„The Washington Post” twierdzi, że minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó w przerwach unijnych spotkań prowadził tajną komunikację ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem, relacjonując mu ich przebieg.

- „Od lat każde spotkanie UE odbywało się z udziałem Moskwy poprzez takie rozmowy”

- mówi informator dziennika.

Gazeta zauważa przy tym, że od początku pełnoskalowej wojny na Ukrainie szef węgierskiego MSZ 16 razy odwiedzał Rosję. W czasie ostatniej wizyty, 4 marca spotkał się z Władimirem Putinem.

Na doniesienia amerykańskiej prasy zareagował za pośrednictwem mediów społecznościowych premier Donald Tusk.

- „Wiadomość, że ludzie Orbána informują Moskwę o posiedzeniach Rady UE ze szczegółami, nie powinna nikogo dziwić. Od dawna mamy co do tego podejrzenia. To jeden z powodów, dla których zabieram głos tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne i mówię tylko tyle, ile potrzeba”

- napisał na X.com.

Głos zabrał również wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski.

- „To by wiele wyjaśniło, Peter”

- zwrócił się do swojego węgierskiego odpowiednika.

- „Fake news jak zawsze. Kłamiecie, żeby wesprzeć Partię Tisza i stworzyć na Węgrzech marionetkowy rząd prowojenny. Nie uda wam się!”

- odpowiedział Péter Szijjártó.