O szokującym wydarzeniu, do którego miało dojść 15 grudnia, media poinformowały na początku miesiąca. W czasie lekcji nauczycielka miała zażądać od uczniów VII klasy, by zdjęli ze ściany krzyż. Kiedy uczniowie odmówili, nauczycielka sama miała zdjąć krzyż i wrzucić go do kosza na śmieci. Stanowczy protest uczniów i ich rodziców sprawił, że sprawa nie pozostała bez konsekwencji. Nauczycielka została już zawieszona i toczy się w jej sprawie postępowanie dyscyplinarne. Śledztwo ws. możliwej obrazy uczuć religijnych wszczęła też prokuratura.
W „Rozmowie Piaseckiego” na antenie TVN24 do sprawy odniosła się dziś szefowa resortu edukacji. Minister Nowacka poinformowała, że rozmawiała na ten temat z pomorskim kuratorem oświaty.
- „Bez względu na to, w co kto wierzy, to każdy ma prawo do poszanowania godności swojej wiary. To wydaje mi się fundamentalne i nauczyciele o tym doskonale wiedzą. Mają obowiązek pokazywania dzieciakom wartości i dbałości o wartość i o szacunek”
- powiedziała.
- „To błąd, który nie powinien mieć miejsca w szkole. Zachowanie, które jest niedopuszczalne żadną normą społeczną”
- dodała.
Szefowa MEN podkreśliła, że „bez względu na to, czy wierzymy, wiemy, że krzyż jest ważnym symbolem i trzeba szanować uczucia większości i mniejszości”. Wyraziła przy tym uznanie dla reakcji dyrektor szkoły zapewniając, że ta „wspiera młodzież, dla której to też mogło być zachowanie, które bardzo głęboko poruszyło ich wartości”.
Zdecydowane słowa minister Nowackiej w tej sprawie cieszą. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nauczyciele o skrajnie antyklerykalnych poglądach poczuli się ośmieleni do wyrażania ich w taki sposób postawą prezentowaną dotychczas przez samą minister, jej działaniami wokół nauczania religii w szkole i agresywnym atakom, które kierowała w kierunku Kościoła przy okazji wprowadzanych przez siebie zmian. Tym bardziej należy mieć nadzieję, że teraz słowa szefowej resortu edukacji dotrą do takich pedagogów.
