15.06.20, 10:50Screenshot Youtube - lifesitenews

Gerhard van den Aardweg: Homoseksualizm można wyleczyć

Fronda: Panie Profesorze, od 1967 roku prowadzi Pan praktykę psychoterapeutyczną dla homoseksualistów. W ciągu tego czasu zdołał Pan pomóc kilkuset homoseksualistom porzucić dotychczasową preferencję seksualną i stać się heteroseksualistami. Czy na podstawie zarówno swoich badań teoretycznych, jak i praktycznej terapii może Pan odpowiedzieć na pytanie, czy homoseksualizm jest normalny? Sami homoseksualiści często mówią: taki się urodziłem, więc muszę już taki być…

 

Gerard van den Aardweg: Po pierwsze: jeżeli nawet to prawda, że można się urodzić homoseksualistą, to samo w sobie nie oznacza jeszcze, że jest to normalne . Jest wiele rzeczy, z którymi się rodzimy, a które są chorobami. Po drugie: nie można się urodzić homoseksualistą. Po trzecie zaś: nie jest to także normalne. Że nie jest to normalna sprawa, to może zobaczyć - jak sądzę - każdy. Kto choć trochę zna się na ludzkim organizmie, ten dostrzega, że funkcjonowanie ciała, budowa organów czy precyzja procesów biologicznych nastawionych na obszar seksualności mają na względzie prokreację. Dlatego nonsensem jest uważać, że byłoby normalne, gdyby istniała mał a grupa ludzi, która mim o tych wszystkich funkcji, gdy wszystko działałoby prawidłowo, nie mogłaby osiągnąć celu, jakim jest przyciągnięcie odmiennej płci. To samo byłoby, gdybyśmy np. patrzyli na motyle lecące na poszukiwanie swojego partnera, który ma przecież na skrzydłach określone znaki, wzory i kolory. Jak świetnie jest to zorganizowane w całej przyrodzie! A u człowieka nagle miałoby być inaczej? To byłoby nienormalne. To oczywiste, że zdarzają się zaburzenia pewnych funkcji i by to stwierdzić, nie są konieczne wieloletnie studia psychologiczne czy psychiatryczne; to może zobaczyć każdy. Od czasu do czasu można znaleźć notki w prasie, że homoseksualiści mieliby być odmienni, inaczej ukształtowani czy uformowani niż heteroseksualiści. Albo że zostały znalezione czynniki hormonalne czy też geny - tak zwany „gen homoseksualny" - ale to wszystko okazało się bzdurą. Nic nie zostało znalezione. Wszystko, co odkryto, to jedynie to, że ci ludzie z punktu widzenia biologii są na szczęście całkiem normalni i całkowicie zdrowi. A to oznacza, że w zasadzie posiadają również instynkt heteroseksualny. Jeżeli zaś nie może on dobrze funkcjonować, to mamy do czynienia z zaburzeniem instynktu seksualnego, co jest pewnego rodzaju neurozą, w tym wypadku neurozą seksualną. Homoseksualizm, takie jest moje zdanie, należy do szerokiego obszaru zaburzeń nerwicowych, tak jak nerwica natręctw, szereg odmian kompleksów niższości, depresje nerwicowe, a także właśnie zaburzenia seksualne. Wśród tych ostatnich mamy nie tylko homoseksualizm, ale też ekshibicjonizm, fetyszyzm, masochizm czy pedofilię - nie powinniśmy przy tym zapominać, że jest pedofilia heteroseksualna i homoseksualna. Dlatego nie powinno się uważać homoseksualizmu za zjawisko odosobnione, jedyne w swoim rodzaju.

 

Czy wobec tego można powiedzieć, że homoseksualizm jest chorobą?

Nie używam raczej tego słowa, które niekiedy nie wywołuje dobrych skojarzeń. Mówiąc o chorobie, myślimy raczej o czymś cielesnym, o cielesnym schorzeniu. A to nie jest to. To jest tak, jak z uzdrowieniem: owszem, można powiedzieć „uzdrowienie", ale brzmi to tak trochę symbolicznie, uzdrowienie oznacza przemianę, poprawę. To jest oczywiście uzdrowienie, ale uzdrowienie psychiczne, tak jak psychiczne jest zaburzenie.

 

Skąd się bierze to zaburzenie

W centrum znajduje się kompleks niższości dotyczący obszaru męskości, u lesbijek zaś kompleks niższości związany ze sferą kobiecości. Można czuć się niedowartościowanym w wielu obszarach swego „ja", np. w związku z inteligencją, rasą czy pochodzeniem społecznym - pochodzę z tej, a nie innej warstwy społecznej i z tego powodu odczuwam pewne niedowartościowanie, pewien kompleks. Słowem, odczuwać niższość, niedowartościowanie oznacza mieć poczucie, a nawet pewność, że jest się mniej wartym w specyficznym obszarze męskości czy też kobiecości - i to samo dotyczy odczuć homoseksualnych.

 

Jakie mogą być przyczyny powstania tego kompleksu?

Czynniki są rozmaite. W pierwszym rzędzie kompleks rozwijający się w męskim homoseksualizmie związany jest z brakiem identyfikacji z ojcem lub z niepełną czy ułomną osobistą relacją z nim. Ojciec w rodzinie jest dla chłopca przede wszystkim mężczyzną - głównym, pierwszym mężczyzną na świecie - i chłopiec stara się go naśladować. Rozwija w sobie poczucie, że też jest chłopcem, że dobrze jest być fajnym, prawdziwym chłopakiem. Jeżeli syn wyczuwa, że ojciec go lubi, uznaje to, że jest chłopcem, i kiedy np. ojciec wykonuje niektóre czynności wspólnie ze swoim synem, takie typowo męskie rzeczy w naszej kulturze, albo rozmawia z chłopcem w męski sposób, to chłopiec nabiera poczucia, że oto należę do świata mężczyzn, a w pierwszym rzędzie do świata swego ojca. Jeżeli więc brakuje tej więzi, jeżeli ojciec wykazuje niewielkie zainteresowanie synem, a może jest już bardzo stary albo zbyt zajęty, zapracowany i nigdy go nie ma w domu, jeżeli syn prawie wcale nie zna swego ojca, bo albo go nie ma, albo chłopiec mieszka razem z rozwiedzioną matką i ojciec nie za bardzo się nim interesuje, i jeżeli w takich przypadkach chłopiec nie ma też innych ojcowskich odniesień w swoim życiu - może to być starszy brat, wujek, stryjek, a może nauczyciel lub sąsiad - to wzrastając ma niewielkie szanse, by rozwijać swe męskie właściwości. Potem dochodzi do kontaktu z innymi chłopcami - a są to dzieci, dzieci zaś zawsze lubią się porównywać i porównują się z innymi. I tak chłopiec zaczyna odczuwać, że jest mało czy mniej męski, mało odważny, a ten świat chłopców, świat młodych mężczyzn jest dla niego obcy... Reasumując, czynnik ojcowski to często „psychologicznie brakujący ojciec". Bo nawet kiedy ojciec wprawdzie jest, ale jest on starszym panem albo jest zbyt mało ojcowski czy męski, to wtedy staje się właściwie nieobecny, staje się „psychologicznie nieobecnym ojcem". Drugim istotnym czynnikiem jest matka, która powinna powstrzymywać się od przesadnej troskliwości, również wówczas, gdy małżeństwo nawala. To jest bardzo ważne. Kiedy matka za bardzo kieruje się na chłopca, utrzymuje z nim zbyt mocne więzi albo ma trochę zbyt duże skłonności do panowania nad nim, jest szybka i aktywna i wszystko robi sama, to wówczas odbiera mu inicjatywę. Ten czynnik matczyny może doprowadzić do tego, że chłopiec za mało rozwinie swoje chłopięctwo. Chłopiec, z którym obchodzono się zbyt troskliwie, bardziej się boi - czuje strach przed obrażeniami ciała, strach przed drobnymi bijatykami z innymi chłopcami, nie bierze udziału w sztubackich figlach. I choć jest posłuszny i grzeczny, to jednak zbyt mało samodzielny. Kiedy oba te czynniki - ojca i matki - zbierają się razem w rodzinę, to wtedy prawdopodobieństwo, że chłopiec będzie czuł się niedowartościowany wśród rówieśników, w tym świecie chłopców, zdecydowanie rośnie.

 

Czy tylko czynnik rodzicielski jest decydujący?

