Autor wpisu pyta wprost: „Czy wiecie, że w niemieckim podręczniku do historii agresji na Polskę poświęcono całe 11 linijek?” – po czym dodaje, że według omawianych materiałów „ofiarami wojny są głównie Żydzi i Niemcy, ale generalnie to ‘obie strony dopuszczały się wielkich okropieństw’”. W dalszej części ocenia to jako przykład relatywizowania odpowiedzialności historycznej i przedstawiania niemieckiego społeczeństwa przede wszystkim jako zbiorowości „zniewolonej, zastraszonej i uwikłanej w system”.

Szeroko komentuje również sposób opisu innych państw w serii podręczników „Horizonte” wydawnictwa Westermann, używanych – jak pisze – w Berlinie i Brandenburgii. „W przypadku Izraela klasyfikacja jest prosta – Żydzi i Holokaust, a później aktor konfliktu bliskowschodniego. Francja? Wzór, partner i przeciwnik. A Polska?… Nie. Nawet słowa” – stwierdza, podkreślając brak odniesień do rozbiorów, Powstania warszawskiego czy skali strat ludnościowych.

W innym fragmencie autor odnosi się do wizerunku Prus w edukacji szkolnej. Jak pisze, uczeń „widzi jedynie mapę ‘podbojów Fryderyka II’ przedstawianego jako reformatora i modernizatora”, podczas gdy ekspansja terytorialna jest określana wyłącznie jako „obecnie kontrowersyjna”. Według komentatora prowadzi to do wypierania doświadczeń narodów, które znalazły się pod pruskim i niemieckim panowaniem.

Wpis przywołuje także badania Uniwersytetu w Bielefeldzie z 2023 r., dotyczące postrzegania historii wśród młodzieży w Niemczech. Autor cytuje dane, według których 20 proc. młodych respondentów uważa, że ich przodkowie byli ofiarami II wojny światowej, a 15 proc. – że pomagali ofiarom. Wymienia też grupy najczęściej wskazywane w badaniu: „Żydzi (88 proc.), osoby chore i z niepełnosprawnościami (40 proc.), Romowie (31 proc.), homoseksualiści (24 proc.)…”. Po tej wyliczance dodaje prowokacyjnie: „Polacy? A skąd”.

W końcowej części autor dziękuje Annie Kwiatkowskiej za książkę „W służbie przyszłości. Polityka historyczna zjednoczonych Niemiec”, nazywając ją „bardzo dobrym, otwierającym oczy zbiorem tekstów”. Całość zamyka ostrą oceną relacji polsko-niemieckich i wezwaniem do – jak to określa – większej czujności wobec narracji płynących z zachodnich mediów.