Według opisu, Jezus zgromadził wokół siebie tak liczne tłumy, że trudno mu było normalnie funkcjonować ani swobodnie nauczać. Jego aktywność, nauczanie i uzdrawianie przyciągały rzesze ludzi szukających wsparcia, uzdrowienia lub odpowiedzi na swoje pytania. Jednak ten entuzjazm nie zawsze był odbierany jako coś pozytywnego – niektórzy obserwatorzy reagowali niepokojem, niedowierzaniem i lękiem.
To właśnie z tego powodu bliscy Jezusa – członkowie Jego rodziny – postanowili przybyć, by powstrzymać Jego działalność. Według relacji, mówili o Nim, że „odszedł od zmysłów” i próbowali zabrać Go z miejsca, w którym tłumy utrudniały Mu pracę i zagrażały Jego zdrowiu. Ich reakcja wynikała z troski, ale także z niezrozumienia Jego misji – nie pojmowali jeszcze w pełni tego, kim był ich Mistrz.
W kontekście biblijnym przekonanie o „utracie zmysłów” było wyrazem ludzkiego zdziwienia i obawy wobec czyjegoś niezwykłego działania. Jezus działał poza granicami tego, co znali ludzie – uzdrawiał, przepowiadał, wypędzał złe duchy i mówił o Królestwie Bożym z autorytetem, który przekraczał zwykłe nauczanie rabinów. Dlatego niektórzy reagowali sceptycyzmem, a nawet ostracyzmem.
Komentatorzy duchowi, jak np. ks. Ryszard Halwa, wskazują, że takie reakcje bliskich i obserwatorów uczą nas dziś pokory wobec tajemnicy wiary. Jezus nie zmieniał się pod presją opinii innych – nadal realizował swoją misję zbawienia. Jego życie pokazuje, że prawda duchowa przewyższa ludzkie oczekiwania i rozumowe wyjaśnienia.