Dochodzą do tego też i inne czynniki, np. pozycja, miejsce wśród dzieci. Poddano np. statystycznej analizie rodzeństwa, ale tylko braci i okazało się, że istnieje duże statystyczne prawdopodobieństwo rozwinięcia się homoseksualizmu u młodszego lub najmłodszego z braci. Stwierdzono, że częściej wśród braci jeden, i to na ogół młodszy lub najmłodszy, jest mniej męski, traktowany bardziej troskliwie albo nie akceptowany przez starszego brata jako mężczyzna: mówię ci, idź pobaw się z siostrą... Taki schemat: my mężczyźni, a on inny. Zatem grupa dzieci ma bardzo duże znaczenie.

Niekiedy dochodzą też inne rzeczy, związane z ciałem. Często słyszałem od mężczyzn, że w swojej młodości zależni byli od swych wad cielesnych: jąkali się, byli bardzo grubi albo mieli jakieś inne wady, których doświadczali jako ułomności. I to jest właściwie zrozumiałe, gdyż ten, kto jest głuchy, kto nie słyszy, tak czy owak szybko czuje się wykluczony z grupy. Kolejnym czynnikiem jest wychowanie, np. przez dziadków. Bywa, że matka nie może wychowywać, ojca nie ma, pozostają zatem dziadkowie, dobrzy ludzie - wychowali chłopca, ale mieli już 60 lat i więcej. Dziecko rozwijało się więc bardzo dziecięco, jak bobas, i mimo że inni rówieśnicy byli już o wiele bardziej rozwinięci, to ono nadal czuło się jak bobas. I tu brakuje oczywiście męskiego wpływu, wpływu młodszego mężczyzny. Wskutek tych wszystkich czynników dochodzi do tego, że chłopiec czuje się nieswojo w grupie swych kolegów. Nie pasuje do nich, bo są zbyt szorstcy, bo mają zwyczaje, których on nie zna. Wspomniane czynniki przygotowują do tego, co będzie się działo w okresie nastoletnim, czyli od 10, 12 do 16 lat. Czynniki te wiążą się wtedy dopiero ze sobą. I jeżeli chłopiec nie widzi się potem w grupie chłopców, w tym męskim świecie, nie pasuje do niego, nie czuje się tam swojsko, to wówczas może to doprowadzić do powstania kompleksów. Często może się zdarzyć, że chłopiec jest bity czy wyśmiewany przez innych, co jest bardzo upokarzające. Pewien mężczyzna jako chłopiec został wychowany przez matkę, był takim maminsynkiem. Potem, gdy miał już 12 lat, przeprowadził się i poszedł do szkoły, gdzie spotkał się z obcymi chłopcami, którzy go przezywali „Młoda Dama" albo „Damulka". Nawet nauczyciel mówił: ta młoda damulka to Karl, a teraz chodź na środek i coś powiedz. To było oczywiście bardzo żenujące. Od tej pory młody wówczas mężczyzna miał poczucie, że nie jest prawdziwym chłopcem, że jest raczej swego rodzaju dziewczyną, że ma więcej kobiecych przyzwyczajeń, gestów etc. I przyzwyczaił się. Bardzo ważny jest też sport. Statystycznie homoseksualiści bardzo rzadko jako chłopcy grali w piłkę nożną. A w naszej kulturze - czy to w Polsce, czy w Holandii, czy w Brazylii - gra się w piłkę i gra ta jest właściwie jedyną formą aktywności chłopców, która jeszcze nie została całkiem przejęta przez dziewczyny. Kopie się piłkę i jest to typowe. Futbol jest również pewną formą walki, współzawodnictwa. Tam liczą się siły, trzeba atakować. Jest to zatem także zdrowa, normalna forma agresji, możliwość wyżycia się w sposób sportowy.

Ale tamci chłopcy nie grali. Nie wiadomo, czy rzeczywiście nie potrafili grać w piłkę, czy bali się przegranej, zranienia. Tu zaczyna się kompleks niższości. Unikali bijatyk, futbolu, w Stanach Zjednoczonych unikali baseballu.

 

Powiedział Pan o czynnikach wpływających na powstanie homoseksualizmu, a jak wygląda jego rozwój?

W okresie przednastoletnim i nastoletnim chłopak moż e czuć się samotny, kiedy nie ma przyjaciela. Również dziewczęta w wieku 12-14 lat pragną mieć przyjaciółkę - i jeśli ją mają, to dobrze, bo to wpisane jest w tę fazę rozwoju. Chłopak, który nie potrafi zawiązać przyjaźni, który czuje się bardziej swojsko w towarzystwie dziewcząt, który boi się rówieśników - jeśli zamyka się w sobie i zaczyna rozwijać w sobie tęsknotę za przyjacielem, to wówczas już coś się zaczyna. Przede wszystkim zaczyna się pragnąć przyjaciela, osobistego przyjaciela. Potem pojawia się podziw, że on ma to, czego mi brakuje, ma to, co jest popularne: jest odważny, wygląda męsko, silnie, a ja mogę mieć uczucie, że nie wyglądam tak krzepko, że jestem mały... I tu zaczyna grać rolę cielesny kompleks niższości. Czuję się gorszy, bardziej brzydki, ale przede wszystkim jest to kwestia męskości i wówczas podziwia się przyjaciela z dystansu i pragnie się go. W okresie nastoletnim w takich fantazjach, by mieć przyjaciela, zaczyna pojawiać się aspekt erotyczny. Rozwój seksualny w tym okresie jeszcze trwa, ta sfera nie jest w pełni ukształtowana. To wszystko są właściwie jeszcze dziecięce i infantylne fantazje. Początkowo interesującym obiektem pod względem seksualnym jest własne ciało, a także ciało przyjaciela. Wtedy albo od czasu do czasu mają miejsce gry erotyczne z przyjacielem, albo też tylko w wyobraźni i z samozaspokojeniem. Można sobie wyobrazić, że ten przyjaciel bawi się w gry erotyczne. To jest oczywiście intymne, ale połączone z wielkim uwielbieniem, można by nawet powiedzieć: z idolatrią, ubóstwieniem męskości innego: jego penis, jego szerokie ramiona, jego męski głos, jego męskie spojrzenie są przedmiotem westchnień. Jest to więc dziecięcy podziw, ale moż e być on bardzo silny i tym mocniejszy, im większe jest poczucie samotności i niższości. Wówczas pragnie się bardziej. I ostatni punkt - nawyk. Nawyk umożliwia łączenie tęsknotę za ubóstwianym z poczuciem litowania się nad sobą. Brzmi to może ostro, prawda?

 

Nie zaprzeczam.

Poczucie niższości zawsze jest związane z użalaniem się nad sobą. To nie jest świadome i nie sądzę, by miody człowiek chciał się świadomie nad sobą użalać, raczej czyni to w sposób spontaniczny. „Ja" jest najważniejszym, co istnieje, a u dzieci to „ja" jest jeszcze większe, bo dzieci są bardzo egocentryczne. Kiedy więc dziecko czuje się niedowartościowane, kiedy ma poczucie, że znaczy mniej niż reszta albo że jest nikim, że nie ma tego, nie ma owego itd., to wtedy pojawia się uczucie smutku. Smutek jest stanem normalnym. Dzieci łatwiej płaczą. W okresie nastoletnim jest więc wiele użalania się nad sobą. Ale to litowanie się nad sobą w okresie nastoletnim możemy określić jeszcze innym terminem - jest to „samo-dramatyzowanie", co właściwie jeszcze lepiej wyraża, o co chodzi, dzieci w tej fazie życia mają bowiem większą skłonność, by dramatyzować nad sobą: mój ojciec wcale mnie nie kocha, on mnie nienawidzi... W rzeczywistości ojciec jest może trochę za bardzo egocentryczny... ale czy mnie nienawidzi? Dziecko jednakże może to tak odczuwać: czuję się ofiarą nienawiści ojca! Właśnie, ważne słowo - ofiara, czuć się ofiarą, a nawet czuć się męczennikiem. Zastaje to więc jeszcze bardziej wzmocnione, to samo-dramatyzowanie, dramatyzowanie nad swoją krzywdą, swoim bólem. Dzieje się tak zawsze w przed-fazie homoseksualizacji danej osoby. Nikt nie lubi tęsknić w samotności. W rzeczywistości człowiek użala się nad sobą bardzo szybko i bardzo łatwo. Myślę nawet, że tylko święci nigdy się nad sobą nie użalali. Ale większość ludzkości jak najbardziej, i to często! A dzieci z całą pewnością. Więc chłopiec czuje się wówczas biedny i samotny, gdyż nie jest taki jak inni, a podziw dla upragnionego przyjaciela jest tragiczny, bo on wszak nigdy nie będzie moim przyjacielem, bo jestem nikim. To bolesna samotność. Powstrzymanie się od użalania nad sobą nie jest łatwe nawet dla dorosłych, a cóż dopiero mówić o dzieciach. Dlatego powinny one otrzymywać duże wsparcie, powinno się im okazywać wiele serdeczności, wtedy są w stanie niejedno znieść. Dzieci te są zwykle pozostawiane same sobie, uciekają w samotność, zapadają się w głąb siebie, uciekają w wyobraźnię. Takie same fantazje homoseksualne występują też i u dorosłych 50-, 60-letnich mężczyzn. Ale są to zawsze tylko infantylne fantazje nastolatków z okresu dojrzewania. I zawsze są to takie fantazje, w których pociesza się trochę samego siebie.

