Jak czytamy, śp. Krzysztof Galos w 2023 roku pojechał na południe Ukrainy (wg jednej z wersji zwiedzać, a wg innej – nie wierzył w to, że trwa tam wojna i chciał sam to sprawdzić – pisze Wolski). Tam też „przypadkowo spotkał się z armią rosyjską która potraktowała go tak jak zwykle traktuje cywili”.
Wolski informuje, że Polak został zatrzymany, brutalnie pobity i trafił do „katowni niczym Pawiak”, a więc „Rosyjskiego aresztu śledzczego w Taganrogu”, gdzie w czerwcu 2023 roku został „zakatowany w areszcie na śmierć przez Rosjan”, a sprawa wyszła na jaw dopiero miesiąc temu, gdy z rosyjskiej katowni na Ukrainę wróciło dwóch Ukraińców ocalałych dzięki wymianie jeńców.
„Taka jest Rosja i «rosyjski Mir», taką dzicz chcą wpuścić do Polski i Europy ludzie od «witania armii rosyjskiej i Putina kwiatami»” - podsumował autor tekstu.
