Francuski pisarz opublikował felieton na łamach „Journal du Dimanche News”, w którym zwraca uwagę, że Francja została zepchnięta na margines Unii Europejskiej, w której swoje stanowisko na wszystkich płaszczyznach, od sposobu przyjęcia euro po przemysł zbrojeniowy, narzucają Niemcy. Autor przywołuje słowa byłego komisarza ds. gospodarczych Paolo Gentiloniego, który stwierdził, że „przeżywamy kres europejskiej iluzji”.

- „luzji taniej energii dzięki rosyjskiemu gazowi — to już przeszłość. Iluzji chińskiego rynku bez ograniczeń otwartego na nasz eksport — to już przeszłość. Iluzji bezpieczeństwa gwarantowanego przez Stany Zjednoczone — to już przeszłość”

- zauważa.

Przyczyny obecnego kryzysu de Villiers widzi w traktacie z Maastricht, kiedy to „Niemcy przejęły kontrolę nad kluczowymi instytucjami Unii”. Wskazuje, że Niemcy zniweczyły przewagę konkurencyjną francuskiej energetyki jądrowej czy poświęciły francuskie rolnictwo, by otworzyć rynki na niemieckie samochody. Pisząc o wspólnej unijnej walucie stwierdza, że euro jest „niczym innym jak europejską marką, pomyślaną tak, by umacniać Niemcy i osłabiać Francję”.

Jako przykład tego, w jaki sposób potęga Niemiec jest budowana kosztem innych państw Unii Europejskiej, publicysta podaje kwestię zbrojeń.

- „Projekt Europy obrony, ze wspólnym przemysłem zbrojeniowym i utworzeniem jednolitego rynku obronnego, to nic innego jak łatwiejsze zbywanie produkcji niemieckiego przemysłu militarnego. Do tego kanclerz Niemiec wyraża życzenie współdzielenia z Francją broni nuklearnej. Prezydent Macron gotów jest oddać mu przycisk pod dwa palce. To szaleństwo”

- pisze Philippe de Villiers.

W ten sposób, jak przekonuje Francuz, za pomocą Unii Europejskiej stworzyliśmy „niemiecką Europę”.

- „Oddaliśmy Niemcom wszystko. Po raz pierwszy od deklaracji Schumana Europa myśli o sobie i projektuje swoją przyszłość poza Francją. Idea Europy jako dźwigni Archimedesa — idea Europy francuskiej — umarła. Stworzyliśmy niemiecką Europę. Piękna robota!”

- podsumowuje.