 

Wydaje się, że ta skłonność do samo-dramatyzacji cechuje w ogóle społeczność homoseksualną.

U każdego dorosłego homoseksualisty spotyka się pewną dozę litości nad sobą samym. Nieświadoma, stała litość nad sobą wynika nie z tego, że jest się homoseksualistą, lecz raczej z poczucia, że nie jest się takim samym mężczyzną jak inni, że się czuje wykluczonym z grupy rówieśników już w młodości. I to tłumaczy on sobie dyskryminacją, że jest biedny, prześladowany. I to jest oficjalne stanowisko homoseksualistów - że są biednymi ofiarami. A to dokładnie pasuje do chłopięcych marzeń, idealnie się w nie wpasowuje, gdyż oni zawsze mieli poczucie, że znajdują się poza grupą rówieśników. I stąd właśnie to pragnienie przyjaciela, to poszukiwanie przyjaciela-mężczyzny. Można by rzec, że oni są zafascynowani męskością. Ich tragizm widać, kiedy ci dorośli homoseksualiści bawią się w Gayparade. To tylko zabawa, ale wewnątrz rozgrywa się tragedia: ciągle szukać, a nigdy nie znaleźć.

 

No właśnie, dane dotyczące rotacji partnerów homoseksualnych są olbrzymie - idą w setki, a nawet w tysiące…

To, o czym mówiłem, tłumaczy, dlaczego stosunki homoseksualne zazwyczaj nie mogą być długotrwałe. Dziecięca fantazja jest bowiem specyficzna, jest to fantazja o poszukiwaniu, która nigdy nie zostaje zaspokojona. Wygląda to tak: ach, gdybym to miał dobrego przyjaciela. Jest to zawsze skarga, która powraca, że ty nie kochasz mnie przecież jak ten pierwszy. Skargi, żale, a potem widzę nowego przyjaciela i on jest jeszcze piękniejszy. Podam następujące porównanie. Kiedy dziecko czuło się ubogie, finansowo biedne, to jest możliwe, co czasami się zdarza, że w dziecku tym rozwinie się kompleks niższości i by samo się pocieszyć, szuka ono bogactwa i pieniędzy, i kiedy już zostanie bogatym człowiekiem, to tęsknota nie mija. W pełni rozkoszuje się bogactwem, ale cały czas „dostaje kopa",żeby mieć coraz więcej. To jest rodzaj narkotyku, ponieważ wciąż jeszcze czuje się dzieckiem, które niczego nie ma, które jest tylko biednym odrzuconym malcem. Tamci nadal mają dużo, to i ja muszę mieć coraz więcej. Podobnie homoseksualizm - jest chorobliwym pociągiem do męskości. To pożądanie zasadniczo nigdy nie działa tak jak „kop" czy alkohol, ale też nigdy nie jest trwałym spokojem.

 

Czy ten stan można w ogóle nazwać miłością?

To jest egocentryzm. Poszukiwanie miłości, przyjaźni i zwrócenia uwagi na moje biedne „ja". Bo prawda jest taka: „miłość homoseksualna" nie jest miłością, jest tęsknotą, jest pragnieniem... To uczucie, które ma miejsce także w okresie nastoletnim. Ale w momencie głębszej analizy okazuje się, że jest to uczucie ubogie. Wychodzi wówczas na jaw, że ci ludzie robią to tylko dla siebie. Pragną otrzymywać od drugiego miłość czy serdeczność. Nie jest to więc prawdziwa, dojrzała forma miłości, która polega nie tyle na braniu, co dawaniu z siebie, wręcz poświęcaniu się. Dlatego jest to fałszywe. Niektórzy powiadają: dlaczego homoseksualiści nie mogą kochać tak, jak chcą? Każdy ma przecież prawo do miłości. Ale po analizie okazuje się, że to nie jest prawdziwa miłość. Musimy jasno stwierdzić, że ludzie, którzy mają ten kompleks, właściwie są po trosze ofiarami, ale w zupełnie innym sensie niż ten, w którym niektórzy z nich pragną się na ofiary kreować. Dziecko, które jest samotne, szuka towarzystwa innych chłopców z grupy i wówczas może nastąpić reakcja pocieszenia, i jeśli pozostaje ono w tym nieustępliwe, zaczyna karmić się fantazjami, ma częste, bardzo częste masturbacyjne fantazje, szuka kontaktu etc. - to staje się to obsesją. Nie jest więc wielką radością mieć uczucia homoseksualne. Sentymentalizm nie jest odpowiedzią.

 

A co jest odpowiedzią?

Wiadomo, że można poddać analizie biednych uzależnionych alkoholików. Można prześledzić drogę, jak ktoś został alkoholikiem. Ale przede wszystkim ci ludzie potrzebują rzeczywistej, zdrowej pomocy, to jest pełnego, prawdziwego zrozumienia, bez cienia sentymentu w stylu: od kiedy tak żyjesz? jak często pijesz? etc. To nie jest pomoc, w ten sposób nie można pomóc alkoholikowi. Chodzi o zrozumienie na bazie wglądu, przejrzenia i wsparcie - tego ci ludzie potrzebują bardzo mocno. Potrzebują przede wszystkim wsparcia,ludzkiego wsparcia, towarzystwa i pomocy. Wielu z nich czuje się izolowanych w swoim życiu nie dlatego, że społeczeństwo miałoby dyskryminować homoseksualistów zawsze i wszędzie. To nieprawda, co widać choćby w Holandii, gdzie można robić, co się chce. Ale wewnętrznie są to ludzie samotni, którzy nie potrafią stworzyć dobrych więzi i tworzą niedojrzałe relacje. Trzeba więc zrozumieć, że prawdziwych przyjaciół mają bardzo rzadko.

 

Jak się przedstawia sprawa ich aktywności seksualnej?

Są ludzie, którzy mają uczucia homoseksualne, ale nie chcieliby ich ujawniać, nie chcą być aktywni i pozostają jedynie przy fantazjach, i robią to sami ze sobą. Ale jak już taki człowiek staje się aktywny, to przeważnie na początku zakochuje się w jednym chłopaku, ale potem dochodzi do rozstania, potem przychodzi następny przyjaciel, potem inny i znowu inny, i jeszcze inny..., i ostatecznie są to setki przypadków, krótkotrwałych naturalnie, związków partnerskich. Niedawno przeprowadzono ankietę w Niemczech i w USA, która porównywała długość związków u aktywnych homoseksualistów. I okazało się, że 60 proc. z nich nie jest w stanie przetrwać jednego roku, zaś z 40 proc. związków, które trwają rok i dłużej, niewielka liczba, bo tylko 2-3 proc. związków partnerskich trwa dłużej niż pięć lat. Zatem regułą homoseksualizmu jest niewierność, także wtedy, gdy żyje się wspólnie pod jednym dachem. Jest to chorobliwy pociąg charakteryzujący nałogowca, to zaburzenie funkcji, po prostu nerwica. Do tego dochodzą jeszcze inne rzeczy, jak epidemia AIDS, która się dość szybko rozprzestrzenia w tym środowisku. Podobnie jak szereg innych chorób wenerycznych.

