W nocy z 9 na 10 września ub. roku sprzed domu premiera Donalda Tuska w Sopocie skradziono samochód. Kilka godzin później Lexus został odnaleziony na jednym z gdańskich parkingów, a po czterech dniach zatrzymano podejrzanego. Na początku października „Super Express” donosił, że po rozmowie z Donaldem Tuskiem, minister Marcin Kierwiński „zażądał głów od kierownictwa SOP-u”. Ze stanowiskami pożegnali się szef zarządu biura ochrony premiera oraz jego zastępca. Teraz nowymi informacjami w tej sprawie dzieli się portal TVN24.
Wedle informacji serwisu, kadra kierownicza SOP skierowała list do MSWiA, w którym domaga się powrotu do służby komendanta gen. Radosława Jaworskiego. Ten miał zostać odsunięty od obowiązków po kradzieży samochodu rodziny premiera.
- „Potwierdziliśmy w kilku niezależnych źródłach, że list trafił do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w piątkowe popołudnie. Podpisało się pod nim kilkunastu dyrektorów ze Służby Ochrony Państwa. Nie podpisały się jedynie dwie osoby z kadry kierowniczej SOP”
- podaje TVN24.pl.
Serwis podkreśla, że sytuacja jest bez precedensu w historii formacji. Informator portalu wskazał, że „to jest bunt najwyższych rangą dowódców i wotum nieufności dla szefa MSWiA, który odsunął komendanta Jaworskiego”.
W rozmowie z PAP do sprawy odniosła się rzecznik MSWiA Karolina Gałecka, która potwierdziła wpłynięcie listu.
- „Ta kontrola lada moment się zakończy i zakładam, że list, który otrzymaliśmy teraz jest właśnie tym podyktowany”
- stwierdziła.
Przekazała też, że gen. Jaworski nie jest na urlopie, tylko na zwolnieniu lekarskim. Sam miał wyznaczyć do pełnienia w tym czasie swoich obowiązków płk. Krzysztofa Króla.
Zapowiedziała też, że ewentualne decyzje dot. gen. Jaworskiego zostaną podjęte po zakończeniu kontroli.
