Wczoraj odbyła się II tura wyborów na przewodniczącego Polski 2050, w której udział wzięły Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska. Ich rezultat mieliśmy poznać do godz. 22. Przed północą poinformowano jednak, że z uwagi na problemy techniczne głosowanie musiało zostać unieważnione. Dlaczego tak się stało? W rozmowie z Wirtualną Polską działacze zasugerowali, że partia mogła wykupić od firmy umożliwiającej internetowe głosowanie zbyt mały pakiet, pozwalający na oddanie 1000 głosów w ciągu miesiąca, a z uwagi na dwie tury, potrzebny był pakiet umożliwiający oddanie 1600 głosów.

- „System około godz. 21 przestał przyjmować głosy”

- wskazali działacze.

Wypowiadając się anonimowo, politycy Polski 2050 zwrócili uwagę, że „jeśli kupiono 1000 głosów, to już w pierwszym głosowaniu oddało głos 700 osób i zostało za mało slotów, by mogli głosować wszyscy uprawnieni”.

Doniesienia te potwierdzają ustalenia byłego ministra cyfryzacji Janusza Cieszyńskiego.

- „Polska 2050 to partia-mem. Udało mi się ustalić, dlaczego wywróciły się ich wybory. Otóż w rejestrze umów na BIP jest umowa z firmą sixpoints - Jędrzej Koronowicz na 299 złotych netto miesięcznie. W tej cenie jest pakiet… 1000 głosów i stąd wtopa. LOOOL”

- napisał parlamentarzysta.

W kolejnym wpisie dodał, że został poinformowany, iż partia dokupiła dodatkowy pakiet na II turę. O tym jednak brak informacji w rejestrze umów partii.

- „Zwrócono mi uwagę, że podobno dokupiono odpowiedni pakiet. To oznacza, że Polska 2050 nie aktualizuje zgodnie z prawem rejestru umów - ostatni wpis tam jest z… października. Widać, że pani Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz to raczej od Tik toka niż prowadzenia partii jest ekspertką”

- stwierdził.