Sprawę polskiego żołnierza, który działając w obronie kraju, podczas pościgu za grupą migrantów po polskiej stronie granicy, przypadkowo postrzelił obywatela Syrii otrzymał zarzuty karne – opisał portal onet.
Na tę bulwersującą sprawę w mocnych słowach zareagował za pośrednictwem mediów społecznościowych były szef MON Mariusz Błaszczak.
„Sprawa żołnierza, który otrzymał zarzuty za obronę granicy opisana dziś przez Onet, to skandal państwowy i akt zdrady państwa Tuska wobec ludzi w mundurach” – stwierdził szef klubu parlamentarnego PiS.
Jak podkreślił Błaszczak, powołując się na opinię biegłych, dokumenty, nagrania i relacje świadków - „żołnierz Wojska Polskiego, działający na rozkaz, w trakcie pościgu za grupą nielegalnych migrantów, przy realnym zagrożeniu, nie popełnił żadnego przestępstwa”.
„A mimo to upolityczniona prokuratura nielegalnie przejęta przez Tuska stawia mu zarzuty karne. Całe postępowanie - w tym ostateczna decyzja o zarzutach - zostało przeprowadzone już po tym, gdy w prokuraturze rządzili nominaci obecnego rządu. I co robi państwo? Zamiast stać po stronie żołnierza broniącego granicy, rządowa prokuratura staje po stronie nielegalnego migranta, który dziś domaga się odszkodowania od polskiego oficera” – grzmi były szef resortu obrony.
Były wicepremier RP przypomniał, że szef rządu Koalicji 13 grudnia Donald Tusk „wielokrotnie mówił, o tym że jest murem za polskim mundurem”.
„To były puste słowa i hipokryzja. Tak nie buduje się bezpieczeństwa państwa. Tak łamie się kręgosłup armii. Tak zdradza się tych, którzy mają odwagę stanąć na pierwszej linii” – skonstatował Mariusz Błaszczak.
„Sytuacja na granicy z Białorusią przypomina poligon doświadczalny, w którym rządzący testują swoją nieudolność. Zarzuty dla żołnierzy i regularne wtargnięcia w polską przestrzeń powietrzną balonów – nikt nad niczym nie panuje. Żołnierz nie może się bać prokuratora bardziej niż agresora na granicy. A rząd, który na to pozwala, nie ma moralnego prawa mówić o bezpieczeństwie Polski” – skonkludował wiceprezes PiS.
