Według informacji "Faktu" i Radia Zet, 41-letni dowódca 9. kompanii Marcin J. podczas alkoholowej imprezy na terenie jednostki wielokrotnie wspominał o młodej stażystce, która „wpadła mu w oko”. Kobieta miała zostać zwabiona na spotkanie, gdzie około godz. 3:30 w nocy z zamkniętego pomieszczenia zaczęły dobiegać krzyki o pomoc. Dopiero gdy koledzy zaczęli dobijać się do drzwi, przełożony je otworzył.

Z relacji mediów wynika również, że podejrzany nie został zatrzymany natychmiast po zdarzeniu - pojechał do domu i wrócił dopiero rano na polecenie przełożonego. Badanie wykazało u niego około 1,5 promila alkoholu. Pokrzywdzona oficjalnie złożyła zeznania o godz. 10:30, a Marcin J. został zatrzymany dopiero o godz. 14:00. Prokurator postawił mu zarzut gwałtu, za który grozi od 2 do 15 lat więzienia.

Funkcjonariusz, który służy w policji od 20 lat, został zawieszony i przebywa w areszcie. Według „Faktu" miał już wcześniej czynić aluzje o seksualnym podtekście wobec innych policjantek. Pokrzywdzona jest pod opieką psychologa, podobnie jak rodzina sprawcy - żona i dwójka dzieci.