Spór dotyczy reakcji brytyjskiego rządu na działania militarne USA. Starmer początkowo zaznaczył, że Wielka Brytania nie bierze bezpośredniego udziału w nalotach, argumentując, iż każda operacja wojskowa musi opierać się na „realnym, przemyślanym planie”. Zaznaczył także, że nie wierzy w skuteczność zmiany reżimu wyłącznie poprzez ataki powietrzne.
Sytuacja uległa jednak częściowej zmianie po odwetowych działaniach Iranu, który zaatakował cele powiązane z USA w regionie. Londyn zgodził się wówczas na wykorzystanie brytyjskich baz do – jak to określono – „ograniczonych i defensywnych operacji” prowadzonych przez siły amerykańskie. Dodatkowe napięcie wywołał incydent z użyciem drona wobec brytyjskiej bazy na Cyprze, który – według lokalnych władz – mógł zostać przeprowadzony przez formację powiązaną z Hezbollahem.
Trump podkreślił, że Stany Zjednoczone nie potrzebują wsparcia Wielkiej Brytanii, by prowadzić operacje militarne, jednak postawa Londynu go rozczarowała. W tym samym wywiadzie pozytywnie ocenił reakcję innych europejskich partnerów, w tym Francji i Niemiec.
Agencja Reuters zwraca uwagę, że decyzje Starmera wywołały podziały także na brytyjskiej scenie politycznej. Część lewicy domagała się jednoznacznego potępienia działań militarnych przeciwko Iranowi, podczas gdy środowiska konserwatywne krytykowały premiera za brak pełnego wsparcia dla najważniejszego sojusznika.
Z kolei wspólne oświadczenie wydane przez Wielką Brytanię, Francję i Niemcy podkreślało potrzebę utrzymania dialogu oraz wznowienia negocjacji dyplomatycznych w celu deeskalacji napięć w regionie.
