Sprawa sięga 2022 roku, kiedy Jan Grabowski zarzucił publicyście naruszenie dóbr osobistych. Jak sam mówił, chodziło o „próbę szkalowania mojej reputacji zawodowej”. W odpowiedzi Bronisław Wildstein podtrzymywał, że jego opinie są elementem krytycznej oceny działalności badawczej.
O wyniku postępowania poinformował Maciej Świrski z Reduty Dobrego Imienia, która zapewniła wsparcie prawne stronie pozwanej. „Sąd oddalił w całości powództwo (…) uznając, że wypowiedź mieściła się w obronie prawdy historycznej oraz rzetelności naukowej” – przekazał.
W uzasadnieniu wyroku podkreślono znaczenie wolności wypowiedzi w sporach dotyczących historii i badań naukowych. Jak zaznaczył Świrski, sąd uznał, że krytyka formułowana przez publicystę nie przekroczyła dopuszczalnych granic debaty publicznej.
Sprawa wpisuje się w szerszy kontekst sporów wokół interpretacji historii, w tym badań nad Zagładą. Pojawiają się również głosy, że podobne procesy mogą mieć charakter tzw. SLAPP, czyli działań prawnych mających zniechęcać do publicznej krytyki.
Nie jest wykluczone, że sprawa będzie miała dalszy ciąg. Zdaniem przedstawicieli Reduty Dobrego Imienia możliwa jest apelacja, choć – jak zaznaczono – wyrok pierwszej instancji został oparty na spójnej i kompletnej analizie materiału dowodowego.
Dla wielu obserwatorów to orzeczenie może mieć znaczenie precedensowe – pokazuje bowiem granice wolności słowa w sporach o historię i odpowiedzialność za jej interpretację.
To nie jest tylko wyrok.
— Maciej Świrski (@Maciej_Swirski) March 19, 2026
To jest sygnał, że pewien model narracji historycznej właśnie się załamał.
I to dopiero początek.
Przed nami finalna rozprawa z powództwa Grabowskiego przeciwko Reducieargumentacja nasza jest identyczna z tą która wygrała teraz https://t.co/5nkvEwoGtI
