W ub. tygodniu Stolica Apostolska poinformowała, że papież Leon XIV mianował swojego dotychczasowego jałmużnika kard. Konrada Krajewskiego nowym metropolitą łódzkim. Niespodziewanie do decyzji Ojca Świętego postanowiła odnieść się w mediach społecznościowych poseł KO Aleksandra Uznańska-Wiśniewska.

- „Kardynał Konrad Krajewski został mianowany nowym arcybiskupem metropolitą łódzkim. Przyjaciel Ukrainy. Opiekun uchodźców, skrzywdzonych i cierpiących. Skromny, wielki człowiek, którego miałam zaszczyt poznać już jako dziecko. Ad Majorem Dei Gloriam”

- napisała parlamentarzystka.

Użycie dewizy jezuitów przez parlamentarzystkę Koalicji Obywatelskiej zaskakuje. W ostatnich latach ugrupowanie to obiera skrajnie antyklerykalny i lewicowy kierunek. Zdaje się, że usuwanie religii ze szkół, walka z symbolami religijnymi, domaganie się aborcji na żądanie czy propagowanie „związków partnerskich” niekonieczne służą „większej chwale Boga”. Skąd jednak wpis Uznańskiej-Wiśniewskiej? W ub. tygodniu, w czasie Zebrania Plenarnego KEP, z biskupami spotkali się wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz szef MSWiA Marcin Kierwiński. Spotkanie to skomentowała „Gazeta Wyborcza” pisząc, że „Tusk chce współpracować z Kościołem”. Niejako chcąc usprawiedliwić ten ruch w oczach lewicowych czytelników, red. Arkadiusz Gruszczyński przekonuje, że chodzi o wykorzystanie kościelnego zaplecza do informowania Polaków o zagrożeniach i współpracę w kwestiach związanych z bezpieczeństwem.

- „Rząd buduje poprawne relacje z Kościołem, bo ten ma rozbudowaną sieć placówek - czyli parafii, kościołów i kaplic - obecnych nawet w najmniejszych miejscowościach oraz, wciąż, autorytet i przełożenie na postawy wielu wiernych”

- przekonuje.

- „Co oznacza, że może sprawnie przekazywać ludziom informacje o obronie cywilnej wiernym, szybko organizować pomoc w przypadku jakiejś formy ataku na Polskę, a także współpracować z wojskiem, pogranicznikami czy policją w każdej innej sytuacji. Na przykład powodzi, klęsk żywiołowych czy pomocy uchodźcom”

- dodaje.

Donald Tusk przez lata zmienia swój stosunek do Kościoła zależnie od tego, w jaki sposób odczytuje społeczne emocje. Kiedy zależało mu na katolickich wyborcach, oglądaliśmy zdjęcia jego domowego ołtarzyka. Gdy stwierdził, że potrzebuje głosów środowisk lewicowych, fotografował się z Martą Lempart, wkładając maseczkę z symbolem tzw. Strajku Kobiet. Czyżby teraz stwierdził, że konfrontacyjny kurs wobec Kościoła nie pozwoli mu wygrać kolejnych wyborów i zdecydował się złagodzić lewicowy profil swojego ugrupowania?