W wywiadzie niemiecki hierarcha ostro skrytykował wpływowe postaci takie, jak przedsiębiorca Peter Thiel i ateistyczny pisarz Yuval Harari (obaj homoseksualiści), którym przeciwstawił rolę Kościoła w głoszeniu prawdy. Kardynał stwierdził, że promują oni, tak jak podobne elity techniczne, nieludzką „nową teorię klas”. Według tego światopoglądu możni tego świata i bogaci „mają większe prawo do życia, niż olbrzymia większość nieużytecznych ludzi”, których można spacyfikować przy pomocy narkotyków i rozrywki.
Zdaniem kardynała „wielu z tych, którzy osiągają wspaniałe rzeczy w technologii, rozwijają nieludzkie idee i pokazują, że są filozoficznie niedoinformowani”. Tymczasem według kard. Müllera „technologia musi zawsze służyć ludziom, a nie na odwrót”. To nie rozwój technologii prowadzi do postępu moralnego – jak wierzą ci ludzie, ale „postęp moralny zawsze zależy od jednostki”. To nie jest coś, co można kontrolować zbiorowo – stwierdza kardynał. Duchowny porównuje technologię do noża, którym można ukroić jabłko albo zabić.
Kardynał zadał pytanie o to, „kto definiuje, co jest dobre i złe” w świecie zdominowanym przez technokratów. I stwierdza, że z całą pewnością nie jest to ktoś pokroju Petera Thiela. Dodaje też, że Donald Trump „może mieć dobre intencje, ale nie jest kimś, kto by przemyślał rzeczy głęboko”.
Kard. Müller nie zostawił suchej nitki na rzekomo „neutralnym” światopoglądowo państwie świeckim: „Państwo, które ogłasza siebie neutralnym religijnie, nie ma ani prawowitości, ani kompetencji, by ingerować w sprawy etyczne czy religijne” – stwierdza niemiecki duchowny. Tymczasem współczesna „polityka przekracza tę zasadę i nazywa swój światopogląd nauką”.
Kard. Müller wskazał tu na podobieństwa do pseudonauk takich jak teoria rasy, eugenika czy ideologia LGBTQ. Kardynał odrzucił też z mocą tzw. „płeć społeczną”, gdyż biologia pokazuje, że ludzie są albo mężczyznami, albo kobietami. Zdarzają się tylko rzadkie wyjątki osób z wadami rozwoju.
Niemiecki hierarcha ostrzegł też przed płytkim „chrześcijaństwem kulturowym”, które sprawia, że społeczeństwo pozostaje bezbronne wobec niebezpiecznych ideologii czy „innej religii, która jest całkowicie odmienna od naszej” – tak jak to się stało w przypadku nazizmu czy komunizmu. Przytacza stwierdzenie Dostojewskiego, że bez żywej wiary w Boga wszystko jest dozwolone, a ludzie kreują sobie niebezpiecznych bożków.
