętej Sacrosanctum Concilium nie wspomina ani słowem o wyjących scholkach i tandetnych piosenkach przy gitarze. Wspomina za to coś takiego:

    KL 116. Śpiew gregoriański Kościół uznaje za własny śpiew liturgii rzymskiej. Dlatego w czynnościach liturgicznych powinien on zajmować pierwsze miejsce wśród innych równorzędnych rodzajów śpiewu. Nie wyklucza się ze służby Bożej innych rodzajów muzyki kościelnej, zwłaszcza polifonii, byleby odpowiadały duchowi czynności liturgicznej, zgodnie z art. 30.

    No i co? No i jak zwykle, nic. Osobnicy na każdym kroku wycierający sobie gębę soborem, mają głęboko gdzieś jego dokumenty. No bo jak często można w przeciętnej parafii usłyszeć chorał gregoriański? Z wyjątkiem paru ośrodków w większych miastach, własny śpiew liturgii rzymskiej jest w totalnym zaniku. Za to są tysiące usprawiedliwień, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Natomiast zakasać rękawy i zrobić tak, jak życzył sobie sobór – nikt nie chce.

    Nie ma nawet woli przybliżenia ludziom chorału poprzez przetłumaczenie go na polski (tak! da się! chorał wcale nie musi być po łacinie!). Mimo 40 lat (to sporo czasu, prawda?) nie ukazało się bowiem polskie tłumaczenie podstawowej księgi – graduału rzymskiego.

    Jest za to nadmiar muzyki jawnie sprzecznej z wolą soboru – nie odpowiadającej duchowi czynności liturgicznej, do tego śpiewanej na nielegalu (według posoborowego prawodawstwa kościelnego pieśni używane podczas mszy muszą mieć zatwierdzenie do użytku liturgicznego).

    Cóż począć? Szczerze powiem, że sam nie wiem. Większość proboszczów uważa chorał za niepotrzebną ekstrawagancję (bo nikt nie rozumie, bo będzie za długo, bo ludzie też muszą śpiewać), w efekcie czego świątynie okupowane są przez nieświętego ducha soboru, uosabianego na przykład przez fałszującą scholkę-pierdolkę (jak mawia mój kumpel organista). Dopóki zaś nie zmieni się mentalność proboszczów i nie będzie popytu na chorał, to pozostanie on głównie domeną grupek hobbystów.

    Komentarzy: 51

  • Wyganiamy ducha soboru i wywołujemy ducha liturgii

    czwartek,27 sierpnia 2009,21:57

    kategoria: Kościół

    Każde dziecko wie, że II Sobór Watykański odwrócił księdza w stronę ludu i wprowadził ołtarz w kształcie stołu. Do polszczyzny weszło nawet określenie "ołtarz soborowy". Gdy byłem młody i durny sam tak myślałem, dopóki nie przeczytałem soborowej konstytucji Sacrosanctum Concilium. No i szok! Ani słowa o kierunku celebracji! Ani słowa o wywalaniu na złom wysokich ołtarzy! Ani słowa o dostawianiu w prezbiterium stolików piknikowych!

    Skąd zatem taka nadgorliwość? Do dzisiaj zachodzę w głowę, gdyż albowiem również w posoborowych dokumentach:

    • Nie ma nakazu celebrowania w stronę ludu.
    • Nie ma nakazu złomowania lub przerabiania starych ołtarzy.
    • Nie ma nakazu dostawiania ołtarzy w kształcie stołu. Jest przewidziana taka możliwość, owszem, ale wtedy, gdy stary ołtarz utrudnia aktywny udział wiernych w liturgii. Na chłopski rozum może się tak dziać w kościołach zakonnych, gdzie wysoki ołtarz stoi daleeeeeeeko, aż za stallami. Natomiast widziałem na własne oczy wiele kościołów z małym prezbiterium, gdzie po dostawieniu ołtarza stołowego przestrzeń się zwyczajnie zagracała.
    • Zalecenie zaś stawiania ołtarzy tak, by dało się je obejść, tyczy się tylko nowo budowanych kościołów.

    Jest jak jest, mleko się rozlało. Na zgniłem Zachodzie zdemolowano w imię urojonej woli soboru wiele pięknych kościołów. W Polsce wiele świątyń uratowali konserwatorzy zabytków, nie zgadzając się na nowoczesne ekstrawagancje, ale jest nieco rejonów w kraju, gdzie szalały na większą skalę korniki posoborowniki. Sprytne te stworzenia pożerały głównie wysokie ołtarze i balaski (nawet marmurowe i żeliwne). Cóż więc możemy zrobić?

