Najgorzej sytuacja wygląda w sprawach upadłościowych, gdzie na wyrok czeka się średnio aż 50 miesięcy, czyli ponad cztery lata. Niewiele lepiej jest przy sprawach dotyczących szkód górniczych i geologicznych — tam przeciętny czas rozstrzygnięcia sięga 36 miesięcy. W sprawach cywilnych w sądach okręgowych postępowanie trwa średnio 11,9 miesiąca, w karnych — 9,8 miesiąca, a w gospodarczych — 13,1 miesiąca.
Problemy nie omijają też sądów rejonowych. Tam czas postępowania wzrósł z 5,7 do 6,1 miesiąca, przy czym sprawy pracownicze ciągną się wyjątkowo długo — średnio 11,4 miesiąca. Skala przewlekłości przekłada się już na konkretne kwoty odszkodowań: w 2025 roku zasądzono łącznie 7,5 mln złotych z tytułu naruszenia prawa do rozpoznania sprawy w rozsądnym czasie, o ponad pół miliona więcej niż w roku poprzednim.
Eksperci alarmują, że opóźnienia mają poważne skutki nie tylko dla zwykłych obywateli, ale i dla całej gospodarki. Mecenas Marcin Wolny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wskazuje, że im później zapada wyrok, tym mniejsze ma on praktyczne znaczenie. Najbardziej odczuwają to przedsiębiorcy, którzy przez lata nie mogą wyegzekwować należnych im pieniędzy. Adwokat Maciej Zaborowski dodaje, że przewlekłość procesów uderza w stabilność biznesu i utrudnia dochodzenie roszczeń wobec nieuczciwych kontrahentów. Jak jednak gorzko zauważa prawnik, jest jedna grupa, która korzysta na tej sytuacji — przestępcy.
