Wcześniej o przygotowaniu „instrukcji” dla prezydenta w wyjątkowo arogancki sposób mówił szef MSZ, wicepremier Radosław Sikorski.

- „Uchwaliliśmy stanowisko Rady Ministrów przed najbliższą wizytą prezydenta Polski w USA: czyli to, co prezydent ma mówić, a czego nie mówić”

- poinformował.

O przekazanym Pałacu Prezydenckiemu piśmie z Ministerstwa Spraw Zagranicznych opowiedział na antenie Telewizji wPolsce24 rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Stwierdził, że to „instrukcje, które można by potraktować jako żart”.

- „Przyznam szczerze, że dokument jednostronicowy wskazujący na kluczowe kwestie, którymi powinien zająć się pan prezydent Karol Nawrocki podczas rozmowy z prezydentem USA Donaldem Trumpem, to żenujące stanowisko MSZ”

- powiedział.

Podkreślił, że w dokumencie nie zawarto „żadnych konkretnych wskazówek”. Znalazło się w nim na przykład zdanie, że „prezydent powinien zadbać o interes Polski w rozmowach z prezydentem Donaldem Trumpem”.

- „Najwyraźniej na tyle stać pana wicepremiera, szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który zapewne otrzymuje stosowne informacje od kierownika placówki w Waszyngtonie pana Bogdana Klicha”

- powiedział Leśkiewicz.

Zaznaczył, że przekazanie prezydentowi przed spotkaniem z prezydentem Stanów Zjednoczonych informacji od resortu dyplomacji na jednej stronie A4 jest niepoważne. Zapewnił jednak, że prezydent poradzi sobie bez wsparcia MSZ.

- „Doskonale wie, jak reprezentować interes Polski i Polaków. Natomiast wyraźnie należy podkreślić, że brak przepływu informacji pomiędzy Pałacem Prezydenckim, a Ministerstwem Spraw Zagranicznych, który jest wywołany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, powinien wzbudzić u wszystkich głęboki niepokój”

- zastrzegł.

Na zarzuty Pałacu Prezydenckiego w krótkim komunikacie odpowiedzieć postanowił rzecznik MSZ Paweł Wroński.

- „Pismo, które rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz nazywa instrukcją MSZ i żartem jest w rzeczywistości stanowiskiem rządu RP, które z natury jest skrótowe. MSZ przygotowało wielostronicowe materiały dla prezydenta Karola Nawrockiego przez wizytą w Waszyngtonie”

- napisał na X.com.

Mazurek: Wygląda jakby pisał to niepołnosprytny stażysta

Trudno nie odnieść wrażenia, że cała instrukcja w rzeczywistości została przygotowana dla celów polityki wewnętrznej i ma budować skierowaną do sympatyków Koalicji Obywatelskiej narrację na temat skuteczności rządu Donalda Tuska w polityce zagranicznej. Wskazuje na to choćby banalność dokument, o której na Kanale Zero opowiedział red. Robert Mazurek. Dziennikarz dotarł to treści „instrukcji” i po jej lekturze stwierdził, że „wygląda jakby pisał to niepołnosprytny stażysta, który chce nas całkiem serio skłócić z Ameryką”.

- „Takie mamy kadry w dyplomacji”

- powiedział zażenowany treścią dokumentu Mazurek.

Dokument jest datowany na 25 sierpnia. Wicepremier Sikorski poinformował o nim jednak dopiero po Radzie Gabinetowej, w czasie której prezydent Karol Nawrocki dyscyplinował rząd Donalda Tuska.

- „Przed rządem polityczne wyzwanie na dzisiaj jest jedno. Musi pokazać, że ta Rada Gabinetowa, która się właśnie odbyła, to był pewien wyjątek. Wyjątek, bo tam pierwsze skrzypce grał prezydent. A reguła jest klarowna. To rząd rządzi i rząd musi to nam wszystkim pokazać”

- wskazał red. Mazurek.

Właśnie to, zdaniem Mazurka, próbowało pokazać MSZ, przesyłając do Pałacu Prezydenckiego swoją instrukcję. Sam dokument jednak, który pokazał w swoim programie dziennikarz, składa się z serii banałów.  

- „Szanowni państwo, jeżeli to jest stanowisko rządu RP przed rozmowami prezydenta RP z prezydentem Ameryki, to ratuj się kto może! Spieprzajmy stąd. Rządzą nami dyletanci!”

- stwierdził.

- „Ja nie wierzę własnym oczom, że ktoś zupełnie serio może prezydentowi wysłać coś takiego”

- dodał.