Jak informuje „New York Times”, dokument został przekazany za pośrednictwem Pakistanu i dotyka najbardziej wrażliwych tematów – programu nuklearnego oraz rozwoju irańskich rakiet balistycznych.
Plan odnosi się również do bezpieczeństwa szlaków morskich, w tym kluczowej cieśniny Ormuz, przez którą przepływa znacząca część światowych dostaw surowców energetycznych. To właśnie ten region od lat pozostaje jednym z najważniejszych punktów zapalnych globalnej gospodarki.
Równolegle z ofertą dyplomatyczną Waszyngton nie rezygnuje z działań militarnych. „Kontynuujemy operację Epic Fury bez zmian, by osiągnąć cele wojskowe wyznaczone przez naczelnego dowódcę i Pentagon” – przekazała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Ten dualizm – negocjacje i presja militarna – może wskazywać na to, że administracja Donalda Trumpa stawia na strategię wielotorową.
Istotną rolę w całym procesie odgrywa Pakistan. Szef tamtejszego sztabu armii, marszałek Syed Asim Munir, ma pełnić funkcję głównego pośrednika między stronami. Według doniesień wspierają go także Egipt i Turcja, które zachęcają Iran do rozpoczęcia rozmów. Co więcej, Islamabad miał zaproponować organizację ewentualnych negocjacji na swoim terytorium.
Po stronie irańskiej sytuacja pozostaje jednak niejasna. Doniesienia wskazują na problemy komunikacyjne wewnątrz władz oraz obawy o bezpieczeństwo osób potencjalnie zaangażowanych w rozmowy. Pojawia się także pytanie, kto faktycznie podejmuje dziś kluczowe decyzje w Teheranie.
Eksperci zauważają, że sama gotowość do rozmów może być sygnałem zmiany podejścia Waszyngtonu. Możliwe, że administracja USA dopuszcza utrzymanie obecnych władz Iranu, ale w wyraźnie osłabionej i bardziej kontrolowanej formie. To scenariusz, który – choć daleki od jednoznacznego rozwiązania – może otworzyć drogę do deeskalacji.