 

Nawet pisany z pozycji niezwykle przychylnych środowiskom gejowskim raport Instytutu Kinseya o homoseksualistach stwierdzał, że „około dwie trzecie mężczyzn każdej z ras zaraziło się w jakimś momencie chorobą weneryczną w wyniku stosunków homoseksualnych"…

Nie mówię, że każdy homoseksualista powinien poddać się terapii - niech zrobi to wtedy, kiedy to tylko możliwe i kiedy tego chce. Kiedy ma duże przekonanie, chce spróbować zmienić swoją sytuację. Każdy homoseksualista, który się nad tym zastanowi, będzie potrafił rozważyć, że z tymi dążnościami nie da sobie rady, więc powinien spróbować być uczciwy i podjąć walkę. Wszyscy my, ludzie, mamy swoje przywary, złe przyzwyczajenia. Mamy wiele rzeczy, które nie są do końca dorosłe, nie całkiem dojrzałe, i każdy człowiek powinien właściwie w pewnych dziedzinach swego życia trochę walczyć sam ze sobą. To nie jest takie proste być rzeczywiście dorosłym. To się tyczy też homoseksualistów. Homoseksualista przede wszystkim ma walczyć na tym właśnie polu, ponieważ jego uczucie i zaburzenie jest psychologiczne. Ale z drugiej strony jest to także nałóg: oddawanie się fantazjom, poszukiwanie kontaktów - to moż e dawać na krótki czas ulgę, ale jednak jest to nałóg. Tak zresztą odczuwają to w innych kulturach, nie tylko w tradycji chrześcijańskiej. Chińczycy, którzy przecież nie są chrześcijanami, również odczuwają to silnie jako nałóg moralny. Mahometanie, którzy mają oczywiście swoją wiarę, także traktują to jako nałóg. Tak jest wszędzie. Wracając do walki wewnętrznej, musi być dobra moralna pewność zmiany i wsparcie, żeby walczyć. Walka musi być spokojna, regularna i cierpliwa. Gdy się ją rozpocznie, człowiek będzie czuł się stopniowo bardziej wolny i bardziej zadowolony. To ciężka droga, ale daje zadowolenie. Dopiero w ramach tej woli walki, sporu z samym sobą ma miejsce w terapii leczenie. Potrzebne jest samozrozumienie, poznanie charakteru, a następnie wsparcie walki.

 

Jak ta walka wygląda?

Opisałem kilka propozycji takiej walki w wydanym przeze mnie podręczniku do samoterapii homoseksualistów. Często zdarza się pewna arogancja. Specyfiką tej grupy jest bowiem jej infantylność. To syndrom dziecka, które za długo było w domu, chłopca, który za bardzo został ukochany. Jest niezwykły, jest wrażliwy, bardzo czuły, bardzo uzdolniony, czuje się niezwykły. A to może doprowadzić do pewnej arogancji. Zakwestionowanie tego jest bardzo ważne. Na ogół wszyscy ćwiczymy cnotę. Jest możliwe ćwiczenie jej również terapeutycznie, czyli podczas zróżnicowanej terapii, poprzez wsparcie i walkę ze samym sobą. Kiedy człowiek jest uczciwy, żyje w zgodzie z samym sobą, jest w stanie dostrzec swój egocentryzm, np. w przyjaźniach. Kolejną ważną cnotą jest pokora. Zaobserwowałem, że im ktoś bardziej jest pokorny, tym mniej w nim skłonności homoseksualnych. Dlaczego tak się dzieje? Po prostu skoncentrowanie na sobie, na swoim „ja" jest mniejsze. Idzie to w parze z większym zainteresowaniem innymi osobami, z uczeniem się. Trzeba uczyć się, by naprawdę kochać. I to jest bardzo konkretne, egzystencjalne, bo w moim życiu jest inaczej niż w twoim, moje otoczenie jest inne niż twoje itd. Im bardziej taki człowiek się uczy, a to oznacza, że dokonuje poświęceń, składa swoje małe ofiary, tym bardziej przezwycięża swój dziecięcy egocentryzm. A uczenie się bycia dorosłym oznacza również uczenie się miłości - to ogólna zasada, jak sądzę. Mówi się czasami o kimś, że ta osoba jest za mało dorosła, jest za bardzo dziecinna, a właściwie to można by powiedzieć, że ona może jeszcze za mało kocha, za mało się uczy, by wziąć na siebie odpowiedzialność za drugą osobę. Wziąć na siebie zmartwienia innego, bo miłość jest rzeczywiście zainteresowana innym a nie sobą.

 

Skupianie się na sobie może prowadzić do narcyzmu.

Narcyzm jest wyraźny u niektórych homoseksualistów. Na przykład w zachowaniu, w ubraniu, w wyglądzie. To jest dziecięcy egocentryzm. Właściwie to jest to śmieszne. Mówiłem o śmiechu w naszej metodzie. W rzeczywistości autoironia odgrywa dużą rolę w terapii. Najpierw powinienem zobaczyć pewną infantylność w samym sobie i naprawdę zrozumieć siebie jako infantylnego. Potem próbuję z tego trochę pożartować, starając się nie brać siebie tak tragicznie, tak serio. Należy umieć śmiać się z samego siebie. To jest czasami najtrudniejsze. Mówiliśmy o litowaniu się nad samym sobą. Z tego bierze się np. poczucie bycia ofiarą w sytuacji, gdy jest się omyłkowo przez kogoś potraktowanym czy niezrozumianym. Ale gdy nie jest się zrozumianym, to może od czasu do czasu zapytać, co właściwie można więcej zrozumieć?

 

Na ile w terapii osób o skłonnościach homoseksualnych może pomóc rozbudzone życie duchowe i religijne?

Profesor Robert Spitzer, który jeszcze w 1973 roku był zwolennikiem „odpatologizowania" homoseksualizmu, a obecnie zmienił swój pogląd i uważa, że homoseksualizm jest stanem, który można zmienić, uważa, że terapia tych osób jest związana z ich osobistą wiarą. Takie samo jest doświadczenie moje i wielu innych psychiatrów. Osoby głębiej wierzące mają większe szanse na uzdrowienie. Nie ma m przy tym na myśli wiary jako wyuczonego pacierza czy odprawionego bezrefleksyjnie obrzędu. Myślę raczej o wierze osobistej, kiedy się modli, rozważa się z Bogiem swoje postępowanie, wchodzi z Nim w dialog i postępuje za głosem sumienia. Bóg mówi w sumieniu w sprawach być może nieraz bardzo błahych, ale jeżeli się słucha, dobrze wyczuwa, to wówczas można to również wnieść do praktyki. I to jest pewne: to daje olbrzymią moc. To nie jest tak, że modlitwa przynosi automatyczne uzdrowienie jak za naciśnięciem guzika. Najpierw jest osobista wiara połączona ściśle z modlitwą, ale musi być też praca nad samym sobą. Nie jest to zatem wiara bierna, lecz aktywna. Przejawia się ona w modlitwach za innych i próbach życia w przyjaźni z Bogiem - to pragnienie, by całe życie było zgodne z Jego wolą. Jako psycholog uważam, że najlepsza jest psychoterapia połączona z religijnością. Dusza człowieka jest religijna. I to wszystko, co wiąże się z naszym charakterem, z wynaturzeniami, nałogami, ale i z cnotami, rozgrywa się w ludzkiej duszy. Mamy więc płaszczyznę psychiczną ale, również głębszą płaszczyznę - duchową, religijną - i byłoby absurdem to rozdzielać. A sfera religijna jest źródłem energii dla nas. To podejście sprawdza się też w przypadku anonimowych alkoholików.

 

Jak wygląda zależność między zaangażowaniem homoseksualnym a religijnym?

Wśród moich klientów są osoby zarówno wierzące, jak i niewierzące. Zaobserwowałem, że im bardziej jest się homoseksualistą, tym mniej będzie się miało w sobie wiary. Jeśli człowiek staje się aktywnym homoseksualistą, to albo się od wiary radykalnie odwraca, albo stopniowo ona odchodzi, zanika. Niekiedy może to być perfekcyjna, doskonalą wiara, lecz nie będzie to już właściwy, osobisty kontakt z Bogiem, który sprawia, że można próbować żyć w zgodzie ze swym sumieniem. W terapii może to powrócić, niekiedy trochę, niekiedy bardzo. Ale oznacza to, że osoba, która zastanawia się i szuka prawdy w sobie samym, przechodzi na płaszczyznę religijną, moralną, duchową. Poszukiwanie prawdy jest, tak myślę, warunkiem powodzenia terapii. Bo prawda wyzwala.

 

Dziękuję za rozmowę.