    Otóż nie trza psze Kuleżeństwa czekać na odgórne nakazy z Watykanu. Trza uderzać do proboszczów, by zaczęli wzorować się na naszym Ojcu Świętym Benedykcie XVI, który wielokrotnie mówił, pisał i dawał przykład, jak należy godnie celebrować liturgię.

    Ołtarz ma być godny. Jeśli w kościele stoi nieużywany wysoki ołtarz, a używane jest coś przypominające stół z Ikei, to chyba można bez żalu to wynieść do lamusa i wrócić do odprawiania mszy przy starym. Tym bardziej, że celebracja w stronę ludu to wymysł niedouczonych reformatorów. Kierunkiem odniesienia w modlitwie był bowiem geograficzny wschód – co zachowało się nawet u naszych braci heretyków (niektórych) i schizmatyków (większości). Odsyłam do książki "Zwróćmy się ku Panu" Klausa Gambera z przedmową kardynała Ratzingera. Ojciec Święty dał też osobisty przykład celebrując versus Deum w Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie mensa ołtarzowa odsunięta od ściany za Jana Pawła II wróciła wreszcie na swoje miejsce.

    Ołtarz ma być godnie ubrany. Nasz Papież dał wiele razy osobisty przykład co powinno na nim stać: krucyfiks z figurą Ukrzyżowanego na samym środku, po jego obu stronach po trzy świece. Podczas mszy pontyfikalnej również siódma, na środku. Krucyfiks przypomni zebranym, że przyszli nie na imprezę towarzyska, tylko na uobecnienie Ofiary Chrystusa. A przy celebracji versus Deum zarówno ksiądz jak i wierni będą mieli właściwą perspektywę. Do tego wierni nie będą się rozpraszać widząc miny, ziewnięcia czy łypanie oczami celebransa, a celebrans nie będzie się rozpraszał widokami pięknych parafianek i zmniejszy mu się pokusa bycia showmanem. Słowem – wszyscy skorzystają.

    Dlatego lance do boju, Gamber w dłoń, do proboszcza goń, goń, goń! Czas najwyższy wywalić z kościołów rzekomego ducha soboru i zamienić go na ducha liturgii.

    Komentarzy: 57

  • Wdróżmy wreszcie reformy II Soboru Watykańskiego!

    wtorek,25 sierpnia 2009,18:23

    kategoria: Kościół

    Arcybiskup Bugnini dokonał jednego z największych przekrętów ostatnich 50 lat. Pod pozorem wprowadzenia zaleconej przez II Sobór Watykański reformy liturgicznej dokonał przewrócenia wszystkiego do góry nogami i sfabrykował na biurku coś, co nie tylko zrywa z dotychczasowym organicznym rozwojem liturgii, ale czego efekt stoi w rażącej sprzeczności z wolą ojców soborowych wyrażoną w konstytucji Sacrosanctum Concilium.

    Przykład pierwszy z brzegu: Sobór dopuścił stosowanie, zwłaszcza w liturgii słowa, języków narodowych. Wyraźnie jednak potwierdził, że językiem liturgicznym Kościoła pozostaje łacina. Co więcej, wierni zostali zobowiązani do znajomości sobie przynależnych tekstów mszalnych po łacinie. Zastanów się więc drogi Czytelniku jak często w Twojej parafii są msze po łacinie? Zrób też rachunek sumienia, czy potrafisz wyrecytować (lub lepiej zaśpiewać) choćby Gloria i Credo. Umiesz? Gratuluję. Nie umiesz? Czyżbyś olewał dokumenty soborowe jak nie przymierzając przebrzydli antysemici lasandryści (copyright by Życie Warszawy)?

    Przykład kolejny: podstawowym rodzajem śpiewu w liturgii ma być według woli Soboru chorał gregoriański. Przypomnij sobie, kiedy ostatnio chorał był śpiewany w Twoim kościele parafialnym? Nie pamiętasz? Ojojojoj… I uważasz, że Twoja parafia jest posoborowa? Coś tu chyba nie gra.

    Na tych dwóch przykładasz widzisz drogi Czytelniku, że obecna praktyka liturgiczna stoi w rażącej sprzeczności z literą II Soboru Watykańskiego, którym wycierają sobie gęby wszyscy współcześni oprawcy liturgiczni. Co więcej, gdy wgłębisz się w temat zrozumiesz, że przykładów olania woli Soboru było więcej. Za to, wprowadzono wiele innowacji, o których ojcom soborowym się nie śniło. Od wycinania nożyczkami istotnych fragmentów liturgii, poprzez partackie przeróbki, dodatki lub skróty, do podróbek sprzedawanych ludowi i duchowieństwu z etykietą tekstów starożytnych.

