Kilka dni temu resort klimatu wydał zgodę na działalność poznańskiej spółki Ecokaucja Polska S.A., która stała się ósmym operatorem systemu kaucyjnego w Polsce. Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Sądowego, prezesem zarządu spółki jest Piotr R., a jej jedynym akcjonariuszem pozostaje firma Polcopper, należąca do tego samego przedsiębiorcy i jego rodziny.
Sprawa budzi ogromne emocje, ponieważ – jak przypomina Grzegorz Wierzchołowski – biznesmen był w ostatnich miesiącach jednym z głównych bohaterów śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Krajową. „Piotr R. to bowiem postać, wokół której toczy się jedno z największych śledztw ekologicznych w kraju” – pisze autor na portalu Niezalezna.pl.
Według ustaleń śledczych biznesmen miał kierować zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się nielegalnym obrotem odpadami. „Prokuratura Krajowa postawiła prezesowi Ecokaucji zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, której celem było popełnianie przestępstw przeciwko środowisku związanych z obrotem odpadami, w tym o właściwościach szczególnie niebezpiecznych, rakotwórczych, toksycznych i szkodliwych dla środowiska” – relacjonuje Grzegorz Wierzchołowski.
Biznesmen został zatrzymany 1 października 2025 roku i spędził cztery miesiące w areszcie tymczasowym. Na wolność wyszedł dopiero na początku lutego 2026 roku decyzją Sądu Apelacyjnego w Łodzi. Zastosowano wobec niego środki wolnościowe – zakaz opuszczania kraju oraz obowiązek regularnego meldowania się na policji.
Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że decyzja o przyznaniu licencji dla Ecokaucji Polska S.A. została podpisana 28 stycznia 2026 roku, czyli w czasie, gdy Piotr R. nadal przebywał w areszcie. „Oznacza to, że resort wydał państwową licencję podmiotowi w momencie, gdy jego prezes wciąż siedział w areszcie z zarzutami kierowania ‘mafią śmieciową’” – podkreśla autor publikacji.
Jak przypomina Grzegorz Wierzchołowski, funkcjonujący od jesieni 2025 roku system kaucyjny w Polsce od początku zmaga się z problemami organizacyjnymi. „Polacy narzekają na niedziałające i przepełnione automaty. Są też elementy systemu, które liczą straty. Swoje wnioski wyciągają już samorządy” – zauważa publicysta w najnowszym numerze „Gazety Polskiej”.
System kaucyjny polega na tym, że klienci płacą kaucję za opakowanie przy zakupie napoju, a po jego zwrocie odzyskują pieniądze. Jeżeli jednak opakowanie nie zostanie oddane, środki pozostają w systemie. Jak tłumaczy Ministerstwo Klimatu i Środowiska, „nieodebrana przez konsumentów kaucja trafi do operatora systemu i będzie przeznaczona na finansowanie systemu”.
