W piątek szef węgierskiego rządu spotkał się z Władimirem Putinem, co – jak wskazał Przydacz – tworzy „istotny kontekst polityczny”, nie do zignorowania przez polskiego prezydenta. Nawrocki, który od początku swojej kadencji akcentuje konieczność realnych działań na rzecz zakończenia rosyjskiej agresji na Ukrainę, zdecydował, że udział w pełnej dwudniowej wizycie byłby nieadekwatny wobec aktualnej sytuacji.
Biuro Polityki Międzynarodowej w komunikacie zwróciło uwagę, że prezydent kieruje się w swojej polityce zagranicznej dziedzictwem Lecha Kaczyńskiego, przypominając o potrzebie solidarności europejskiej – zarówno w wymiarze bezpieczeństwa, jak i energetyki. Wizyta Orbana u Putina została uznana za gest stojący w sprzeczności z tymi wartościami.
Pierwotnie odwiedziny miały potrwać dwa dni: środowy szczyt V4 w Ostrzyhomiu oraz czwartkowa wizyta w Budapeszcie, obejmująca spotkania z prezydentem Tamásem Sulyokiem i premierem Orbanem. Po zmianie planów prezydent Nawrocki pojawi się wyłącznie na spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej, gdzie wspólnie z przywódcami Czech, Słowacji i Węgier omówi kwestię bezpieczeństwa regionalnego i wyzwań stojących przed Europą Środkową.
Reakcja Warszawy jest sygnałem, że polityka faktów dokonanych w relacjach z Moskwą spotka się z czytelną odpowiedzią po stronie sojuszników Kijowa.
Prezydent Karol Nawrocki konsekwentnie opowiada się za szukaniem realnych sposobów zakończenia wojny na Ukrainie wywołanej przez Federację Rosyjską.
— Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) November 30, 2025
Odwołując się w swej polityce do dziedzictwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który podkreślal, że bezpieczeństwo Europy zależy od…
