„Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” – przykazał Jezus. Czy list biskupów, który wywołał takie zamieszanie, spełnia ten wymóg? W ocenie metropolity krakowskiego najwyraźniej tak, bo nie ma on nic do zarzucenia listowi KEP ogłoszonemu w V Niedzielę Wielkiego Postu. Przewodniczący Rady ds. Dialogu Religijnego i Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem KEP udzielił wywiadu Polskiej Agencji Prasowej, w którym stwierdził, że „niezrozumienie tego listu wynika z faktu, że to czego Kościół systematycznie uczy przez ostatnie 60 lat - Kościół katolicki, z papieżami na czele – najwyraźniej wciąż nie dotarło do naszych wiernych”.

- „To chyba wymaga jakiejś szerszej analizy, dlaczego tak się dzieje. Potrzebujemy w tej kwestii – i może nie tylko w tej - poważnej i konsekwentnej edukacji religijnej w polskim Kościele”

- powiedział kard. Grzegorz Ryś.

Za „kardynalny błąd” uznał przy tym łączenie listu z obecną sytuacją geopolityczną

- „Oczywiście, że można było spróbować to samo pytanie postawić za rok, jak nie będzie wojny. Tylko że nikt nie wie, czy jej nie będzie. Powiem szczerze, że jeśli mamy zacząć naszą edukację katechetyczną akurat w tym obszarze przekazu wiary, to kto wie, czy ta rocznica nie jest jedną z ostatnich okazji, żeby ten krok uczynić”

- przekonywał.

- „Pozytywna religijna wizja stosunku Kościoła do narodu żydowskiego nie wyklucza krytycznego podejścia do kierunku działania państwa Izrael czy też konkretnych decyzji jego władz. Jednak o wojnie na Bliskim Wschodzie mówimy stanowczo za prosto. Z punktu widzenia chrześcijańskiej doktryny moralnej Izrael robi w tej wojnie rzeczy złe. Poczynając od tego, że wojna, którą prowadzi w tej chwili z Iranem jest wojną prewencyjną. To samo robią zresztą Stany Zjednoczone. Nauczanie Kościoła w tej kwestii jest jasne a papież Leon XIV jasno wypowiadał się przeciwko tej wojnie”

- zaznaczył.

Zastrzegł jednak, odnosząc się do działań organizacji terrorystycznych na Bliskim Wschodzie, że „redukowanie tej debaty politycznej tylko i wyłącznie do tego, co Izrael robi zgodnie z prawem moralnym i międzynarodowym, a co nie, jest dużym uproszczeniem”.