    Zawołuję tedy: Czas na soborową reformę liturgii! Czas wygonić ze Mszy świętej nieświętego ducha Bugniniego! Ojciec Święty wielokrotnie pisał o potrzebie "reformie reformy". Módlmy się tedy by Ojcu Świętemu starczyło sił i czasu na wprowadzenie zmian. No i by nie skończyły się pukaniem się w czoło przez biskupów i przemilczeniem przez księży. Jak widać było po reakcjach na wprowadzenie Summorum Pontificum i zdjęcie ekskomuniki z biskupów wiadomego bractwa, władza papieska sięga niewiele dalej od progu watykańskich apartamentów.

    W kolejnych zaś wpisach pozwolę sobie pospekulować o pożądanym kierunku zmian w liturgii. Liczę oczywiście na same konstruktywne komentarze ;-)

    Komentarzy: 106

  • Czy Jan Paweł II wąchał Koran?

    czwartek,20 sierpnia 2009,22:16

    kategoria: Religia

    Jak widać po ilości komentarzy i temperaturze dyskusji pod jednym z artykułów na portalu, sprawa pocałowania Koranu przez Jana Pawła II jest wciąż, delikatnie mówiąc, kontrowersyjna. Do tego stopnia, że niektórzy z kolegów i koleżanek broniąc się przed dysonansem poznawczym negują oczywiste fakty. Generalnie wyróżnić można trzy oderwane od realiów podejścia do sprawy:

    • Tak, pocałował Koran na znak szacunku, no i fajnie.
    • Nie, on nie pocałował tylko wąchał / oglądał / pluł / oblizywał (niepotrzebne skreślić)
    • Nie, on nie pocałował, fotka jest sfałszowana

    Sięgnijmy więc do źródła i oddajmy głos świadkowi wydarzenia Rafaelowi I Bidawidowi, chaldejskiemu patriarsze Babilonu:

    14 maja [1999 – przypisek TT] zostałem przyjęty przez papieża, razem z delegacją złożoną z szyickiego imama meczetu w Khadum i sunnickiego prezesa rady zarządczej Irackiego Banku Islamskiego. Był tam również przedstawiciel irackiego ministra religii. Ponowiłem zaproszenie dla papieża, ponieważ jego wizyta byłaby dla nas łaską z niebios. Utwierdziłaby wiarę chrześcijan i potwierdziła miłość papieża do całej ludności kraju, który jest głównie muzułmański.

    Pod koniec audiencji, papież skłonił się przed muzułmańską świętą księgą, Koranem, okazanym mu przez delegację, i ucałował go na znak szacunku. Fotografia tego gestu była wielokrotnie pokazywana w irackiej telewizji i dowodzi ona, że papież jest nie tylko świadom cierpienia ludu irackiego, ale również bardzo szanuje islam. [źródło]

    W sumie na tym mógłbym zakończyć ten wpis. Pocałunek był faktem, czego dowodzą zarówno fotografia, jak też słowa naocznego świadka. Pozostaje jednak rzesza akukumaniaków, którzy twierdzą, że całowanie Koranu jest cool, bo to fajna książka. Zadam tedy zwolennikom oskulacji introligatorskiej ukierunkowanej na książki w zielonych okładkach dwa proste pytania:

    • Skoro całowanie Koranu jest w porządku, to chyba można całować również Księgę Mormona. I Ewangelię Judasza. Wszak tak samo jak Koran mają mówić (choć nie do końca ścićle) o tym samym Panu Bogu.
    • Skoro można mieć szacunek do Koranu, w którym są nawoływania do mordowania chrześcijan, to chyba można mieć szacunek również do innych książek, których autorzy nawołują do robienia kęsim-kęsim innym grupom społecznym lub etnicznym? Czekam więc na pierwszego śmiałka, który ucałuje publicznie na przykład książkę jakiegoś malarza akwarelisty.

    Komentarzy: 101

  • Niespodziewane skutki procesu Templariuszy

    niedziela,9 sierpnia 2009,17:37

    kategoria: Rodzina

    Tydzień temu opowiadałem moim synom (9 i 6 lat) o krucjatach i zakonach rycerskich. W opowieści nie mogło oczywiście zabraknąć Templariuszy, więc opowiedziałem również o intrydze Filipa Pięknego, spaleniu na stosie Jakuba de Molay, skasowaniu zakonu i przejęciu jego bogactw. Jak można się było spodziewać, dzieci żywiołowo zareagowały na jawną niesprawiedliwość i gdybym nie stonował ich emocji pewnie poszłyby do Francji by za pomocą zabawkowych mieczy obić mordę chciwemu królowi.

    Opowieść miała jednak jeszcze niespodziewane post scriptum. Jak uprzejmie doniosła mi moja Małżonka, parę dni później moi synowie zaczęli się kłócić o technikę palenia ludzi na stosie.

