Jak wynika z informacji przekazywanych w debacie publicznej, miasto mogło stanąć przed ryzykiem utraty nawet 162 mln zł. „Utracimy 162 mln zł” – wskazał Tomasz Kościów z jaworskiego magistratu, podkreślając, że chodzi nie tylko o przyszłe dotacje, ale również o środki już przyznane. Według tych wyliczeń konsekwencją mogłaby być konieczność zwrotu funduszy znajdujących się w tzw. okresie trwałości projektów.
Sprawa szybko stała się elementem szerszej dyskusji o tzw. warunkowości unijnych środków. Krytycy takiego mechanizmu wskazują, że może on prowadzić do sytuacji, w której decyzje polityczne lub ideowe są wymuszane poprzez presję finansową. W ich ocenie to forma nacisku na państwa i samorządy, które nie wpisują się w dominujące kierunki polityki unijnej.
Dyskusja dotyczy również programu SAFE i jego zasad funkcjonowania. Podkreśla się, że w niektórych przypadkach mamy do czynienia nie z bezzwrotnymi dotacjami, lecz z finansowaniem zwrotnym, które rządzi się innymi regułami.
Sprawa Jawora pokazuje jednak, jak niestabilne jest finasowanie ze środków Unii Europejskiej i nawet podpisana umowa niczego nie gwarantuje, ponieważ mogą się pojawić dodatkowe naciski ze strony Brukseli, a nawet szantaże finansowe.