ROZMAWIAŁ: GRZEGORZ GÓRNY

AERDENHOUT K. HAARLEMU, KWIECIEŃ 2003

Komentarze

Arabella2020.06.15 19:56
Boże, a cóż to za bełkot? Co to za 'profesor', który gada takie brednie? A głupkowaty portal 'Fronda' już leci to drukować. Żeby uwiarygodnić głupkowatego prezydenta i jemu podobnych PiSowskich kretynów, właścicieli Ciemnogrodu, który nazywa się Polska. Panie 'profesorze' (pytam, kto dał mu ten tytuł? I za co?), homoseksualizmu NIE MOŻNA wyleczyć. Homoseksualizm NIE JEST chorobą. Jest to inna orientacja seksualna. Dotarło?!
Styki2020.06.15 20:03
Mozna wiedziec jaki Boze?
Styki2020.06.15 19:46
Wiara, która góry przenosi, a tym bardziej leczy homoseksualizm. "Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: Przenieś się stąd tam, a przeniesie się, i nic niemożliwego dla was nie będzie" (Mt 17,20
tom2020.06.15 19:20
brawo dzis za malo zdecydowanie za malo jest takich artykolow powinno sie powtarzac jak mantre homoseksualizm jest do WYLECZENIA!!!!!!!!!!!
rebeliant2020.06.15 19:00
I słusznie !!! A człowiek leczy się kiedy ? A no wtedy, gdy jest chory.
Foster2020.06.15 18:29
Po co ten durny artykuł ?. Czyżby PIS zamierzał utworzyć szpitale (obozy odosobnienia) dla osób LGBT ?.
Agnieszka Dz. 2020.06.15 18:31
Ja Cię proszę, Ty im pomysłów nie podsuwaj, wystarczająco dużo mają głupich. Niech się na oczkach wodnych skupią.
Foster2020.06.15 18:58
Boję się, że jak propagują odpowiednika dr Mengele, to oni już przygotowują grunt pod swoje pomysły.
Szybka Randka sex2020.06.15 18:11
Nowa strona ero,tyczna na której znajdziesz sasiadke. Ponad milion ofert z całego świata! www.lexlale.eu Szybka i bezpieczna rejestracja, Zupełna anonimowość, Setki osób z całego świata.
Krakus2020.06.15 18:00
Geniusz! Nobla mu! :D :D :D Jestem heteroseksualny. Może ten "naukowiec" sprawi pigułkami, że dla odmiany zacznę sypiać z facetami i będą mnie podniecać owłosione miśki? (brrrrr!, fuuuj!) A może pan Gerhard van den Aardweg uczyni to lewatywą? A może na trzy zdrowaśki wsadzi do pieca? Co za IDIOTA. Od 40 lat naukowo udowodniono, że homoseksualizm to nie choroba, nie grypka ani wysypka. Jest wypisany z listy chorób od 1973 roku, panie "naukowcu" i wy nieucy, którzy uważacie, że da się to wyleczyć :P
MaxFiend2020.06.15 17:16
Niech się najpierw pochwali wynikami leczenia leworęczności. Jak to mu się uda, to może uwierzę, że da się wyleczyć inne "mniejszościowe" preferencje. :-D Skąd się biorą tacy pokurcze umysłowi jak van den Aardweg? :-D
Olo2020.06.15 17:43
Nie pal głupa , za leworęczność odpowiada inna część mózgu niż za seksualność !
Maria Blaszczyk2020.06.15 20:49
Tylko że są to cechy silnie skorelowane.
MaxFiend2020.06.16 10:04
Sam palisz głupa. Tego typu preferencje są wrodzone i nie da się ich "wyleczyć" bez trwałej ingerencji w pracę mózgu i wiąże się to konsekwencją nieodwracalnej zmiany osobowości. Np. taka lobotomia może zrobić z człowieka warzywo a jej efekt będzie m.in. "wyleczeniem" z preferencji homoseksualnych :-D
Zenek2020.06.15 17:16
Zięba leczyłby witaminą C.
Vivian Darkbloom2020.06.15 16:54
Jak się uprzeć to katolicyzm też można "wyleczyć". Dlatego statystyczny katolik wykazuje mocną awersję nie tylko do filozofii, ale nawet teologii: za dużo myślenia, i często zaczyna się "leczenie". Wywiad traktuje tylko i wyłącznie o homoseksualizmie wśród mężczyzn, na dodatek to jest często sprzeczne wewnętrznie. Narcyzm u mężczyzn często wynika z korelacji: dominujący ojciec, słaba matka, a nie na odwrót. Stereotyp homosekusalisty jako kogoś zawsze zniewieściałego i słabego fizycznie to właśnie jedynie stereotyp. Samo łączenie męskiego narcyzmu z homoseksualizmem jest już śmieszne: bardziej kumaci psychologowie nazywają narcyzm raczej "ogrodową formą psychopatii" i generalnie czasami trudno odgraniczyć jedno od drugiego. Psychopata z definicji nie jest zaś jednostką słabą zaś w relacjach erotycznych zawsze przyjmuje rolę strony dominującej, więc... Nie prezentujcie jako psychologii czegoś, co z rzetelną psychologią nie ma nic wspólnego.
anonim2020.06.15 17:17
leczyli już z katolicyzmu m.in. Neron, Atylla, Robespiere, lenin, Polpot , Mazo teng, Stalin ale jakoś nie "wyleczyli". I nie wyleczą, bo to nie choroba w przeciwieństwie do zwyrodniałego mieszania g... w d....
Agnieszka Dz. 2020.06.15 17:27
Masz 100% racji, jak można w ogóle łączyć narcyzm z homoseksualizmem. Dla mnie ten cały wywód, to jakaś amatorska zabawa w psychologię, niepodparta żadną wiedzą.
olo2020.06.15 15:41
Tak, profesor klasy Binięda Nowaczlk.
Prawdziwy katolik2020.06.15 15:39
Człowiek, który należy do Opus Dei, jest badaczem parapsychologii katolickiej oraz jest pozbawiony prawa do wykonywania zawodu nie jest ŻADNYM AUTORYTETEM w dziedzinie LGBT.
pytanie jest, czy w waszym wieku wam "stanie"?2020.06.15 15:07
@Piotr Nowak & Stachu Zamieńcie się miejscami bo wam się rączki zmęczą.
anonim2020.06.15 15:21
Ręce? oni sobie do gęby na zmiane biorą, po wyciągnięciu z tyłka a tfu. I na viagrze jadą, bo normalne doznania ich ne podniecają, a na pewno nie kobieta
WyPAD2020.06.15 14:45
"Dlatego nonsensem jest uważać, że byłoby normalne, gdyby istniała mała grupa ludzi, która mimo tych wszystkich funkcji, gdy wszystko działałoby prawidłowo, nie mogłaby osiągnąć celu, jakim jest przyciągnięcie odmiennej płci." Czyli co, istnienie Kaczora jest nienormalne?
anonim2020.06.15 15:49
tu o Rzymie a ty o Krymie, koprofilu
Siwy Waldi2020.06.15 14:40
copypaste, copypaste, copypaste. Nie, nie można "wyleczyć homoseksualizmu" tak samo jak nie można "zostać homoseksualistą".
anonim2020.06.15 15:17
co ty powiesz, jesteś pedałem?
Maryska you dumb bitch!2020.06.15 13:58
You don't speak a fuckin' word of English!
komuniści zabili 140 milinów ludzi2020.06.15 13:48
Oczywiście, że neomarksistowska WHO w latach 70-tych w drodze głosowania zdecydowała że pedalstwo to nie choroba, to wcale nie znaczy że tak jest. Gdyby w gremium tej bandy komuchów zasiadali zoofile, to też przegłosowaliby że romans i numerek z kozą lub azorkiem to właściwie nic złego. Przypomnę, że wiele dokumentów WHO tyczących się seksualności człowieka, opiera się na Raporcie Kinseya, turbo zboczeńca i nikczemnika, który w swych "badaniach" wykorzystywał dzieci. A obecnym szefem WHO, jest Tieuodros Adhanom Gebreijesus, Etiopczyk, członek parti komunistycznej, który swych wrogów politycznych, będąc lekarzem, poddawał torturom. Wzorował się pewnie na zbrodniarza Che Guevara, też lekarza, który osobiście zabił ponad 100 osób, w tym dzieci
anonim2020.06.15 17:19
też trzeba przestać finansować to WHO
Maria Blaszczyk2020.06.15 20:21
Tylko że nie tak się robi naukę. Do tego zupełnie, ale to zupełnie od rzeczy piszesz. WHO nie w latach 70-tych, tylko konkretnie 17 maja 1990 i nie w drodze głosowania, tylko decyzji ekspertów, i nie choroba, tylko zaburzenie, WHO NIGDY homoseksualności za chorobę nie uznawała... I nie Raportu Kinseya. Ten raport nie miał tu nic do rzeczy... Tylko dlatego, że homoseksualność nie spełnia kryteriów zaburzenia. Jak się o czymś w sposób doskonały nie ma pojęcia, to lepiej może się nie wypowiadać?
Maria Blaszczyk2020.06.15 13:09
