Sprawa ma związek z aktywnością Mudryka w sieci. Piłkarz, który w ostatnich miesiącach pozostaje zawieszony w związku z postępowaniem antydopingowym, brał udział w rozgrywkach online, podczas których – według relacji użytkowników – publikował prowokacyjne komentarze odnoszące się do tragicznych wydarzeń historycznych, w tym do rzezi wołyńskiej. Wpisy te wywołały oburzenie części polskich internautów.
Zajączkowska-Hernik w reakcji napisała, że „obrażanie Polaków i wykorzystywanie historii do prowokacji nie może być tolerowane”, a wobec takich osób należy stosować zdecydowane środki administracyjne, włącznie z wydaleniem z kraju. W innym fragmencie podkreśliła: „Robienie sobie rozrywki z tragedii ofiar to wstyd i hańba”.
Ukraińskie media szeroko odnotowały komentarz europosłanki. Serwis Ukranews relacjonował, że „polska deputowana do Parlamentu Europejskiego grozi Mudrykowi deportacją za obraźliwe wypowiedzi w grze online”. Część dziennikarzy podkreślała, że zachowanie piłkarza budzi kontrowersje, ale jednocześnie wskazywano na polityczny wymiar reakcji z Polski.
Do momentu publikacji artykułu sam Mudryk nie odniósł się publicznie do sprawy i nie przeprosił, a jego klub nie wydał komunikatu w tej kwestii.
Jak długo polski rząd będzie tolerować obrażanie Polaków i propagowanie banderyzmu⁉️
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) February 4, 2026
Mychajło Mudryk, ukraiński piłkarz zawieszony za stosowanie dopingu, obrażał Polskę i wygrażał Polakom... rzezią wołyńską. Na jednym z czatów pisał: "szczęśliwy Wołyń", "na następnej mapie… pic.twitter.com/KRajDRXYY1
