Bondowski mit jako zbiorowa iluzja
Filmy z Connerym kształtowały popkulturowe rozumienie wywiadu, jednak czyniły to w sposób uproszczony. „Bondowski mit stał się symbolem nie tylko popkulturowego szpiegostwa, ale także zbiorowej iluzji Zachodu – przekonania, że realne zagrożenia można sprowadzić do widowiskowych pojedynków” - czytamy. Prawdziwa działalność służb specjalnych wyglądała jednak zupełnie inaczej: opierała się na żmudnym gromadzeniu aktywów, cierpliwej infiltracji oraz na wielowarstwowych operacjach dezinformacyjnych, których symbolem stała się rosyjska maskirowka.
Hollywood kontra rzeczywistość wywiadu
Connery w latach 1962–1983 stworzył ikonę kultury masowej, a obraz agenta 007 „pełen gadżetów, uwodzicielskiego uroku, efektownych akcji i symbolicznego zwycięstwa wolnego Zachodu” stał się atrakcyjnym produktem filmowym. Jednak w praktyce była to – jak trafnie opisano – „antyteza codziennej pracy realnych służb wywiadowczych”. Tymczasem realne starcie z Moskwą wymagało odporności na subtelne techniki psychologiczne i polityczne, a nie jedynie na widowiskowe starcia rodem z kina akcji.
Maskirowka i syndrom Hollywood
Bondowskie filmy wzmacniały przekonanie, że przeciwnik działa przewidywalnie i prymitywnie. Jak zauważa autor, „niestety ten wykreowany nierzeczywisty obraz szpiegostwa nie przystawał do rzeczywistości zimnej wojny – w rezultacie dezinformował”. Podczas gdy widzowie emocjonowali się walką Bonda z kolejnym złoczyńcą, Moskwa konsekwentnie prowadziła działania, które polegały na przenikaniu do instytucji, manipulacji mediami oraz organizowaniu kampanii informacyjnych rozmywających odpowiedzialność Kremla.
To właśnie ten rozdźwięk między kulturą a realną praktyką stworzył tzw. „syndrom Hollywood”. Elity polityczne i społeczeństwa Zachodu przez lata patrzyły na zimną wojnę przez pryzmat uproszczonej opowieści filmowej, co skutkowało niedocenianiem długotrwałych, wielowektorowych rosyjskich operacji wywiadowczych.
Dziedzictwo Connery’ego – inspiracja i ryzyko
Nie sposób zaprzeczyć, że Connery zmienił kulturę masową XX wieku. Jednocześnie jego rola miała efekt uboczny: „mit Bonda utrwalił obraz przeciwnika mniej groźnego niż w rzeczywistości – sprowadzając go do karykatury”. Zachód uzyskał fałszywe poczucie przewagi, co osłabiało czujność wobec prawdziwych zagrożeń.
Reasumując, w XXI wieku, w obliczu operacji psychologicznych Rosji i Chin, konieczne staje się odmitologizowanie obrazu wywiadu. Walka informacyjna to nie wybuchowy sprint z gadżetami, lecz maraton pełen cierpliwości i subtelnych manipulacji, z którymi należy się zmierzyć.