Siły Stanów Zjednoczonych przejęły dziś na Atlantyku rosyjski tankowiec „Marinera”, który od kilkunastu dni był ścigany przez amerykańską Straż Przybrzeżną. Wcześniej Rosjanie wysłali do jego eskorty okręt podwodny i inne jednostki wojenne, ale nie odwiodło to Amerykanów od interwencji.
Biały Dom poinformował, że członkowie załogi transportującego ropę z Wenezueli tankowca staną przed amerykańskim sądem. Wśród nich są obywatele Federacji Rosyjskiej. W odpowiedzi rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych domaga się zapewnienia swoim obywatelom „humanitarnego i godnego traktowania” oraz „poszanowania ich praw i interesów”.
Bardziej agresywne komunikaty padają ze strony pojedynczych rosyjskich polityków. Pierwszy zastępca szefa komisji obrony rosyjskiej Dumy Państwowej Aleksiej Żurawlow wzywa rosyjskie władze do zdecydowanej odpowiedzi militarnej. Przekonuje, że „normalnym” byłoby w tej sytuacji zaatakowanie amerykańskich jednostek.
