Projekt ustawy, który w 2024 roku wywołał szeroką debatę publiczną, ma zostać – zgodnie z informacjami zawartymi w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów – przyjęty w pierwszym kwartale 2026 roku.
Czym jest KROPiK?
Projekt zakłada utworzenie państwowego systemu rejestracji oznakowanych psów i kotów, który miałby funkcjonować w strukturach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Rejestr obejmowałby dane dotyczące zwierząt oraz ich właścicieli. Oznakowanie – najczęściej poprzez wszczepienie mikroczipu – miałoby stać się obowiązkowe, a brak rejestracji skutkowałby odpowiedzialnością wykroczeniową.
Ministerstwo argumentuje, że jednolita, centralna baza danych poprawi skuteczność działań służb oraz ułatwi identyfikację zwierząt trafiających do schronisk. System ma być kompatybilny z rozwiązaniami unijnymi, co – według resortu – umożliwi sprawniejsze przemieszczanie zwierząt w obrębie UE.
Reakcje po aferze w schronisku
Powrót do projektu zbiegł się z medialną dyskusją wokół nieprawidłowości w jednym ze schronisk na Śląsku, nagłośnionych przez artystkę Dorotę Rabczewską/Dodę. W reakcji Ministerstwo Rolnictwa zapowiedziało kontrole w placówkach w całym kraju. W komunikatach resort podkreślał, że KROPiK może stanowić „wsparcie prewencyjne” dla systemu opieki nad bezdomnymi zwierzętami.
Organizacje społeczne zauważają jednak, że rejestr sam w sobie nie reguluje kwestii standardów bytowych w schroniskach ani nie wprowadza nowych mechanizmów kontroli warunków, w jakich przebywają zwierzęta. Projekt skupia się przede wszystkim na identyfikacji i ewidencji.
Koszty i obowiązki dla właścicieli
Zgodnie z założeniami projektu, obowiązek rejestracji obejmie wszystkie psy i koty, nawet jeśli zostały już oznakowane i figurują w istniejących prywatnych bazach danych. Inicjatywa nie przewiduje automatycznego przeniesienia rekordów do nowego systemu. Oznacza to konieczność ponownej rejestracji dla milionów właścicieli.
W odpowiedzi na interpelację poselską wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak wskazał, że niedopełnienie obowiązku znakowania i rejestracji będzie wykroczeniem zagrożonym karą grzywny. Kontrole mają być prowadzone przez Policję, straż miejską, Inspekcję Weterynaryjną, a także – w określonym zakresie – organy gminy. Samorządy uzyskają dostęp do danych z rejestru, co pozwoli im weryfikować deklaracje składane przez mieszkańców.
Autorzy projektu szacują, że utworzenie i utrzymanie systemu w pierwszych latach jego funkcjonowania może kosztować budżet państwa ok. 150 mln zł. W debacie publicznej pojawiły się już pytania o źródła finansowania oraz ewentualne przesunięcia środków w ramach budżetu resortu.
Wątpliwości prawne i gospodarcze
Część ekspertów zwraca uwagę na wpływ projektu na istniejące prywatne bazy danych prowadzone przez organizacje pozarządowe i firmy komercyjne. Według opinii prawnych przygotowanych przez niezależnych specjalistów, wprowadzenie wyłącznego państwowego rejestru może doprowadzić do ograniczenia działalności podmiotów prowadzących dotychczasowe systemy ewidencji.
Podnoszony jest również argument dotyczący braku rozwiązań alternatywnych – takich jak integracja już istniejących baz danych z systemem państwowym. W wielu krajach Unii Europejskiej funkcjonują modele oparte na współpracy administracji z sektorem prywatnym i organizacjami społecznymi.
Brak systemowego wsparcia finansowego
Projekt nie przewiduje ogólnokrajowego mechanizmu dofinansowania dla właścicieli zwierząt znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej. Ewentualna pomoc miałaby zależeć od decyzji samorządów, bez gwarancji dodatkowych środków z budżetu centralnego. W praktyce może to oznaczać zróżnicowany dostęp do wsparcia w zależności od kondycji finansowej danej gminy.