Cudownie. Ten pan ma jeszcze inne osiągniecia. Napisał np. książkę "Hungry Souls: Supernatural Visits, Messages, and Warnings from Purgatory". Serio, ja tego nie wymyśliłam... https://images.app.goo.gl/UTSyofytGiqdQiJN7 No więc albo ktoś jest naukowcem, albo pisze nadprzyrodzonych wizytach i ostrzeżeniach z czyśćca. Tego nie da się pogodzić. Mały przykład. Nasz bohater mówi "Poddano np. statystycznej analizie rodzeństwa, ale tylko braci i okazało się, że istnieje duże statystyczne prawdopodobieństwo rozwinięcia się homoseksualizmu u młodszego lub najmłodszego z braci." No i to jest prawda. Tylko że dalej nasz profesor iście po fundamentalistycznemu łże i bredzi "Stwierdzono, że częściej wśród braci jeden, i to na ogół młodszy lub najmłodszy, jest mniej męski, traktowany bardziej troskliwie albo nie akceptowany przez starszego brata jako mężczyzna: mówię ci, idź pobaw się z siostrą... Taki schemat: my mężczyźni, a on inny. Zatem grupa dzieci ma bardzo duże znaczenie." Pomija przy tym np. taki drobiazg jak brak związku homoseksualności z tym, czy dziecko wychowywało się w biologicznej rodzinie - czyli z tymi wszystkimi braćmi - czy z wagą urodzeniową... https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0091302211000227?via%3Dihub
taro2020.06.15 13:42
jak to nie da sie pogodzic? a da sie pogodzic w szczesiu,czy po pijaku splodzic dziecko, a po miesiacu je zabic,wyskrobac. To jest nowomyslo-czyn wspolczesny, tutaj nie masz obiekcji?
Maria Blaszczyk2020.06.15 20:03
??? Nie wiem niestety, co to jest "szcześ" ani czemu chciałbyś po pijaku dzieci płodzić. Na Twoim miejscu bym to jeszcze przemyślała. Jak najbardziej mam obiekcje, wygląda mi to na zgwałcenie. A tego robić nie należy... Do tego nie wiem, co płodzenie dzieci ma do metody naukowej. Natomiast z całą pewnością nie da się metody naukowej zastosować do "nadprzyrodzonych wizyt", chociażby z powodu braku odpowiednich danych czy niemożności replikacji tych doświadczeń.
Do you speak English?2020.06.15 14:00
Did you read that book? Answer my questions, you stupid cunt!
anonim2020.06.15 14:35
No zapewne książka pt. Głodne dusze (sic!) nadprzyrodzone wizyty,wiadomości i ostrzeżenia z czyśćca, opowiada o budowie i konstrukcji jachtów oceanicznych. :P To że dusze przychodzą i gadają jakieś tam farmazony paru osobom i w ten sposób zmieniają ich życie, jest tak samo wiarygodne jak odrastająca noga. To że czarodzieje z Watykanu uznali, że oczywiście to chyba się działo, nie zmienia faktu, że to jest hokus-pokus. Przeczytaj sobie opis albo całą książkę (w końcu tylko ty mówisz po angielsku. Prawda przygłupie?) to może do ciebie też przyjdą. :D I nie wyzywaj, dziadzia, bo ci ciśnienie skoczy i znowu ktoś będzie ci musiał pieluchomajtki zmienić.
Siwy Waldi2020.06.15 14:42
> i znowu ktoś będzie ci musiał pieluchomajtki > zmienić. 10/10
AvK2020.06.15 19:11
Wszystko da się pogodzić, ponieważ tak naprawdę na nic niema dowodów. Są tylko założenia i oparte na nich kolejne założenia (czy jak ktoś woli punkty odniesienia)
Maria Blaszczyk2020.06.15 20:08
Aha. Czyli nie posadziliśmy - w sensie my, nasz gatunek, a nie ja osobiście - sondy na komecie i nie eradykowaliśmy ospy? Nauka nie istnieje, a my wciąż sądzimy, że nad Ziemią znajduje się kopuła odzielająca wody nad nią od tych pod nią, a dobry bóg poprzyklejał do niej, zapewne do ozdoby, gwiazdki, a do tego wyjasniamy choroby "nadprzyrodzonymi wizytami"?
AvK2020.06.15 21:51
Czy jak gdzieś napisałem, że nauka nie istnieje? Tylko napisałem o schematach przyjętych i rozwiniętych przez człowieka. Gdybyś znała pewne zagadnienia matematyki (np. algebrę abstrakcyjną) czy fizyki (np. teoria względności) lub chemii (np. najmniejsze cząstki elementarne) to myślę, że wiedziałabyś o czym piszę. ps. Gdy powiem, że Słońce kręci się wokół Ziemi to wg Ciebie prawda, czy fałsz?
Maria Blaszczyk2020.06.16 19:37
Jesteś cymbał. Słońce nie świeci się wokuł Ziemi
Topek2020.06.15 13:09
Co za bzdury, znam kilku homoseksualistów i wszyscy są szczęśliwi w swoich związkach i znam dużo hetero którzy są nieszczęśliwi, uważam że raczej powinno się zastanowić nad tym jak wyleczyć ludzi z pisdzielskiego kaczyzmu bo to naprawdę jest bardziej szkodliwe i niebezpieczne
les2020.06.15 16:31
stare ideologiczne-bolszewickie haslo przytaczasz- wszyscy sa szczesliwi,tylko ja jestem zonaty.
ASTOM2020.06.15 17:32
Więc skoro są homoseksualiści tacy szczęśliwi to po kiego wała paradują po ulicach dokonując profanacji symboli katolickich? Dlaczego półksiężyca albo gwiazdy Dawida nie wezmą do swoich wygłupów?
Saki Faki2020.06.15 12:51
Jest nadzieja dla Rafalali Cy(n)ka. Jego wyleczą, uwierzę.
anonim2020.06.15 12:55
Ten debil jest przypadkiem nieuleczalnym.
taro2020.06.15 13:44
mowisz to do swego odbicia w lustrze, tak na trzezwo?
anonim2020.06.15 14:11
A co? Jesteś cwelem tego kretyna, czy należycie do jednego klubu "skurwiałych miękkich fiutów odważnie rzucających kamieniami do kobiet i dzieci" ? Pytam, bo jako że go bronisz, to nie wiem czy mam cię lekceważyć czy tobą gardzić? :)
grimm2020.06.15 12:15
facet od 1967 roku prowadzi praktykę psychoterapeutyczną dla homoseksualistów. A w ciągu tego czasu zdołał pomóc TYLKO kilkuset homoseksualistom. Kasa leci, a rezultatów mikro.
Olo2020.06.15 17:38
Przeczytaj ze zrozumieniem jeszcze raz to nie boli , podstawą takiego leczenia jest potrzeba zmiany i świadomość zaburzenia , dlatego powstała ideologia LGBT żeby tym biednym ludziom wmawiać że są normalni , że to geny !
Maria Blaszczyk2020.06.15 20:47
Ale Ty wiesz, że różne kultury rózny miały stosunek do heteronormatywności i ten wypracowany akurat na Bliskim Wschodzie nie jest w żaden sposób typowy? I to własnie tam powstała ideologia heteronormatywności zbliżona do tej promowanej obecnie przez Kreml? A reszta świata istniała sobie spokojnie, w Wedach już tysięce lat temu wskazywano na istnienie ludzi - i bogów zresztą też - niebinarnych, że jeśli w Kanadzie używa się skrótowca LGBTQ2S, to wynika to z innegorozumienia nieheteronormatywności przez rdzenną ludność, że kultura europejska wyrosła na greckiej i rzymskiej gejozie itd i nikomu to nie szkodziło? Mylisz naukę z ideologią. A to są dwie bardzo różne rzeczy...
grimm2020.06.15 12:10
Trochę to naciągane. W świecie zwierząt też sa takie fiksacje. Na wsi można zauważyć jak kura "depcze" drugą kurę. A czy kury są "wychowywane" bez koguta? Czy "depcząca" ma kompleksy? Moim zdaniem to sprawa hormonów. W dzisiejszej medycynie to chyba nie problem z tym się uporać..
taro2020.06.15 13:46
w swiecie zwierzat homoseksualizm rozpstrzeszczenial sie zawsze w tedy gdy zwierzeta byly w niewoli, sporadycznie w naturze.
Glaudiusman2020.06.15 12:08
Poje­bało mnie trochę. A nawet mocno.
Jerzy2020.06.15 12:05
homoseksualizm jest wyleczalny - i to wspaniała wiadomość dla wszystkich homoseksualistów... Jednak warto pisać o tym, czym kończy się nieleczony homoseksualizm - z wiekiem dominująca formą homoseksualizmu u pacjenta może stać się: pedofilia, nekrofilia, zoofilia albo i jeszcze co gorszego... dlatego homoseksualizm powinien być leczony obowiązkowo, zanim pacjent wchodząc w coraz głębsze dewiacje seksualne nie wpadnie w konflikt z prawem
