Drastyczne relacje z akt śledztwa
Jak relacjonują media cytujące ujawnione dokumenty Departamentu Sprawiedliwości, w aktach znalazły się opisy systematycznego wykorzystywania nieletnich dziewcząt w rezydencjach Epsteina na Florydzie. Jedna z ofiar w pozwie cywilnym z 2010 r. zeznała, że była wprowadzana do domu przez współpracowników finansisty, kierowana do pokoju z prysznicem i stołem do masażu, a następnie zmuszana do aktów seksualnych.
W dokumentach zapisano, że Epstein miał wydawać „konkretne instrukcje dotyczące tego, gdzie i jak chce”, a po spotkaniach wypłacać dziewczętom pieniądze oraz ostrzegać je przed ujawnianiem czegokolwiek. W aktach pojawia się sformułowanie, iż proceder miał charakter „regularny, codzienny, a często kilka razy dziennie”.
Miliony stron i głośne nazwiska
Według komunikatu Departamentu Sprawiedliwości ujawniono ponad trzy miliony stron dokumentów, w tym opisy tysięcy nagrań wideo i setek tysięcy zdjęć. Zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche podkreślił, że publikacja nastąpiła na mocy przepisów o przejrzystości akt, a jednocześnie zanonimizowano dane ofiar.
W materiałach pojawiają się nazwiska znanych osób, w tym polityków i biznesmenów. BBC informowało, że w aktach setki razy odnotowano nazwisko prezydenta USA Donalda Trumpa, przy czym Biały Dom stwierdził, iż część zarzutów pochodzi z niezweryfikowanych zgłoszeń do FBI. W oświadczeniu resort sprawiedliwości zaznaczył: „Te twierdzenia są bezpodstawne i fałszywe, a gdyby miały choć odrobinę wiarygodności, już dawno zostałyby wykorzystane w postępowaniach”.
Ujawnione maile dotyczą również kontaktów Epsteina z Elonem Muskiem – choć jednocześnie podkreślono, że nie ma dowodów, by przedsiębiorca kiedykolwiek odwiedził jego wyspę. Można też przeczytać o możliwych powiązaniach z aferą Billa Gatesa. Biuro twórcy Microsoftu przekazało BBC, że informacje w aktach są „absurdalne i całkowicie fałszywe”.
Sensacyjne narracje
Eksperci zajmujący się dezinformacją zwracają uwagę, że sprawa Epsteina od lat jest wykorzystywana w sieci do budowania teorii spiskowych i kampanii wpływu. Amerykańskie think tanki, m.in. Atlantic Council i German Council on Foreign Relations, w poprzednich raportach wskazywały, że rosyjskie ośrodki propagandowe chętnie nagłaśniają wątki kompromitujące Zachód – nawet jeśli opierają się one na niezweryfikowanych fragmentach dokumentów lub wyrwanych z kontekstu cytatach.
Warto też przypomnieć o wątku dotyczącym rosyjskich powiązań samego Epsteina. W danych śledczych oraz w materiałach dziennikarskich przewiały się informacje o kontaktach Jeffreya Epsteina z osobami z rosyjskich elit biznesowych i politycznych oraz jego pośrednich relacjach z kręgami władzy skupionymi wokół Wladimira Putina. Eksperci ds. bezpieczeństwa informacyjnego zwracają przy tym uwagę, że niejednoznaczne tropy dotyczące samej afery jak i pojawiających się wokół niej nazwisk, bywają w sieci rozdmuchiwane i wplatane w różnego rodzaju narracje, co utrudnia oddzielenie twardych faktów od hipotez i propagandowych interpretacji i medialnego szumu informacyjnego.
Departament Sprawiedliwości zapowiedział, że nie ujawni dokumentów zawierających wrażliwe dane ofiar, a Demokraci w Kongresie twierdzą, że wciąż miliony stron akt mogą pozostawać nieopublikowane. Spór polityczny wokół skali ujawnień nadal podsyca zainteresowanie opinii publicznej tym tematem.
