Dwa dni temu Stolica Apostolska poinformowała, że papież Leon XIV mianował dotychczasowego jałmużnika papieskiego i prefekta Dykasterii ds. Posługi Miłosierdzia metropolitą łódzkim. W ten sposób kończy się posługa kard. Konrada Krajewskiego w Stolicy Apostolskiej i purpurat wraca do kraju, aby pokierować archidiecezją, której pasterzem do niedawna był kard. Grzegorz Ryś.

Jako jałmużnik papieski, kard. Konrad Krajewski był jednym z najbliższych współpracowników papieża Franciszka, którego pontyfikatu cechą charakterystyczną była szczególna troska o ubogich. Funkcję tę polski duchowny pełnił od 2013 roku. W 2022 roku został prefektem Dykasterii ds. Posługi Miłosierdzia. Na tych stanowiskach, decyzją Leona XIV, zastąpi go hiszpański augustianin Luisa Marína de San Martín.

Czy powrót do kraju jest dla kard. Krajewskiego degradacją? Takie pytanie w wywiadzie dla Onetu red. Magdalena Rigamonti zadała ks. prof. Andrzejowi Kobylińskiemu. Dziennikarka zwróciła uwagę na bliską współpracę polskiego purpurata z poprzednim papieżem.

- „W Watykanie był papieskim jałmużnikiem. I nagle zesłanie do Łodzi”

- stwierdziła red. Rigamonti.

- „Normalna roszada kadrowa. Czy przed pontyfikatem Franciszka słyszała pani kiedykolwiek o jakimś innym jałmużniku papieskim?”

- odpowiedział ks. Kobyliński.

Odpowiedź dziennikarki była oczywiście przecząca.

- „No właśnie. Funkcja całkowicie marginalna. To papież Franciszek tak mocno wypromował to stanowisko i samego kard. Krajewskiego. Polityka personalna Franciszka polegała również na tym, żeby pokazać troskę Watykanu o ludzi bezdomnych, biednych, wykluczonych. W ten sposób Krajewski stał się medialną twarzą działalności charytatywnej papieża z Argentyny. Taka była strategia medialna pontyfikatu Franciszka. Niektórzy twierdzą, że jednym z najważniejszych autorów tej strategii był włoski pisarz, polityk i dziennikarz Eugenio Scalfari, założyciel lewicowego dziennika La Repubblica

- wyjaśnił filozof.

Dziennikarka zwróciła uwagę, że kard. Krajewski, jako papieski jałmużnik, był bardzo zajętym człowiekiem. Zajmował się m.in. wysyłaniem konwojów na Ukrainę, organizowaniem pomocy humanitarnej dla Strefy Gazy, dbał o bezdomnych w Wiecznym Mieście.

- „Czy takie rzeczy powinien robić członek Świętego Kolegium Kardynalskiego? To był raczej eksperyment papieża z Argentyny, który dążył do stworzenia częściowo nowego Kościoła katolickiego. Do tego rodzaju działalności mamy przecież przygotowanych wiele innych osób. Do pracy z bezdomnymi nie są potrzebne święcenia kapłańskie czy biskupie, a tym bardziej nie trzeba być kardynałem”

- podkreślił kierownik Katedry Etyki UKSW w Warszawie.

Rozmówca Onetu przyznał, że mając bliski kontakt z papieżem Franciszkiem, kard. Krajewski załatwiał wiele związanych z Polską spraw „z pominięciem oficjalnych urzędów i procedur”. Wedle niektórych pogłosek, to właśnie on miał być promotorem watykańskiej kariery kard. Grzegorza Rysia.

- „Natomiast Leon ma inną osobowość, chociaż doktrynalnie całkowicie utożsamia się z nowym modelem Kościoła katolickiego, wprowadzonym w życie przez swego poprzednika. Robert Prevost na pewno nie będzie promował w działalności nowego jałmużnika papieskiego spektakularnych i czasami kontrowersyjnych działań medialnych, które były oczkiem w głowie papieża z Argentyny. Leon XIV ciągle zmienia zespół swoich współpracowników, tworzy nową drużynę.”

- ocenił ks. prof. Kobyliński.