2020.06.15 12:10
Ty się lecz na głowę, tępoto umysłowa.
izydor2020.06.15 13:57
Ale głupota już nie. I tu Pan pewnie zazdrości gejom, drogi Panie.
Olo2020.06.15 17:32
Choroby neurotycznej nikomu się nie zazdrości , a w przypadku pederastii jedyne odczucie to obrzydzenie!!
Nesse2020.06.15 15:22
Gdy już myślisz, że nic głupszego od powyższego artykułu nie przeczytasz, to nagle w sekcji komentarzy pojawia się taki jerzy, który stawia znak równości między homoseksualizmem i wszelkimi dewiacjami..... Naprawdę?! Jerzy powiem tylko tyle, znam wielu homoseksualistów i żaden z nich nie ma takich tendencji o jakich Ty tu się niestety rozpisujesz. W moim życiu też poznałam czterech heteroseksualnych pedofilów. Jeden z nich nawet nie odpuścił własnym córkom. Trzech z nich nie zostało nawet aresztowanych. Przestań więc gadać głupoty, które najprawdopodobniej zrodziły się w twoich chorych urojeniach.
Jerzy2020.06.15 16:33
tak, tak - tym się pocieszaj, coś ci powiem - homoseksualistą się jest tak do 20 roku życia, potem następuje pogłębienie choroby co może, ale nie musi, skończyć się pedofilią. Nie każdy homoseksualista jest pedofilem, ale każdy, KAŻDY!, pedofil jest homoseksualistą... a jeśli znajomy pedryl mówi ci że nie ma takich tendencji, to cóż - skoro słowo pedała coś dla ciebie znaczy, to twój problem, nie mój - twój
Nesse2020.06.15 17:00
Wow wow wow! Skąd ty bierzesz te porojone teorie? Nie wiem, czy doczytałeś do końca mój komentarz, ale napisałam w nim, że CZTERECH heteroseksualnych samców molestowało lub gwałciło dziewczynki. Może ty myślisz, albo naprawdę wierzysz, że heteroseksualiści to nieskalane wspaniałe istoty, które nie są zdolne do dewiacji? No przykro mi, ale tak nie jest. W ogóle nie wiem, czym mam się do cholery pocieszać? Że miałam nieszczęście znać tych zwyroli? Że znałam ich ofiary i widziałam jak cierpią? Czy ty jerzy myślisz nad tym co piszesz? Oczywiście jest to pytanie retoryczne, bo przecież widać, że nie, bo jakiekolwiek racjonalne rozumowanie sprawia ci ogromną trudność.
Jerzy2020.06.15 17:36
dobra, z nabuzowanym ideologią LGBT przypadkiem szkoda dyskutować, czterech hetero na tle milionów homo - no nieźle, tak więc pedofile są hetero bo znasz takie CZTERY przypadki, a setki tysięcy zwyrodniałych homo??? cóż, tacy się urodzili, więc to ich tłumaczy... Dobranoc! Miłych snów życzę...
Nesse2020.06.15 17:53
Wiesz co? To cztery przypadki, które znałam osobiście, a wyobraź sobie ile takich bezkarnych heteroseksualnych zboczeńców pałęta się po świecie? Oczywiście ty tego zapewne nie chcesz widzieć i doszukujesz się dewiacji tylko w kręgach homoseksualnych. Z mojej strony to chyba tylko tyle, bo z takim ciężkim przypadkiem fanatyzmu, wąskiego światopoglądu i zafiksowania na własnej, domorosłej teorii, którymi sobą reprezentujesz, dawno się nie spotkałam. Widzę, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem, więc rzeczywiście nie ma sensu dalej dyskutować.
Agnieszka Dz. 2020.06.15 17:39
O matko, co za bzdury. Aż czuję się zażenowana, jak to czytam.
Mary 2020.06.17 13:25
Ty tak na serio czy masz coś z głową ?! To takich ludzi, którzy tak się wypowiadają powinno się leczyć.
pisdy można leczyć elektrowstrząsami2020.06.15 12:02
anonim2020.06.15 19:07
To, że na Ciebie POdziałały to nie znaczy, że inni też są mięczakami.
ASTOM2020.06.15 19:26
No, jak kacap Juszyn amerykańskiego obywatela Johna Rambo . Takie same bandyckie komsomolskie skłonności POsiadasz.
anonim2020.06.15 12:01
No oczywiście :) Mańkuta też można nauczyć pisać prawą ręką. Co poniektórym opornym na przykład łamiąc lewą rękę w sześciu miejscach. Od razu się "wyleczy". Tak po "katolicku" (wy się na tym dobrze znacie na tych technikach. Patrz: "dobrowolne" nawracanie na chrześcijaństwo)
taro2020.06.15 12:08
jakos w islamie mankutow nie ma,lewa reka jest do ostatecznej toalety, i jedza wszyscy prawa, idzie? idzie. Na 100% niejeden mial polamana lewa lape i szybko sie nauczyl prawa robic szlachetne rzeczy, czynnosci. I nie po kartolicku,tylko ateistycznie bylo trzaskanie po lapach uczniow uzywajacych lewej dloni do pisania, a robili to nauczyciele ,oswieceni ideologia, ateisci.
2020.06.15 12:12
Nie pier­dol, taro-trolu.
taro2020.06.15 13:38
zrob sobie dewiancie szpagat i wciagnij cos, moze cie to zadowoli i zostawisz mnie w spokoju.
anonim2020.06.15 12:33
Ależ podałeś idealny przykład religijnego myślenia za pomocą chu.ja. :) Jasne że talibowie odetną ci głowę za podcieranie się prawą ręką, ale oni są tak zyebani tymi religijnymi paranojami z epoki kamienia łupanego, że nawet burzą najcenniejsze zabytki. I to swoje własne. Nie rozważamy tu skrajnych radykalizmów. Nie wycinamy kobietom łechtaczek ani już nie zakopujemy martwych dzieci pod progiem ani nie karzemy gejów śmiercią. Bo po prostu już jesteśmy na wyższym stopniu rozwoju. Jak powiesz muzułmaninowi w Anglii żeby nie podcierał się prawą ręką, to cię wyśmieje, bo tak mu jest wygodniej i kropka. I wcale nie będzie mu to przeszkadzało wierzyć w Allaha. Czas zejść na ziemię. I nie napisałem że katolicy "uczyli" mańkutów praworęczności tylko że "metoda" jest katolicka a dokładniej religijna ;)
Kichawa Błonka2020.06.15 12:26
nowak -jest dla ciebie szansa pedrylku
lcf2020.06.15 11:54
Sugeruje wprowadzić gwałt naprawczy, może naczelnik w końcu zamoczy, a i biedną kobietę od wiecznego potępieni wybawi.
Gość2020.06.15 11:49
Homoseksualiści to tacy sami ludzie, obywatele, Polacy.
anonim2020.06.15 12:30
Przeczytaj ze zrozumieniem tekst tego psychiatry jeszcze raz wolno i dokładnie . Pederaści to ludzie o zwichrowanej psychice i to zwichrowanie można i należy leczyć . Tylko są jeszcze pederaści nie obnoszący się ze swoimi skłonnościami , ale też są ekshibicjoniści którzy robią różne parady i manifestacje i to jest złe. Np. dlaczego alkoholicy lub AA nie robią wieców, parad ? No dlaczego ?
izydor2020.06.15 13:55
A dlatego że alkoholik ma wszystkie zachowane prawa oprócz prawa jazdy najczęściej. Mogą się pobierać, dziedziczyć itd. Założę się, że lesbijki ci nie przeszkadzają, kato-zboku. Homo walczą o prawa jak kiedyś kobiety czy murzyni. Wasza wojna przegrana, to pewne.
ASTOM2020.06.15 17:26
A co ty facet pier...lisz? A kto alkoholikowi da dziecko na wychowanie? Nawet do swoich najczęściej ma ograniczone prawa. A kto mu da pozwolenie na broń chociażby? To choroba psychiczna tak jak i homoseksualizm i tak samo NIEZAWINIONA. Bo skłonności ma się od urodzenia i tylko jest kwestia czy będzie alkoholik czy homoseksualista nim ulegał.
ASTOM2020.06.15 17:28
I jeszcze: I alkoholizm i homoseksualizm można zaleczyć i żyć normalnie.
Olo2020.06.15 17:28
Pederastia to zaburzenie neurotyczne które jest uleczalne tylko trzeba chcieć , ty jesteś chorym zombi który udaje uciemiężonego !
Maria Blaszczyk2020.06.15 20:28
Jakiego psychiatry??? Taki z niego psychiatra, jak ze mnie papież.
Pokręć2020.06.15 16:06
