W środę premier Donald Tusk poinformował w mediach społecznościowych o „cyberataku na system informatyczny Platformy”.

- „Zaczęła się obca ingerencja w wybory”

- oświadczył podkreślając, że służby wskazują na „wschodni ślad” wrogich działań.

Wedle ustaleń dziennikarza śledczego Radia ZET Mariusza Gierszewskiego, nieznanym dotąd sprawcom udało się przejąć konto jednego z lokalnych działaczy Platformy Obywatelskiej, z którego przejęli adresy mailowe i korespondencję, a następnie rozesłali z tego konta maile ze złośliwym oprogramowaniem.

Sposób, w jaki rządzący informowali o incydencie, wielu komentatorom skojarzył się z wydarzeniami w Rumunii, gdzie pod pretekstem rzekomych wpływów Rosji, najpierw unieważniono pierwszą turę wyborów prezydenckich, a później wykluczono z nich cieszącego się największym poparciem, prawicowego kandydata. Do sprawy odniósł się w programie „Graffiti” na antenie Polsat News europoseł Michał Dworczyk.

- „Obawiam się, że jest to przygotowanie do takich rozwiązań, jakie zostały zastosowane w Rumunii czy we Francji, żeby wyeliminować kandydatów opozycji z wyścigu wyborczego, trudno mi inaczej to sobie wyobrazić”

- przyznał polityk.

Zwrócił uwagę, że do niedawna przewodniczący PO zupełnie inaczej podchodził do ataków hakerskich realizowanych przez powiązane z Kremlem grupy.

- „Do niedawna pan Donald Tusk bagatelizował w ogóle takie rzeczy, sam o tym dobrze wiem, bo jestem jedną z tych kilkudziesięciu osób, polskich polityków, których skrzynki zostały zaatakowane przez hakerów powiązanych z rosyjskimi i białoruskimi służbami specjalnymi”

- przypomniał.

- „Firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem już dawno stwierdziły, kto dopuścił się tego ataku. Do tej pory pand Donald Tusk to bagatelizował i żartował”

- dodał.

Teraz jednak, kiedy zaatakowana miała zostać skrzynka działacza PO, szef rządu alarmuje o ingerencji w wybory.

- „To wszystko pokazuje, że wzorem krajów, które przytoczyłem, może u nas również dojść - w przypadku niekorzystanego wyniku kandydata PO, a to jest bardzo prawdopodobne - do zakwestionowania wyborów”

- stwierdził Dworczyk.

Podkreślił, że rządzący w ostatnich miesiącach udowodnili, iż „nie cofną się przed niczym”. Jego zdaniem, obecnie mamy do czynienia z „budowaniem atmosfery i tworzeniem podglebia do ewentualnego zakwestionowania wyborów, gdyby kandydat PO przegrał wybory”.