Portal wPolityce.pl poinformował dziś, że sędzia Ireneusz Szulewicz oddalił wniosek obrony o wyłączenie ręcznie wyznaczonych ławników na rozprawę ks. Olszewskiego. Do sprawy w rozmowie z portalem odniósł się jeden z obrońców duchownego, mec. Krzysztof Wąsowski.
- „Dostaliśmy taką informację, zanim pojawił się protokół, który uprawnia nas do zaskarżenia. Tyle. Sędzia w ogóle nie wziął pod uwagę tego, że stronniczość sędziów społecznych, jak nazywa się ławników wynika już z faktu, że – po pierwsze: wyznaczono ich niezgodnie z ustawą, po drugie: nawet sędzia, który wydał to postanowienie, wskazuje tylko na paragrafy rozporządzenia, które nie stosują się akurat do tego elementu sprawy”
- wskazał prawnik.
- „Sędzia nie wziął także pod uwagę, że zarządzenie o dopuszczeniu tych ławników do orzekania miało miejsce na jeden dzień przed rozprawą. Nie mieli więc najmniejszej szansy, aby się na nią przygotować”
- dodał.
W ocenie adwokata, „to jest kolejny element, który wskazuje, że ta władza po prostu czegoś się boi”.
- „Bo nie dość, że ustawiają sobie sąd, to jeszcze jacyś dziwni sędziowie rozpoznają wszystkie zażalenia. Trochę tak, jakby chcieli ten proces zabetonować na swoim poziomie. Gdyby nie bali się, gdyby byli pewni tego oskarżenia, to przynajmniej nie manipulowaliby przy składach”
- powiedział.
Dodał, iż „wygląda to, jakby było zapotrzebowanie, że ktoś musi być skazany. Nawet z porzuceniem wszystkich pozorów bezstronności i uczciwości”.
