Trump nie potraktował jednak tej kwestii jako najważniejszego problemu w obecnej sytuacji międzynarodowej. Zareagował z wyraźnym dystansem, dając do zrozumienia, że podobne pytania odwracają uwagę od spraw, które – w jego ocenie – mają znacznie większe znaczenie strategiczne.

Prezydent USA podkreślił, że administracja amerykańska dysponuje pełnym obrazem sytuacji i jest przygotowana na różne scenariusze związane z napięciami na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie podkreślił, że Stany Zjednoczone zachowują wyraźną przewagę militarną i nie zamierzają reagować nerwowo na każdy pojawiający się w mediach raport dotyczący aktywności innych państw.

Według części mediów Rosja mogła przekazywać Iranowi informacje dotyczące ruchów amerykańskich jednostek wojskowych w regionie. Doniesienia te nie zostały jednak szczegółowo potwierdzone przez oficjalne komunikaty władz w Waszyngtonie.

Warto też dodać, że informacje o lokalizacji amerykańskich baz przekazywała Iranowi chińska firma komercyjna.

Reakcja Trumpa sugerowała, że z punktu widzenia Białego Domu kluczowe pozostaje przede wszystkim zachowanie stabilności strategicznej oraz utrzymanie przewagi militarnej nad przeciwnikami. Prezydent dał do zrozumienia, że dyskusja o możliwym wsparciu wywiadowczym ze strony Rosji nie zmienia zasadniczego układu sił w regionie.

Analitycy zwracają uwagę, że w ostatnich latach współpraca między Moskwą a Teheranem rzeczywiście uległa zacieśnieniu. Obejmuje ona między innymi kooperację wojskową, technologiczną oraz działania prowadzone wcześniej na terytorium Syrii. Ewentualna wymiana informacji wywiadowczych wpisywałaby się więc w szerszy kontekst strategicznej współpracy obu państw.

Jednocześnie eksperci podkreślają, że w konfliktach międzynarodowych działania wywiadowcze są często wykorzystywane jako forma pośredniego wsparcia dla sojuszników. Nie oznacza to jednak automatycznie bezpośredniego wejścia w konflikt po jednej ze stron.