Autor przywołuje „Raport Kissingera”, w którym jako receptę na wysoką dzietność na świecie zaproponowano promocję pracy zawodowej kobiet i system emerytalny, który uniezależni kobiety od pomocy swoich dzieci w starości.

- „Oczywiście Henry Kissinger i jego ludzie tego nie wymyślili. Destrukcyjny potencjał pracy zawodowej kobiet dobrze rozumiał już Karol Marks i jego uczniowie.

Kiedy kobieta skupia się na karierze, dziecko staje się wrogiem. To oczywiste i nie do przejścia.

Uwaga! Czy to wina kobiet? Nie. Kobiety muszą podejmować pracę, bo nie mogą być pewne, że mężczyźni ich nie porzucą”

- pisze Chmielewski na Facebooku.

- „Zasadniczym problemem jest:

- możliwość życia "na kocią łapę";

- możliwość łatwego rozwodu.

Tak, wiem: skandal, herezja, oburzenie. Można krzyczeć i płakać, ale fakty są, jakie są.

Rozwody -> praca kobiet -> antykoncepcja -> niska dzietność”

- dodaje.

W przekonaniu publicysty, sposobem na odbudowanie dzietności jest promocja modelu rodziny, „w którym pracuje mężczyzna, a kobieta czerpie dumę i uznanie społeczne z bycia matką licznych dzieci”.