„Źródłem uprawnień Prezydenta jest Konstytucja RP, a nie zasada „widzi mi się”. Wybór sędziów TK jest przykładem funkcji kreacyjnej Sejmu. Czasami decyzje personalne Sejmu wymagają „zgody Senatu”. Jednak przy TK decyduje wyłącznie Sejm. Bez Senatu, bez Prezydenta. Zatem próby przypisania Prezydentowi aktywnej roli w procesie wyboru sędziów TK jest jawnym przekroczeniem konstytucyjnie zarysowanych granic pomiędzy Sejmem a Prezydentem. Nie mówiąc już o braku szacunku dla sejmowych rozstrzygnięć” – napisał w mediach społecznościowych wiceszef resortu sprawiedliwości Andrzej Myrcha.
Polityk PO doczekał się błyskawicznej riposty ze strony dziennikarza Stanisława Janeckiego.
„G*wno wiesz, chłopcze, o prawie. Sędzią zostaje się dopiero po złożeniu ślubowania "wobec" prezydenta, a bez tego jest się tylko kandydatem na sędziego. Ale co ty możesz, chłopcze, wiedzieć po swoim debilnym doktoracie u Chmaja?” – napisał red. Janecki.
Do rozmowy za pośrednictwem social mediów włączył się również były wicemarszałek Senatu z ramienia PiS Marek Pęk, który przypomniał, iż „4 ust. 2 ustawy o statusie sędziów TK mówi, że: Odmowa złożenia ślubowania przed Prezydentem jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału...”.