Tak, podobnie jak chorzy genetycznie, osoby z hemofilią, stwardnieniem rozsianym, demencją czy parkinsonem, chorzy na grypę, czy niewidomi. To wszystko są ludzie. Człowiek - na pierwszym miejscu, jeśli jest chory - trzeba mu pomóc wrócić do zdrowia. A jeśli nie chce, a jego choroba może być w jakikolwiek sposób zaraźliwa lub szkodliwa dla innych - trzeba go izolować od zdrowych (albo zdrowych - od niego) w takim stopniu, który uniemożliwi mu zrobienie krzywdy komukolwiek (w tym samemu sobie). To nie oznacza braku szacunku dla człowieka, to oznacza po prostu zdrowy rozsądek. A co ma zrobić ktoś, kto "urodził się" homoseksualistą ale czuje wewnętrznie, że jednak chce być hetero? Też należy mu zabronić leczenia? Że co, że to niemożliwe, żeby być homoseksualistą, który chce jednak zostać hetero? Dlaczego w jedną stronę przejście jest dozwolone i powszechnie szanowane a w drugą stronę - zakazane?
ceramik2020.06.15 11:39
Czy jest jakaś skuteczna i nowa metoda, bo Niemcy robili to gazem.
Klejnot Nilu2020.06.15 12:13
Rozumiem, że marzy ci się powrót takich metod?
Glaudiusman2020.06.15 11:21
Leczenie pederastów powinno być obowiązkowe i przymusowe. Aby nie szwendali się w sposób obleśny po ulicach i nie epatowali swoimi goliznami paskudnymi. I nie budzili wstrętu i odrazy. Dość już tej gomory i gołoty.
Saki Faki2020.06.15 12:54
,,Bo nie ma prawdy na ziemi, Nie szukaj jej w niebie Chcesz zmienić ten świat To zacznij od siebie. "
...2020.06.15 11:09
Mamuśki dajcie synom szansę bycia mężczyzną.
Artur2020.06.15 11:03
W pierwszej kolejności trzeba starać się nieść pomoc tym osobom. Nie wolno ich odwodzić od leczenia. Często oczekują pomocy społeczeństwa. Ale społeczeństwo ma być zdrowe i nie możemy go upodabniać do wszystkich niedostatków ludzkiej psychiki, zachcianek seksualnych. Czyli budujemy podesty dla inwalidów, tworzymy miejsca porady psychicznej a nie ucinamy nóg, rąk, czy narządów płciowych żeby upodobnić ludzi zdrowych do chorych.
Maria Blaszczyk2020.06.15 20:26
Nie wolno ich odwodzić od leczenia? Ale jak to? Jak ktoś chce zrobić sobie krzywdę przy pomocy szarlatanów i oszustów - w najlepszym razie, bo co i raz słyszymy o zgwałceniach tych młodych ludzi przez tych zboków od terapii konwersyjnych - to mamy nie reagować? Jakbyś znał kogoś, kto posłuchał pana prezydenta Trumpa i chce pić środki odkażające, to nie spróbujesz go odwieść od tego świetnego pomysłu? A co Cię obchodzą cudze seksualne zachcianki?
Krul Saól2020.06.15 21:32
"A co Cię obchodzą cudze seksualne zachcianki?" - tak np. każdy pedofil może się tłumaczyć... ...wiesz... to co robisz u siebie ze sobą lub z kimś - to mnie nie obchodzi (pod warunkiem, że nie jest łamane prawo), ale to co się dzieje na ulicy w otwarty sposób... to już mnie obchodzi. Mam swoje lata i nigdy o homoseksualistach źle nie myślałem (i w sumie nadal nie myślę), ponieważ mnie to w żaden sposób nie dotyczy. Ale jak ktoś robi z tego ideologię i próbuje mi to na siłę wcisnąć to taka osoba mnie drażni.
katolicka kretynizacja polski2020.06.15 11:02
z choroby psychicznej jaką jest wiara w gościa chodzącego po wodzie i jego matki wiecznej dziewicy zerżniętej przez gołąbka też można się wyleczyć!
taro2020.06.15 11:45
widac juz golym okiem,ze na religie chodziles tylko jeden rok,bo byles bezplodny w swojej mozgownicy.
Suweren2020.06.15 12:08
I tak z nim całkiem nieźle! Większość hodowanych przez tysiąc lat przez kościół owiec, nie może pochwalić się samodzielnym myśleniem, tylko leci za "pasterzem". Beeeee.
taro2020.06.15 13:34
to jest cos naturalnego w przyrodzie, stadko zawsze porusza sie za madrzejszym,czy madrzejsza. Tylko przemadrzale jelopy,ktore nie maja posluchu , rzadzic chcieliby stadem,ale na to nie maja pozwolenia,jak rowniez nie maja odwagi by samemu podjac pewne decyje,by odejsc od niego . Trzymia sie wiec tego madrego stada plujac jednoczesnie na nie.
niech bedzie pochwalony jaroslaw kaczynski2020.06.15 14:55
te mądre stado zje ciebie z kopytami gdy sie wypiszesz
anonim2020.06.15 19:06
Inne też zje.
Suweren2020.06.15 16:16
Już w pierwszym zdaniu mylisz się zakładając, że rozum jest cechą najbardziej porządaną w świecie zwierząt. Nie jest :) A dwa to może i jest od was mądrzejszy, ale pasowałoby wiedzieć, jak już się jest człowiekiem, że nie dla dobra owiec pasterz je prowadza. Beee.
hyhy2020.06.15 19:00
A Twoim pasterzami są lewacy z LGBT,albo Twój oficer prowadzący. Beeee. I nie musieli nad Tobą pracować 1000 lat... wystarczyło kilka (albo nawet i nie), więc nie pisz o samodzielnym myśleniu. Beeee.
Suweren2020.06.15 19:10
Nie mam pasterza. Co w mojej wypowiedzi wskazuje na to, że jest inaczej? Wskazałbyś mi? Czy tak "se" hipotetycznie pier**lisz? Beeee.
hyhy2020.06.15 19:44
Gdybyś nie miał pasterza, to nie nauczyłbyś się myślenia, pisania i mowy. Poza tym ktoś musiał mieć (lub ma) wpływ na Twój światopogląd. Nic nie bierze się znikąd. Beee
Suweren2020.06.15 23:15
Rolą moich "pasterzy" było nauczyć mnie chodzić swoimi drogami. Be.
Jarek2020.06.15 15:11
Tak , wszyscy wyleczeni z tej wiary są teraz z ojcem kłamstwa w piekle.
ASTOM2020.06.15 15:32
Tak jest. Od dobrych 200 lat leczą za pomocy rewolucji: najpierw francuska, potem październikowa a teraz tęczowa. Nie wiem jak gdzie indziej, ale w Polsce to się nie udaje: 90% Polaków to katolicy. Nie wszyscy są gorący, ale gdy przyjdzie co do czego to większość stanie po stronie Boga Wszechmogącego Stworzyciela nieba i ziemi, tak jak w 1920 r.
uhm2020.06.15 18:54
Jeśli się "wyleczyłeś" to pewnie można... ale z nienawiści już się nigdy nie wyleczysz. Ona Cię zabije Twoimi własnymi negatywnymi emocjami. Pisząc tutaj swoje pełne jadu teksty, kiedyś zrozumiesz, że tylko straciłeś swój czas (no chyba,że Ci za to płacą), bo po innych i tak spływają Twoje wypociny.
taro2020.06.15 11:02
chlopie, czasem nie jedz do Niemiec,bo ta ideologiczna wariatka makrela z tym swoim dewiantem,ministrem zdrowia robia polowania za ,,nienawisc,, i jest zakaz leczenia pedalowi lezbijek.o innych przebierancach nie mowie,bo i tak powinni wystepowac tylko w ZOO albo cyrku.
Kichawa Błonka2020.06.15 11:00
jest szansa dla Nowaka, Agnieszki Dz, Katolickiej.... itp przygłupom. Nie czekajcie. Leczcie się
ladychapel2020.06.15 18:17
W obronie osób LGBT stanęły Związek Powstańców Warszawskich i Fundacja Pamięci o Bohaterach Powstania Warszawskiego. Po serii ataków ze strony polityków PiS organizacje odpowiadają: "Słowa, które usłyszała cała Polska, ale i świat, muszą spotkać się z radykalnym sprzeciwem ludzi przyzwoitych. (...) Nie ma zgody na poniżanie mniejszości seksualnych w kraju, w którym homoseksualiści byli zabijani przez faszystów za swoją odmienność".
:O2020.06.15 18:44
W Polsce nigdy nie zabijano mniejszości seksualnych. Kiedy po 1939 przywożono ich tutaj do obozów koncentracyjnych Polska praktycznie nie istniała. Zamiast Polski było Generalne Gubernatorstwo pod kierownictwem Niemców z III Rzeszy. Polska i Polacy nie mieli z tym nic wspólnego! Ps. Nie wierzę organizacjom powstańczym, które w swoich szeregach mają polityków PO (oczywiście to tylko honorowi członkowie, przepraszam honorowi Powstańcy, których w 1944 nawet na świecie nie było XD) Ps2. A "świat" to nawet nie wie, na którym kontynencie leży Polska.