    Młodszy był zdania, że należy zebrać materiał na wielkie ognisko, umieścić na nim człowieka, i podpalić ognisko i człowieka równocześnie.

    Starszy stwierdził, że młodszy jest głupi i się nie zna, bo znacznie lepiej jest rozpalić wielkie ognisko, i wrzucić człowieka gdy będzie się już dobrze fajczyło.

    Żona jednak zamiast wyjaśnić wątpliwości i poinstruować dzieci na temat właściwej technologii korzystania z chrustu, zręcznie pokierowała dziecięcą dyskusję na inny temat, a mi stanowczo zasugerowała, bym za dużo nie rozmawiał z synami na tematy historyczne :-)

    Komentarzy: 29

  • Czy wierzymy w ciała zmartwychwstanie?

    czwartek,6 sierpnia 2009,17:47

    kategoria: Religia

    Kolega Marcin Bytniewski w swoim blogu na temat spirytyzmu raczył wkleić herezję. Co prawda zwalczanie nekromancji słuszną i zbawienną rzeczą jest, ale używanie do tego celu absurdalnej tezy jawnie sprzecznej ze Składem Apostolskim jest rzeczą co najmniej dziwną. Zacytuję dla porządku wątpliwy fragment, po czym wypalę go do żywego mięsa za pomocą swego inkwizytorskiego palnika:

    W momencie śmierci następuje oddzielenie od ciała doczesnego, a człowiek otrzymuje ciało zmartwychwstałe. Dla przykładu: Zauważmy, że nie modlimy się do duszy jakiegoś świętego, ale do niego samego. Dawniej, nazywano zmarłych „duszami” z chęci podkreślenia inności ciała po zmartwychwstaniu.

    Dlaczegóż jest to oczywista herezja?

    • Wierzymy w CIAŁA ZMARTWYCHWSTANIE. Nie w przeniesienie duszy do jakiegoś "ciała zmartwychwstałego" w momencie śmierci.
    • Śmierć według chrześcijańskiej definicji jest rozłączeniem duszy i ciała. Skoro "ciało zmartwychwstałe" mamy otrzymywać w momencie śmierci, to o jakim rozłączeniu może być mowa?
    • Mamy zmartwychwstać tak jak Chrystus. Chrystus zaś zmartwychwstał nie w momencie śmierci, lecz trzeciego dnia. Co więcej, zmartwychwstał w przemienionym, ale w TYM SAMYM CIELE (dlatego niewiasty zastały pusty grób).

    Kolegę Bytniewskiego proszę tedy o zamieszczenie sprostowania. Albo o założenie własnej sekty z wyznaniem wiary zawierającym słowa "Wierzę w przeniesienie duszy w momencie śmierci do nowego ciała zmartwychwstałego i żywot wieczny. Amen."

    ----------

    PS. Dziękuję Marcinowi za skorygowanie felernego tekstu. W obecnym brzmieniu nie mam zastrzeżeń do jego prawowierności :-)

    Komentarzy: 35

O Autorze

Tomek  Torquemada

Tomek Torquemada

Katol, fanatyk i homofob. Ojciec czwórki dzieci. Właściciel przedsięwzięcia dajczak.net - tworzenie serwisów internetowych.

Kategorie

  • Modlitwa

  • Kościół

  • Religia

  • Fronda

  • Ogólne

  • Rozrywka

  • Kultura

  • Pro life

  • Rodzina

  • Wiadomości

  • Polityka

Archiwum

  • marzec 2010

  • luty 2010

  • styczeń 2010

  • grudzień 2009

  • listopad 2009

  • październik 2009

  • wrzesień 2009

  • sierpień 2009

  • lipiec 2009

  • czerwiec 2009

  • maj 2009

  • kwiecień 2009

  • marzec 2009

  • grudzień 2008

  • listopad 2008

Popularne

  • Kto jest Dzieckiem Bożym?

    21 lutego 2010

  • Kardynał Ratzinger uległ tradziuchowskiej propagandzie!

    12 września 2009

  • Vigilate! Apokalipsa zacznie się w przyszły wtorek!

    8 marca 2010

  • Donaldu Tusku! Łapy precz od mojej fajki!

    11 lutego 2010

  • Jezioro spermy, dziecko w słoiku i inne bajki Glorii Polo

    12 marca 2009

Copyright © 1994-2010 Fronda. Portal Poświęcony. Wszelkie prawa zastrzeżone

Dołącz do Klubu Fronda.pl

Zamknij

Reklama w portalu Fronda.pl

Skontaktuj się z nami! Za pomocą poniższego formularza możesz wysłać do nas zapytanie odnośnie reklamy w portalu Fronda.pl. Zapoznaj się także z innymi formami wspierania portalu.

Zamknij

Skontaktuj się z redakcją portalu Fronda.pl

Zamknij