Lewicowo-liberalne środowiska chcą pod pretekstem walki z mową nienawiści szerzyć cenzurę. Elity tych środowisk tymczasem przekraczają wszelkie granice jako autorzy ohydnego hejtu. Serię obrzydliwych ataków pod adresem żony prezydenta rozpoczęła aktorka Agnieszka Robótka-Michalska.

- „Marta Nawrocka urodziła w wieku 16 lat. Nie ujawniła nazwiska pedofila, który ją zapłodnił. Dlaczego kryje pedofila? Ktoś coś?”

- napisała w mediach społecznościowych.

Na jej wpis postanowił zareagować prof. Stanulewicz.

- „Pani Agnieszko! W Trójmieście tajemnicą poliszynela jest to, że Nawrocka została wykorzystana jako nieletnia przez jednego z bossów światka przestępczego, a następnie po zajściu w ciążę, przekazana ‘w spadku’ z polecenia Batyrowi”

- odpowiedział wykładowca prawa.

Na skandaliczne zachowanie pracownika UAM zareagował m.in. poseł PiS, dr Bartłomiej Wroblewski.

- „To w żaden sposób nie mieści się w granicach polskiej kultury i akademickiej tradycji. Słowa nie powinny pozostać bez konsekwencji, ale czy jak zwykle nie skończy się na kilkugodzinnym oburzeniu?”

- zastanawia się prawnik.

Przyznaje, że „po ćwierć wieku na uniwersytecie mam ograniczoną wiarę w działania dyscyplinujące w takich sytuacjach, bo uniwersytet taki jak dziś jest reagować nie jest w stanie”. Zauważa przy tym, że to Polacy utrzymują ten uniwersytet.

- „Czy i jak długo my - wszyscy obywatele - mamy płacić w podatkach na taką barbarię. Być może trzeba się pogodzić, że niektórzy z Rodaków chcą w takim świecie żyć. Tylko niech robią to na własny rachunek”

- stwierdził.