Kluczowym momentem obecnej fazy wojny była śmierć najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneiego 28 lutego 2026 r. w wyniku wspólnego uderzenia USA i Izraela na cele w Teheranie. Informację potwierdziły następnie władze Iranu.
Zabicie przywódcy Islamskiej Republiki wywołało natychmiastową reakcję regionalną. Iran rozpoczął ataki odwetowe na cele izraelskie oraz amerykańskie instalacje wojskowe w państwach Zatoki Perskiej, a wspierany przez Teheran Hezbollah rozpoczął ostrzał północnego Izraela z Libanu.
Oznacza to rozszerzenie konfliktu poza terytorium Iranu i Izraela – na cały Bliski Wschód.
Najpoważniejsze skutki gospodarcze przyniosły działania Iranu w rejonie cieśniny Ormuz – kluczowego szlaku transportu ropy. Po amerykańsko-izraelskich atakach Teheran zagroził statkom i przeprowadził uderzenia na jednostki handlowe, co doprowadziło do gwałtownego spadku ruchu tankowców o ok. 70 proc.
Zakłócenie przepływu surowców – przez który przechodzi ok. 20 proc. światowego handlu ropą – natychmiast podniosło ceny energii. Notowania ropy Brent wzrosły nawet o kilkanaście procent, a analitycy ostrzegają przed możliwością przekroczenia poziomu 100 dolarów za baryłkę przy dalszej eskalacji.
Eskalacja militarna wywołała odpływ kapitału z rynków akcji w kierunku tzw. bezpiecznych przystani. Wzrosły ceny złota i dolara, a giełdy azjatyckie zanotowały spadki – to typowa reakcja na ryzyko wojny regionalnej w rejonie kluczowym dla dostaw energii.
Eksperci podkreślają jednak, że po śmierci Chameneiego konflikt może wejść w fazę niestabilności politycznej w samym Iranie, co może wydłużyć działania wojskowe zamiast je skrócić.
