We wpisie opublikowanym na serwisie X polityk stwierdził, że nowe produkty przypominające słodkie napoje mogą być elementem długofalowej strategii budowania przywiązania do marek alkoholowych już od najmłodszych lat.
„Alkotubki wróciły? Nie. Teraz przebrano je za… oranżadę” – napisał Mateusz Morawiecki.
Mechanizm marketingowy
Były premier wskazuje, że sprzedawanie słodkich napojów pod markami kojarzonymi z alkoholem może prowadzić do stopniowego oswajania najmłodszych z symboliką i kulturą picia alkoholu.
„Koncerny piwne wprowadzają na rynek oranżady pod brandami znanych piw. To nie jest przypadek. To przemyślana strategia marketingowa” – podkreślił.
W jego ocenie mechanizm działania jest prosty i opiera się na psychologii marketingu oraz budowaniu przywiązania do marki. Jak zauważył:
„Najpierw dziecko sięga po ‘oranżadę’ z logo piwa. Potem przyzwyczaja się do marki. A za kilka lat sięga już po wersję z alkoholem”.
Zdaniem polityka jest to forma pośredniego kształtowania przyszłych konsumentów alkoholu.
Eksperci: podobne zjawisko od wielu lat
Problem marketingu produktów bezalkoholowych pod markami napojów alkoholowych jest od lat analizowany przez specjalistów zajmujących się profilaktyką uzależnień oraz zdrowiem publicznym. W wielu krajach zwraca się uwagę na tzw. efekt normalizacji – sytuację, w której symbole, opakowania i rytuały związane z alkoholem stają się częścią codzienności jeszcze zanim młody człowiek osiągnie pełnoletność.
Dzieci i młodzież uczą się przede wszystkim poprzez obserwację dorosłych oraz kontakt z symbolami kulturowymi. Jeżeli znaki graficzne, nazwy czy opakowania związane z alkoholem pojawiają się w kontekście słodkich napojów, mogą one stopniowo budować skojarzenia, które później przenoszą się na produkty zawierające alkohol.
Rosnący trend: młodzi wybierają życie bez alkoholu
W swoim wpisie Mateusz Morawiecki zwrócił również uwagę na ważny trend społeczny, który obserwowany jest w wielu krajach świata – rosnącą liczbę młodych ludzi deklarujących rezygnację z alkoholu.
„Dzisiejsza młodzież jest naprawdę mądra i świadoma. Coraz więcej młodych ludzi mówi jasno: zero alkoholu. Ten trend rośnie na całym świecie” – napisał.
W jego ocenie właśnie dlatego działania marketingowe koncernów alkoholowych mogą być próbą przeciwdziałania temu trendowi poprzez budowanie przywiązania do marek już na bardzo wczesnym etapie życia.
„Zdrowie młodego pokolenia czy zyski korporacji?”
Były premier zaapelował także o poważną refleksję państwa nad regulacjami dotyczącymi promocji produktów związanych z alkoholem.
„Dlatego trzeba powiedzieć jasno: nie pozwólmy korporacjom wykorzystywać dzieci jako przyszłych klientów alkoholu” – podkreślił.
W zakończeniu wpisu postawił pytanie, które – jego zdaniem – powinno stać się osią debaty publicznej:
„Państwo musi wreszcie zadać sobie pytanie: czy ważniejsze są zyski koncernów, czy zdrowie młodego pokolenia Polaków? Ja nie mam wątpliwości. I będę o tym mówił głośno”.
Debata dopiero się rozpoczyna
Sprawa napojów bezalkoholowych sprzedawanych pod markami alkoholu pokazuje szerszy problem: granice marketingu produktów związanych z alkoholem w przestrzeni publicznej. Eksperci podkreślają, że chodzi nie tylko o sam skład napoju, lecz także o symbole, skojarzenia i wzorce kulturowe, które mogą wpływać na przyszłe zachowania konsumentów.
Dyskusja na ten temat prawdopodobnie będzie się w najbliższych miesiącach nasilać, ponieważ dotyka nie tylko rynku napojów, lecz także kwestii zdrowia publicznego oraz ochrony najmłodszych przed wpływem agresywnego marketingu.
⚠️Alkotubki wróciły? Nie. Teraz przebrano je za… oranżadę.
— Mateusz Morawiecki (@MorawieckiM) March 12, 2026
Koncerny piwne wprowadzają na rynek oranżady pod brandami znanych piw. To nie jest przypadek. To przemyślana strategia marketingowa.
Najpierw dziecko sięga po „oranżadę” z logo piwa. Potem przyzwyczaja się do marki. A… pic.twitter.com/sAgKfFIE0V
