„Rząd ma prostą i potencjalnie korzystną alternatywę wobec rozpętywania kampanii nienawiści, na co się chyba właśnie zdecydował” – pisze Bogdański.

Według autora komentarza samo weto uruchomiło lawinę ostrych reakcji. W debacie publicznej pojawiły się zarzuty o zdradę interesów państwa czy sugestie, że decyzja prezydenta mogła zostać przyjęta z zadowoleniem na Kremlu.

„Prezydenckie weto do rządowej ustawy o SAFE wyzwoliło demony” – zauważa Bogdański. W jego ocenie reakcja części polityków i środowisk wspierających rząd ma charakter bardzo emocjonalny.

Publicysta zwraca uwagę, że w mediach społecznościowych pojawiła się fala agresywnych komentarzy wobec osób popierających decyzję głowy państwa. „W społecznościówkach ludzie i boty mają profile pełne zaprzaństwa i głupoty, które zarzucają wszystkim popierającym decyzję Karola Nawrockiego” – czytamy.

Bogdański przywołuje także dane dotyczące nastrojów w internecie. Z analizy firmy monitorującej media społecznościowe wynika, że społeczeństwo jest w tej sprawie niemal równo podzielone.

Według danych Res Futura około 46 procent wypowiadających się w sieci popiera weto prezydenta, a około 48 procent jest mu przeciwnych. Jak zauważa autor, różni się natomiast intensywność emocji.

„Ci ostatni są bardziej zajadli i pobudzeni, ci pierwsi wykazują pewien rodzaj triumfalizmu właściwy ludziom pozbawionym wpływu na decyzje władzy” – zauważa.

Zdaniem Bogdańskiego ostrość reakcji części obozu rządzącego może wskazywać na świadomą strategię polityczną. W jego ocenie chodzi o mobilizację elektoratu poprzez silne emocje.

„Po intensywności emocji generowanych przez stronę prorządową i po wypowiedziach jej prominentnych przedstawicieli wolno wnosić, że to jest właśnie linia komunikacyjna, z jaką będą chcieli zarządzać sytuacją polityczną i przygotować się do wyborów” – pisze.

Publicysta ostrzega jednak, że taka strategia może być niebezpieczna dla stabilności życia publicznego.

„Chodzi o nakręcanie emocji i wzbudzanie nienawiści do drugiego odłamu społeczeństwa. To jest linia groźna i może doprowadzić do tragicznych skutków” – podkreśla.

W tym kontekście przypomina również atmosferę polityczną sprzed lat. Jak zauważa, minister w Kancelarii Prezydenta Paweł Szefernaker wspomniał o „nagonce na prezydenta Lecha Kaczyńskiego”, traktując ją jako ważne ostrzeżenie dla obecnej debaty publicznej.

Robert Bogdański uważa jednak, że rząd ma do dyspozycji znacznie prostsze i spokojniejsze rozwiązanie niż polityczna konfrontacja.

„Istnieje jeden scenariusz działania, który nie zakłada rozhuśtywania w Polakach negatywnych emocji, a daje obecnemu rządowi poważną szansę na uzyskanie miażdżącej przewagi nad prezydentem i obozem opozycji” – ocenia.

Według publicysty takim rozwiązaniem byłoby szybkie procedowanie projektu ustawy zaproponowanej przez prezydenta, dotyczącej Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych.

„Ten scenariusz to po prostu prędkie przeprocedowanie złożonej przez prezydenta ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych. To nic nie kosztuje, co najwyżej kilka godzin pracy parlamentu” – wskazuje Bogdański.

W jego ocenie taki ruch pozwoliłby w praktyce sprawdzić, czy projekt prezydenta rzeczywiście może stać się alternatywą dla SAFE.

„Jeżeli pieniądze znajdą się w tym funduszu, wszyscy wygramy, także rząd. Jeżeli natomiast się nie znajdą i okaże się empirycznie, że Donald Tusk miał rację, wówczas wiarygodność prezydenta Nawrockiego i prezesa Glapińskiego legnie w gruzach” – zauważa.

Autor podkreśla, że w takim scenariuszu rząd nie musiałby uciekać się do eskalacji politycznego konfliktu.

„Alternatywą dla tego prostego rozwiązania jest miotanie inwektywami. Co wybierze rząd?” – pyta na zakończenie.