Szymon Jadczak i Karolina Wysota opublikowali na łamach Wirtualnej Polski i Money.pl artykuł na temat sporu pomiędzy frankowiczami a Getin Noble Banku o unieważnienie niekorzystnych dla kredytobiorców umów. Bank w sporze tym reprezentowała kancelaria Romana Giertycha, zarabiając w ten sposób 8,7 mln zł. Ciągnący się do dziś proces miał, wedle autorów, opóźniać Sebastian J. ps. „Foka” - bliski współpracownik Romana Giertycha. Mężczyzna miał dołączyć do grupy powodów jako tzw. interwenient uboczny. Tymczasem mec. Giertych miał otrzymywać premię za każdy rok opóźnienia.

Do sprawy odniósł się w czasie konferencji prasowej rzecznik PiS Rafał Bochenek.

- „To pokazuje, po której stronie są obecnie rządzący politycy. Działalność Romana Giertycha budzi szereg kontrowersji. Sprawa Polnordu również nie jest do dziś wyjaśniona. Giertych miga się od wielu lat od odpowiedzi na bardzo ważne pytania, również w tej sprawie. Kontakty i działania Romana Giertycha budzą wątpliwości”

- stwierdził.

Dziennikarze o artykuł pytali również marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.

- „Politycznie za pana Giertycha jest odpowiedzialna Koalicja Obywatelska. Pan Giertych nie jest członkiem mojej partii. Jeżeli pan Giertych zrobił cokolwiek, co jest niezgodne z prawem, od tego są odpowiednie służby”

- oświadczył.

Dziennikarka „Gazety Wyborczej” Dominika Wielowieyska zwraca uwagę, że doniesienia dziennikarzy uderzają nie tylko w mec. Giertycha jako adwokata, ale również w jego wizerunek polityczny i ugrupowanie, które za nim stoi.

- „Ta historia jest obciążeniem wizerunkowym dla Romana Giertycha. Jeśli podobna historia dotyczyłaby adwokata, który stosuje różne sztuczki, to budzi to niesmak. Choć jednocześnie chcielibyśmy, aby sądy były bardziej odporne na tego typu obstrukcję. Adwokat, który jednocześnie jest politykiem, musi się liczyć z tym, że podobne przypadki ważą na jego politycznym wizerunku i na wizerunku partii, do której należy”

- napisała na X.com.

Łukasz Frątczak z TVN24 pyta z kolei o reakcję środowiska adwokackiego.

- „Miliony za wieloletnie opóźnianie procesu sądowego. I to przez jednego z najbliższych współpracowników urzędującego premiera. Czy adwokatura zamierza tolerować takie standardy działania?!”

- zastanawia się dziennikarz.