To pierwszy taki sygnał skierowany do państwa Unii Europejskiej od początku wojny. W komunikacie przekazanym przez irańską ambasadę w Madrycie podkreślono, że Hiszpania jest postrzegana jako kraj „przestrzegający prawa międzynarodowego”, dlatego Teheran „pozostaje otwarty na ewentualne prośby dotyczące dostępu do cieśniny”.
Równolegle Iran przekazał Organizacji Narodów Zjednoczonych informację, że statki krajów uznanych za „nienastawionych wrogo” mogą przepływać przez Ormuz, o ile uzgodnią to z władzami w Teheranie. To wyraźny sygnał, że kontrola nad tym newralgicznym punktem pozostaje jednym z kluczowych narzędzi nacisku w regionie.
Gest wobec Hiszpanii nie jest przypadkowy. Madryt od początku konfliktu prezentuje stanowisko odmienne od części zachodnich sojuszników. Premier Pedro Sánchez określił działania militarne jako „nielegalne” i „nieludzkie”, co spotkało się z ostrą reakcją prezydenta USA Donalda Trumpa.
Napięcia między Waszyngtonem a Madrytem narastały już wcześniej. Hiszpania odmówiła wykorzystania swoich baz wojskowych do operacji przeciwko Iranowi. „Hiszpańskie bazy nie będą wykorzystywane w tej operacji (…) ani w żadnym celu niezgodnym z Kartą Narodów Zjednoczonych” – oświadczył minister spraw zagranicznych José Manuel Albares.
W odpowiedzi Donald Trump miał zagrozić nawet ograniczeniem relacji handlowych, a wcześniej – podczas jednego ze szczytów NATO – krytykował Hiszpanię za zbyt niskie wydatki na obronność.
Eksperci wskazują, że oferta Iranu ma wymiar zarówno symboliczny, jak i strategiczny. Z jednej strony pokazuje próbę budowania relacji z wybranymi państwami Zachodu, z drugiej – przypomina o znaczeniu Cieśniny Ormuz jako kluczowego punktu globalnego bezpieczeństwa energetycznego.
