Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wystąpiła w programie „Polityczny WF z gościem” na antenie Polsat News, gdzie mówiła o sytuacji Polski 2050 w rządzie. Mimo, że mijają dwa miesiące od ustąpienia Szymona Hołowni z urzędu marszałka Hołowni, jego ugrupowanie wciąż nie otrzymało teki wicepremiera. Ta natomiast ma przypaść właśnie Pełczyńskiej-Nałęcz. W styczniu w Polsce 2050 odbędą się wybory, a minister funduszy może w ich wyniku zastąpić Hołownię na stanowisku szefa partii.
- „Jeżeli dalej po wyborach nie będzie stanowiska wicepremiera, no to będzie bardzo głośne i wyraziste pokazanie, jak ta koalicja jest zarządzana i jak działa największy koalicjant”
- stwierdziła minister.
Zapewniła, że Polska 2050 z powodu „stołka” nie zrezygnuje z udziału w rządzącej koalicji. Stwierdziła jednak, że koalicja oparta na wewnętrznej przemocy, a nie dialogu, nie jest w stanie efektywnie działać.
Na słowa minister zareagował za pośrednictwem mediów społecznościowych poseł KO Roman Giertych.
- „Pani minister uważa, że w ramach koalicji jest ofiarą przemocy? Mam wrażenie, że jest to delikatnie mówiąc kompletny absurd”
- napisał.
- „Jest mi jak najdalej od ofiary. Przeciwnie. Niezmiennie stoję tam gdzie stoję: po stronie ludzi, a nie wpływowych lobbystów. I wygląda na to, że to się niektórym nie podoba”
- odpowiedziała Pełczyńska-Nałęcz.
Jest mi jak najdalej od ofiary. Przeciwnie 😎
— Katarzyna Pełczyńska (@Kpelczynska) January 5, 2026
Niezmiennie stoję tam gdzie stoję: po stronie ludzi, a nie wpływowych lobbystów.
I wygląda na to, że to się niektórym nie podoba. pic.twitter.com/CLx4WyCp6x
