Głosowanie odbywało się w poniedziałek, 12 stycznia, i miało wyłonić następczynię Szymona Hołownii, który wcześniej zapowiedział rezygnację z walki o kolejną kadencję. W drugiej turze rywalizowały dwie urzędujące „ministrerki”: Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz Paulina Hennig-Kloska. Ostatecznego werdyktu jednak nie było.
Decyzję o unieważnieniu podjęła Krajowa Komisja Wyborcza partii. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że problemy miały charakter techniczny i były niezależne od organów wyborczych ugrupowania. System głosowania został zamknięty przed czasem, co – zdaniem władz partii – uniemożliwiało uznanie wyników za wiążące.
Do sprawy odniósł się także poseł Marcin Skonieczka, który w mediach społecznościowych potwierdził, że cała druga tura została anulowana, a procedura będzie musiała zostać powtórzona. Nowy termin głosowania ma wyznaczyć Rada Krajowa Polski 2050 w najbliższych dniach.
Tło tej decyzji jest o tyle istotne, że pierwsza tura przyniosła wyraźną przewagę Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz, która zdobyła 277 głosów, podczas gdy Paulinę Hennig-Kloskę poparło 131 członków partii. Co więcej, politycy, którzy odpadli wcześniej z rywalizacji – Ryszard Petru, Rafał Kasprzyk oraz Joanna Mucha – publicznie wsparli Hennig-Kloskę, co zapowiadało emocjonującą dogrywkę.
Na razie Polska 2050 pozostaje bez nowego przewodniczącego, a wewnętrzna kampania – zamiast się zakończyć – wchodzi w kolejną, nieplanowaną odsłonę.
